7

27K 793 370
                                        

Iskra

Przełknęłam głośno ślinę, kiedy odsuwał dla mnie krzesło.

- Nana zrobiła dzisiaj kurczaka w sosie słodko kwaśnym. Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu. Ostatnie danie, które u nas jadłaś, chyba ci smakowało? - podniósł jedną brew do góry.

- Było przepyszne - odpowiedziałam. Nawet nie pamiętam co to było, lecz wiem, że było to niebo w gębie.

Pan Styles zniknął na chwilę w kuchni, a ja nie wiedząc co mam ze sobą zrobić, po prostu gapiłam się w obraz przede mną. Na obrazie były starannie narysowane kwiaty w porcelanowym wazonie, a wokoło wazony latały konie ze skrzydłami ptaka.

Ciszę panującą wokół mnie zagłuszył stukot talerza z jedzeniem o stół. Zlękłam się, kiedy talerz pojawił się przede mną.

- Przestraszyłem cię? Wybacz, nie chciałem - pan Styles powiedział i usiadł na swoim miejscu.

- Nic nie szkodzi - posłałam mu mały uśmiech, aby uwiarygodnić znaczenie moich słów. Kiwnął głową, a następnie zaczęliśmy jeść.

- Powiedz mi - zaczął, kiedy byliśmy w połowie posiłku - czego dokładnie nie rozumiesz z matematyki?

Zawahałam się, kiedy jego wzrok ponownie na mnie spoczął.

- Szczerze? - spytałam, na co skinął lekko głową. - Wszystkiego.

- Hmm, czyli zaczniemy wszystko od samego początku.

***

- Już rozumiesz? - spytał, kiedy siedzieliśmy już kolejną godzinę nad matmą. Rzygam nią.

- Trochę? - spojrzałam na niego.

- A rozwiążesz to zadanie sama? - podstawił mi pod nos kartkę z zadaniem, a ja podrapałam się po głowie.

- Mogę spróbować - posłał mi uśmiech.

- To super. Jeśli rozwiążesz to zadanie prawidłowo, będzie to na dzisiaj koniec. - Nareszczie!

- Okej - powiedziałam i wzięłam się za robienie zadania. Trochę czułam się jak na kartkówce, bo pan Styles się ciągle na mnie patrzył.

Kilka minut później wręczyłam mu kartkę z zrobionym zadaniem. Odebrał ode mnie papier i zaczął skanować go swoim przenikliwym wzrokiem. Modliłam się w duchu, aby zadanie było dobrze zrobione, bo nie miałam ochoty robić go drugi raz.

- Zadnie zrobiłaś dobrze. Czyli koniec na dzisiaj.

W głębi siebie cieszyłam się, a na zewnątrz kiwnęłam panu Styles'owi głową i wstałam ob biurka.

- Czekasz na Nelly, czy chcesz abym odwiózł cię do domu?

- Do domu. Jeśli to nie problem.

- Jasne, że to nie problem - pozbierał wszystkie papiery z biurka i ułożył z nich kupkę. Sięgnął do szuflady i wyciągnął z nich plik kartek. Następnie oboje opuściliśmy jego gabinet i udaliśmy się do garażu, którego już miałam przyjemność odwiedzać.

Ostatnio pan Styles odwiózł mnie do domu prześlicznym czarnym maserati. Ciekawa byłam czym teraz pojedziemy, bo z tego co ostatnio widziałam, miał sporą kolekcję sportowych jak i terenowych samochodów.

- Widzę, że spodobała ci się moja kolekcja samochodów.

- Tak. Jest ogromna i - nie wiedziałam co powiedzieć.

- I cholernie droga - dokończył za mnie.

- Właśnie. Cholernie droga - powiedziałam, a pan Styles spojrzał na mnie podnosząc jedną brew do góry. - Przepraszam - zaczerwieniłam się, zdając sobie sprawę, że nie powinnam mówić 'cholernie'.

- Co ty na to, aby dzisiaj wybrać się BMW m3? - stanęłam obok wybranego modelu. - Skąd wiedziałaś, że to te?

- Mój brat jest mechanikiem i codziennie przy obiedzie gada o samochodach. Mówi, że m3 to jego marzenie i kiedyś sobie kupi.

White wine / Harry StylesOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz