-Wstawaj leniu!- po pokoju rozniosło się głośne stukanie i krzyk Betty.
Przeturlałam się na drugą stronę i przyłożyłam poduszkę do ucha.
-Nie ma takiej opcji...- mruknęłam.Betty jednak nie należała do uległych i zaczęła walić mocniej. Jęknęłam i przeturlałam, ale tym razem nie było tak wygodnie, bo sturlałam się z łóżka, wydając z siebie zirytowany pisk. Zacisnęłam ręce na poduszce i z całej siły rzuciłam w drzwi, które gwałtownie się otworzyły, a w nich stanęli Beth i James. Podniosłam się z ziemi i ruszyłam na nich taranem. Betty złapała mnie za nadgarstki i obróciła do siebie tyłem.
-Ugh... jak możecie mnie budzić!- wrzasnęłam zrozpaczona.
-Możemy- wyszczerzył się James.
-A wiesz, która godzina?- spytała przyjaciółka.
-8?- rzuciłam oschle.
-A nawet 13- wybuchła śmiechem miedzianowłosa i puściła mnie.
-Jeju... wyjdźcie, przebiorę się...- spojrzałam na swoją brudną koszulkę, poszarpane spodnie i bluzę, w których spałam. -Albo nie...
-Chodź to ci coś dam- powiedziała Betty.
-Nie. Wracam do domu- odparłam i przeciągnęłam się.
-No dobrze...
Pocałowałam dziewczynę w policzek i przytuliłam James'a. Wyszli z pokoju, a zaraz za nimi ja. Skierowałam się w lewo, kiedy oni odchodzili w przeciwną stronę.
*Szukaj wyjścia, szukaj wyjścia, szukaj...*
-Ups!- wymknęło mi się, kiedy wpadłam na blondynkę.
-Cześć, Sue- odezwała się Maia i schyliła, żeby pozbierać papiery, które wylądowały na ziemi w skutek naszego zderzenia. Pochyliłam się, żeby jej pomóc. Przez przypadek spojrzałam na ręcznie zapisane karty.
-Co to?- spytałam zaciekawiona.
-Och, tata kazał napisać każdemu z rodzeństwa jakąś krótką przemowę na dzisiejszy bankiet... w końcu Nicko przejmuje watahę- odezwała się wzdychający i zabrała ode mnie notatki. Wstałam i obdarzyłam ją serdecznym uśmiechem.
-Ja już idę, zanim mnie pewna osoba zatrzyma- pożegnałam się i ruszyłam do wyjścia.
Wyszłam na parking.
-Ale ze mnie głupek!- palnęłam się w czoło i cofnęłam, bowiem nie przyjechałam tu swoim samochodem.
Komórkę zostawiłam w domu, to znaczy, że teraz muszę szukać kogoś kto mnie podwiezie albo wracać z buta.*Myśl, myśl, myśl...*
~Uważaj bo ci się mózg przegrzeje~ usłyszałam roześmianą Lily.
~Co mam zrobić?~ spytałam ją i rozejrzałam dookoła. Mnóstwo samochodów. Zero kluczyka.
~Może poproś go?~ zaproponowała wilczyca, a ja odrazu się kapnęłam o kogo chodzi.
~Nie!~ krzyknęłam jak poparzona i palnęłam się w głowę. ~Nie chcę go wiedzieć przez chociaż te parę godzin~ wyjaśniłam jej i znowu rozejrzałam po parkingu.
CZYTASZ
Ja i Mate? Wykluczone!
WerewolfNazywam się Susane Daria Wood, ponad wszysko cenię sobie wolność i niezależność. W momencie, kiedy pojawia się więź i uczucie, oddech przyspiesza, serce obija się o klatkę piersiową, a kolana drżą, mój świat obraca się o 180 stopni. Wkroczyłam na ni...