~11~

21.5K 1.1K 99
                                    

-Maia, córka Alfy- odpowiedział stanowczo, a jego twarz przybrała poważnego wyrazu.

-O jejku- sapnęłam. -Wysoko postawiona laska... jak zareagowali twoi rodzice?- spytałam zainteresowana całą sprawą.

-Właściwie to nie byli nad wyraz poruszeni- powiedział chłopak i wciągnął powietrze.

-Rany...

~W sumie, Sue to~ zaczęła Lily.

~Nie teraz, daj mi myśleć~ warknęłam.

~Jak chcesz~ fuknęła urażona wilczyca i nie odzywała się już.

-Jak zareagowała na wiadomoś, że chcesz odwiedzić chorą przyjaciółkę?- zapytałam niepewnie i przygryzłam policzek.

-Załatwiła lekarza swojej matki- odpowiedział szczerząc się jak głupi do sera.

-Podziękuj jej- uśmiechnęłam się promiennie i uniosłam ręce do jego szyi, ale się opamiętałam i cofnęłam z grymasem na twarzy. Garry prychnął rozbawiony.

-Jeśli chodzi o lekarza to przyszła właśnie- zauważyła Betty i obróciła się w kierunku drzwi.

-Ła, już? Zresztą nawet lepiej- wymamrotałam i udałam się do łóżka.

-To my poczekamy na dole- powiedział lekko speszony James i chwycił Beth za ramię. Garry minął się z niską, drobną kobietą o platynowych włosach i jasnych przenikliwych oczach, z twarzy wyglądała dosyć łagodnie.

-Dobry wieczór- powiedziała lekko wstrząśnięta, jakby stało się coś niezwykłego. Wyglądałam aż tak źle?

~Gorzej~ prychnęła wilczyca, chyba nadal obrażona.

~Pogadajmy później~ burknęłam.

-Witam- uśmiechnęłam się do kobiety.

-Nazywam się Scarlett, proszę mów mi Sky- powiedziała przyjaznym tonem.

-Sue- kiwnęłam głową i poprawiłam się na łóżku. Miałam na sobie jak zwykle bluzkę brata i majtki, co chyba zauważyła.

-Przyjęłaś tak przyjaciół? Co na to twój mate?- spytała się i założyła stetoskop na uszy.

-Nie mam mate- odpowiedziałam głośno niemal natychmiast -To znaczy, nie mam i nie potrzebuję- poprawiłam, podwinęłam bluzkę do góry. Nie krępowałam się, przecież to lekarz. -A poza tym bez biustonosza leży się o wiele wygodniej.

-Ach tak- zmarszczyła brwi i kiwnęła głową na znak, że rozumie. -Weź głęboki wdech- rozkazała, a ja wykonałam posłusznie polecenie. -Dobrze, wydech- poprosiła znów.
Przykładała zimną końcówkę do mojej skóry. Potem zrobiła to samo na plecach.
Po wykonanym podstawowym badaniu wyjęła notes i długopis.

-Zadam ci parę pytań- poinformowała.

-Dobrze- powiedziałam naciągając bluzkę na brzuch.

-Kiedy się to zaczęło?

-We wtorek- odpowiedziałam krótko.

-Uhmy... czy oprócz wymiotowania i silnej migreny coś jeszcze zauważyłaś?- podniosła głowę.

Zastanowiłam się przez chwilę...

Ja i Mate? Wykluczone!Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz