8

27.7K 680 616
                                        

Iskra

Kiedy znaleźliśmy się pod moim domem, pan Styles, zgasił silnik samochodu i spojrzał na mnie. Odpięłam szybko pas, złapałam za plecak, a następnie za klamkę.

- Dziękuję, za odwiezienie - powiedziałam szybko i wyszłam z samochodu.

- Nie ma za co, Iskro - kiwnęłam tylko głową i założyłam kosmyk włosów za ucho. Zatrzasnęłam delikatnie drzwi od samochodu i ruszyłam do domu.

Światła w całym domu były zgaszone, co oznacza brak mojego kochanego rodzeństwa i rodziców. I dobrze.

Pięciu braci to lekka przesada. Plus jestem najmłodsza.

Ledwo wchodząc do domu, mój telefon zaczął dzwonić. Wyciągnęłam urządzenie z kieszeni i przyłożyłam do ucha, nie patrząc kto dzwoni.

- Halo? - zamknęłam za sobą drzwi, a następnie ściągnęłam buty kopniakiem.

- No hej - Nelly.

- Hejka - Udałam się do swojego pokoju, po drodze zahaczając o kuchnie aby wziąć z lodówki jogurt i małą łyżeczkę z szafki.

- Co tam? Jak zajęcia z moim tatą? - spytała, śmiejąc się.

- Ha ha ha. Bardzo śmieszne - kiedy weszłam do pokoju,zrzuciłam plecak z ramion i położyłam go przy biurku, a następnie położyłam się na brzuchu na łóżku. Włączyłam w telefonie głośno mówiący i położyłam go na poduszce, a następnie zaczęłam męczyć się z otwarciem jogurcika.

- Chcesz wyjść do klubu?

- Teraz? - spytałam wpychając sobie łyżkę jogurtu do buzi. Kątem oka spojrzałam na zegarek nad łóżkiem. - Jest w pół do dziewiątej.

- Właśnie. Dlatego masz półgodziny. Przyjadę z Liam'em, polubisz go. Kocham! - powiedziała i zakończyła połączenie. Westchnęłam i dokończyłam swój jogurt. Następnie zaczęłam się szykować

***

Półgodziny później miałam na sobie spodnie z dziurami, różowe body i tego samego koloru szpilki.

Poprawiając włosy dostałam sms'a od Nelly.

Nelly: Zlaz na dol, czekamy lmao

Nic nie odpisując, złapałam za długopis i kartkę. Napisałam krótką wiadomość dla rodziców, że nocuję u Nelly, którą zostawiłam przyczepioną do lodówki.

Telefon schowałam do małej torebki i wyszłam z domu. Zamknęłam dom i szybkim krokiem (czyli tyle na ile pozwalały mi szpilki) udałam się do samochodu. Otworzyłam drzwi z tyłu i wsiadłam do pojazdu.

- Hej, kochanie! - Nelly spojrzała za siebie na mnie. - No no, ale się odstawiłaś.

Przewróciłam na nią oczami.

- Cześć - odezwałam się ignorując dziewczynę.

- Hej, Liam. Podałbym ci rękę, ale prowadzę.

Zaśmiałam się i kiwnęłam głową.

- Spoko. Iskra.

- Czas na zabawę! - Nelly krzyknęła, a Liam zaczął kręcić głową na boki.

Do klubu dotarliśmy pięć minut później. Liam zaparkował na tyłach klubu i wyłączył silnik. Wyszliśmy z samochodu, a mężczyzna zaprowadził nas do jednych drzwi w ścianie, które były oświetlone jednym małym światełkiem. Wyciągnął klucze z kieszeni i otworzył przed nami drzwi. Nelly weszła jako pierwsza, a ja tuż za nią. Trzymałyśmy się za dłonie.

- Ale będzie zabawa! - dziewczyna spojrzała na mnie, a później na Liam'a, który zamykał drzwi.

- Idę na chwilę do biura. Zarezerwowałem wam lożę numer pięć. Idźcie, a ja zaraz was dołączę.

Nic więcej nie mówiąc, rozdzieliliśmy się. Nelly ciągnęła mnie w stronę loży, w której znalazłyśmy się chwilę później. Rozsiadłyśmy się na kanapie i westchnęłyśmy.

- Jak było na naukach z moim tatą? - spytała.

- Dobrze - odpowiedziałam. - Co mu powiedziałaś, kiedy wychodziłaś z domu?

- Wyszłam oknem - posłała mi uśmiech, a po chwili w loży pojawił się chłopak mniej więcej rok, czy dwa starszy od nas.

- Dzień dobry, co chcecie do picia? - spytał. Przystojny brunet spojrzał na nas, a my po sobie.

- Pijemy wódkę? - Nelly spytała. Kiwnęłam jej głową na tak.- Pięć kolejek najmocniejszej wódki jaką macie, poprosimy.

- Jasne, za chwilę do was wrócę - i zniknął za kotarą oddzielającą nas od muzyki i ludzi.

White wine / Harry StylesOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz