36

24.5K 649 59
                                        

Iskra

- Spakowane? - spytał pan Styles, kiedy dziewczyny ładowały torby do samochodu.

- Wszyściutko - odpowiedziałyśmy równo.

- W takim razie, wyskakujcie do samochodu - założył okulary przeciw słoneczne i wsiadł do samochodu na miejscu kierowcy.

Nelly jak zwykle usiadła z przodu, Rose z tyłu po lewej, ja po środku, a Tamara po prawej.

***

W piątek nie mogły odbyć się moje lekcje z panem Styles'em, ponieważ miałyśmy z Nelly ważny trening przed jutrzejszymi zawodami. Ćwiczyłyśmy właśnie nasz układ.

- Zmęczyłam się - powiedziałam, po skończeniu układu. - Może chwila przerwy?

- Pięć minut. Później przećwiczyliśmy układ jeszcze dwa razy i możecie iść do szatni - trenerka spojrzała na zegarek, a później na nas.

- Dzięki Bogu - usiadłam na ziemi i złapałam za swoją butelkę wody mineralnej.

- Nocujesz dzisiaj u mnie? - spytała Nelly, kiedy podawałam jej butelkę.

Przełknęłam wodę i dopiero jej odpowiedziałam.

- Nie. Dzisiaj trening, a jutro na jedenastą mecz. Muszę się wyspać i naszykować.

- Szkoda - powiedziała, oddając mi zakręconą butelkę. - Tata się pytał czy po treningu nocujesz u nas.

O matulko.

Przełknęłam głośno ślinę.

- Mówiłaś nu, że nie będzie dzisiaj zajęć z matematyki?

- Tak, mówiłam. W środę. A dzisiaj rano zapytał się mnie czy u mnie nocujesz.

Och.

***

W sobotę rano, równo o dziewiątej, znalazłam się z dziewczynami na głównej sali. Za dwie godziny miał odbyć się mecz, a mu musiałyśmy przećwiczyć jeszcze raz nasz układ, a chłopcy rozgrzać się, bo wszyscy mięli zacząć zbierać się już o dziesiątej.

- Stresujesz się dzisiaj? - spytała mnie Nelly, kiedy robiłyśmy szpagat.

- Nie, czemu? - wzruszyła ramionami, wstając. Również wstałam. - Twój tata będzie?

- Będzie - zrobiła ukłon, a ja złapałam za butelkę wody i upiłam spory łyk. - A twoi rodzice, albo rodzeństwo?

- Niestety będą wszyscy.

***

Równo o jedenastej cała hala sportowa była zajęta. Jako cheerleaderki musiałyśmy stać z boku i rozgrzewać naszych chłopaków.

W między czasie, kiedy przeciwnicy przejmowali piłkę, miałam kilka sekund aby spojrzeć na trybuny w poszukiwaniu kędzierzawej czupryny.

I za każdym razem, kiedy udało mi się odnaleźć jego twarz, przyłapywał go gapieniu się na mnie.

Posłał mi kolejny gorący uśmiech, przez co ponownie spuściłam głowę i skupiłam się na grze.

***

Wesołych świąt 🐏🐣

White wine / Harry StylesOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz