- Nie mogę uwierzyć że to zrobiłeś!
Voldemort nalał sobie whisky i opadł na fotel.
- Co mam ci powiedzieć?
Zielonooki usiadł na biurku i patrzył prosto w oczy czarnoksiężnika.
- Dlaczego to zrobiłeś? Nie wiesz że to ją zniszczy?
- Nie jest posłuszna. Nie może już być w mojej armii.
- Pieprzysz. Ta kobieta nie widzi świata poza tobą.
- W przeciwieństwie do ciebie. Ty cały czas starasz się utrudniać mi życie.
- Bo dajesz mi cały czas powody do tego. Nie możesz choć raz zrobić coś miłego dla kogoś?
- Jestem miły dla ciebie cały czas.
Harry zaskoczył z biurka i podszedł do Czarnego Pana. Szatyn zabrał szklankę z jego dłoni i sam upił trochę alkoholu.
- Robię co chce i kiedy chce Tom. Nie zmienisz mnie tylko dlatego że chcesz
Voldemort wstał z fotela i przybliżył się do nastolatka.
- Dlaczego ty musisz być taki... jesteś moją słabością Harry.
Zielonooki przygryzł lekko wargę i upił trochę whisky.
- Co mam ci odpowiedzieć?
- Co zechcesz.
- Odpuść Belli. To ja ją sprowokowałem do tego. Ona jest po prostu zazdrosna o ciebie.
Czarny Pan westchnął ale pokiwał głową.
- Niech ci będzie. Bella nie zostanie wyrzucona z kręgu.
Zielonooki uśmiechnął się i pocałował mężczyznę w policzek.
- Dziękuje!
Czarnoksiężnik uśmiechnął się lekko i przyciągnął do siebie szatyna.
- Możesz mi tak zawsze dziękować.
- Już na mnie lecisz?
- Ja nie kocham nikogo Harry.
- To dlaczego jestem twoją słabością?
- Też chciałbym to wiedzieć.
- Musiałeś kogoś kiedyś kochać. Matkę, ojca, siostrę.
- Dumbledore nie opowiedział ci aż tak o mojej przeszłości?
- Miał mi pokazać więcej w tym roku. Miałem być gotowy na walkę z tobą i znać twoje słabości.
- To zabawne. Miałeś je poznać a sam nią zostałeś.
- Czyli jednak ci na mnie zależy.
- Może w pewnym stopniu.
Zielonooki uśmiechnął się lekko i przytulił się do Czarnego Pana.
- Nie oczekuje od ciebie uczuć, ale mógłbyś być milszy.
- Mnie się nie da zmienić Harry.
- Każdego da się zmienić. To tylko kwestia czasu. Popatrz na mnie, nienawidziłem cię a teraz cię przytulam.
- Ta przemiana mi nie przeszkadza.
Szatyn przewrócił oczami po czym odsunął się od Voldemorta.
- Idę się pouczyć, a ty nie zabij nikogo jak mnie nie będzie.
- Nic nie obiecuje.
Złoty Chłopiec opuścił gabinet pozostawiając mężczyznę z jego problemami.
Dzisiaj wam trochę pospamie, bo muszę pozmieniać trochę we wszystkich rozdziałach, ale spokojnie akcja zostaje taka sama. Buziaki!
CZYTASZ
Bond
Fiksi PenggemarCzarny Pan stara się namówić Złotego Chłopca na porzucanie jasnej strony, jednak chyba żadne z nich nie zdaje sobie sprawy jakie przeciwności losu ich czekają. Co się stanie jeśli połączy się gryfońską głuptę i odwagę z ponurym i ambitnym umysłem sz...
