Epilog

2.9K 166 80
                                        

Silne, opalone ramiona pokryte tuszem i wodą napinały się, kiedy ich właściciel unosił wysoko nad głowę małą dziewczynkę z brązowymi włosami. Uśmiechnęłam się rozbawiona, kiedy dziecko piszczało radośnie. Harry, zanurzony po pachy w basenie, śmiał się pogodnie, grożąc wrzuceniem dziewczynki do wody.

Obserwowałam tę scenę z wygodnego leżaka znajdującego się dwa metry od krawędzi basenu. Miałam idealny widok na całe otoczenie i kuchnię w pobliżu. Spojrzałam w bok i westchnęłam ciężko. Znowu to samo.

  — Harry! — zawołałam. — Ratuj dziecko!

Stylesowi wystarczyło krótkie spojrzenie za siebie. Bez wahania rzucił dziewczynkę, Coral Payne, w ramiona Liama, który pływał niedaleko niego. Potem śmignął w stronę krawędzi basenu i w ostatniej chwili złapał czterolatka z burzą mokrych, czarnych loków, który chciał skoczyć na bombę do wody.

— Miałeś tak nie robić — usłyszałam, jak fuka na chłopca. — Mama nas w końcu zabije.

— Tylko ciebie — odparł syn. — Mnie jedynie zleje.

Roześmiałam się głośno. Leżące obok mnie Cheryl, żona Liama i matka Coral, Gigi (Nelly21_ :v), w końcu żona Zayna oraz dziewczyny Nialla i Louisa zawtórowały mi.

  — Nieprawda, ukatrupię najpierw ciebie! — krzyknęłam do syna.

Wstałam i podeszłam do basenu, po czym usiadłam na samej krawędzi. Nogi zanurzyłam w wodzie. Poprawiłam okulary przeciwsłoneczne i uśmiechnęłam się do dwóch najważniejszych mężczyzn w moim życiu, którzy do mnie podpłynęli.

— Mamo, nie chcesz tego robić — powiedział mój syn. Jego zielone oczy patrzyły na mnie z nadzieją.

  — Ależ oczywiście, że chcę. — Chlapnęłam na niego wodą.

— No dobra. Ale... Najpierw tatę, ok? — prosił. Parsknęłam śmiechem na widok miny Harry'ego. Patrzył na syna z wyraźnym oburzeniem.

— Ty wredny smarku — burknął. Cmoknęłam z dezaprobatą.

— Nie używaj takich słów przy dziecku — pouczyłam go i poczochrałam najpierw jego włosy, a potem włosy dziecka, które położyłam na swoich kolanach. Synek przytulił się do mnie. — Idź się bawić, kochanie — powiedziałam łagodnie do chłopca. — Reszta dzieci jest w tamtym małym basenie. 

Synek kiwnął głową i posłusznie pobiegł tam, gdzie była trzyletnia Deborah, córka Gigi i Zayna, sześcioletni Freddie i pięcioletnia Coral, która przedtem była "samolotem" na ramionach Harry'ego. Obserwowałam uważnie, jak wskakuje do płytkiej wody i zaczyna chlapać najmłodszą blondynkę. 

  — Słodko, prawda? — Harry oparł się o moje kolana i uśmiechnął do mnie. Zielone oczy, które odziedziczył po nim nasz syn, lśniły radością. Radością i miłością. 

Zupełnie inaczej, niż ponad cztery lata. Drugiego lutego.


2.02.2018r.

 Harry powoli podjechał wózeczkiem do mojego łóżka i usiadł na krześle zwolnionym przed chwilą przez Zayna. Widziałam w podkrążonych oczach zmęczenie. I... były szkliste. Prawie płakał.

  — Harry... — wyszeptałam.

— Błagam, nie uciekaj więcej — odezwał się słabym głosem. — Zrobię, co zechcesz, ale nie odchodź ode mnie więcej. Wiem, co zrobiłem. Będę przez to cierpieć do końca życia, ale...

— Przestań, proszę.

Oboje prawie płakaliśmy.

— Kiedy Zayn zadzwonił do mnie, że jesteś w szpitalu, prawie umarłem ze strachu. — Harry patrzył w ziemię.

✔ Partnership || h.s. & 1DOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz