Iskra
Kiedy obie skończyłyśmy jeść rogaliki ze sklepu obok szkoły i popijać czekoladę z automatu, do sali zaczęły zbierać się inne cheerleaderki i drużyna koszykarzy. Nelly nie należy do cheerleaderek, ale lubi sobie popatrzeć i na koszykarzy i na moje nowe koleżanki z drużyny.
Jako przewodnicząca szkoły ma do tego prawo.
- Cześć, Iskro! - nasza kapitanka podeszła do mnie i mnie przytuliła.
- Hej - odpowiedziałam grzecznie.
- Są już wszystkie dziewczynki? - spytała, na co kiwnęłam głową. - W takim razie zaczynamy trening, kochane! - krzyknęła, klaszcząc w dłonie.
- Bez trenerki? - dopytywały.
- Trenerki dzisiaj nie będzie - z pokoju dla nauczycieli wf-u wyłonił się trener chłopaków.
- Jak to? - Tiana spytała.
- Chore dziecko - odpowiedział i zagwizdał. - Panowie zbierać się! Dwadzieścia okrążeń na początek. Dawać! Dawać! Do meczu zostało sześć godzin, a wy potrzebujecie zagrać rundkę przed meczem i zjeść porządny obiad!
- On tak zawsze? - spytałam.
- Tylko w trakcie sezonu. To co najpierw, krążenia ramion?
***
Już godzinę przed meczem, na sali znalazło się dużo osób. Jak i z mojej obecnej, jak i ze starej szkoły.
Nie chciałam, abym dzisiaj spotkała jedną osobę. Najlepiej, żeby miała złamaną nogę czy coś.
- Bella!* - o nie.
Odwróciłam się w stronę osoby, która wypowiedziała moją starą ksywkę.
- Que pasa contigo?* - spytał i chciał mnie przytulić, lecz się odsunęłam. Czyżby już zapomniał, że ze sobą nie rozmawiamy przez jego głupotę?
- Nie odpowiem na twoje pytanie. W ogóle nie będę z tobą rozmawiać, tu pene*.
- Woah, co tak ostro, bebé*? - mój były chłopak, dalej nie dawał za wygraną.
- Powiedziałam, że nie będę z tobą rozmawiać.
- Ale daj mi wszystko wyjaśnić, Bella - przewróciłam na niego oczami, kiedy składał ręce jak do modlitwy.
- Nie - odwróciłam się na pięcie i chciałam ruszyć dalej, ale jego ręka mi na to nie pozwoliła. - Puść mnie. Już nie musisz mi wszystkiego wyjaśniać. Wszystko wiem. Wiem, że byłam pieprzoną zdobyczą.
- Bella - ciągnął dalej.
- Za mały łomot mój brat ci spuścił ostatnio, idiota*? Nie rozumiesz, że nie chcę z tobą rozmawiać? Jesteś u mnie skreślony po całości.
Wyszarpałam się z jego uścisku i podbiegłam do dziewczyn.
- Co to za ciacho z tobą rozmawiało? - Nelly znalazła się po chwili obok mnie z popcornem, który co chwilę ładowała sobie do buzi.
- Nikt ważny - chciałam aby odpuściła.
- Składał ręce do modlitwy, więc coś musiało być na rzeczy - ciągnęła dalej, a ja westchnęłam z bezradności. Mam nadzieję, że mało osób zwróciło na nas uwagę.
- Dobra, powiem ci po meczu.
- W takim razie nocujesz u mnie - posłała mi uśmiech. Załatwię nam zaraz piwo - powiedziała i zniknęła gdzieś.
Dziewczyny właśnie plotkowały, a ja zaczęłam rozglądać się po trybunach. Mój wzrok zatrzymał się na panu Styles'ie, który na mnie spoglądał. Jednak przerwał to bo, zauważył moją rodzicielkę razem z tatą i rodzeństwem. Super, wszyscy przybyli.
Zajebiście.
Brakuje tu jeszcze tylko mojego byłego przyjaciela i mamy komplet.
Od wróciłam wzrok od trybun i pognałam nim po drużynie przeciwnej. Jednak numer siedemnasty na zielonym stroju rzucił mi się w oczy.
Jednak mamy komplet.
***
*Bella - Piękna
*Que pasa contigo? - Co tam u ciebie?
*tu pene - ty kutasie
*bebé - kochanie
*idiota - debil
Jak tam sylwester?
CZYTASZ
White wine / Harry Styles
Fanfiction- Co ty ze mną robisz, Iskro? - spytał, zaczesując mi kosmyk włosów za ucho. Wzruszyłam ramionami i usiadłam na łóżku, przez co cienkie prześcieradło odkryło moje piersi. Spojrzałam na niego i odpowiedziałam: - Sprawiam, że wariujesz samemu. 2017,20...
