Następnego dnia do ich domu zawitał niezapowiedziany gość. Harry siedział w ogrodzie, w spokoju pijąc herbatę i oczekując powrotu swojego partnera z Pokątnej. Gdy bramka zaskrzypiała Wybraniec lekko się uśmiechnął.
- Szybko wróciłeś skarbie.
Jednak zamiast głosu swojego ukochanego, do jego uszu dotarł głos Mistrza Eliksirów.
- Chyba mnie pomyliłeś z kimś innym Potter.
Nastolatek zerwał się z krzesła i wyciągnął różdżkę.
- Czego chcesz? Twojego pana nie ma w domu.
Czarnowłosy prychnął cicho.
- Oczywiście że go nie ma. Ale ja przyszedłem do ciebie.
Potter zacisnął mocniej dłoń na różdżce.
- Wynoś się stąd. Nie mam ochoty na jakiekolwiek kontakty z tobą.
- Nie obchodzi mnie to. Musimy poważnie porozmawiać.
Harry opadł na fotel i nalał sobie więcej herbaty. Snape zajął drugie krzesło i popatrzył na swojego dawnego ucznia. W końcu po kilku minutach krępującej ciszy, zielonooki zaczął rozmowę.
- Dowiem się wreszcie dlaczego mnie odwiedziłeś?
Severus westchnął i zaczął wywód.
- W co ty się wpakowałeś dzieciaku?
- Nie rozumiem...
- Naprawdę według ciebie warto poświęcić swoje życie dla niego?
- Jeśli zamierzasz obrażać moje wybory miłosne możesz już iść.
- Obiecałem że będę cię pilnował. Że będę cię chronił.
Potter zaśmiał się kpiąco.
- Szybko się obudziłeś. Nie potrzebuje już twojej pomocy. Od dwóch tygodni jestem już pełnoletni. Potrafię o siebie zadbać.
- Właśnie widzę jak ci świetnie idzie. Porzuciłeś swoją przyszłość dla kłamcy i mordercy.
Wybraniec wstał od stołu.
- Nie będziesz obrażać mojego partnera pod naszym dachem. Odejdź a nikomu nie powiem o twojej wizycie.
Lecz czarnowłosy nie ruszył się z miejsca.
- Twój partner... Jaką masz tak właściwie pewność że on cię kocha?
- Chyba sobie kpisz...
- To jest Czarny Pan. Największy czarnoksiężnik dekady. Naprawdę sądzisz że nie mógłby cię wykorzystać do własnych celów?
- Zamknij się...
- Prawda jest bolesna, ale pozwoli ci dostrzec to co się dzieje. On się tobą bawi.
Chłopak zerwał się z krzesła i obrzucił mężczyznę wściekłym spojrzeniem.
- A ty niby skąd to możesz wiedzieć? Nic o nim nie wiesz!
- Czy on ci chociaż powiedział że cię kocha?
Szatyn zacisnął dłoń na różdżce.
- Wynoś się i nigdy tu nie wracaj.
Snape wstał i podszedł bliżej swojego wychowanka.
- Po prostu przemyśl moje słowa. Nie jesteś aż tak naiwny aby nie widzieć tego co się tutaj dzieje.
Mistrz Eliksirów opuścił rezydencje pozostawiając roztrzęsionego nastolatka z bitwą w głowie.
Ten chłopak to nigdy spokoju nie zazna coś mi się widzi...
CZYTASZ
Bond
FanfictionCzarny Pan stara się namówić Złotego Chłopca na porzucanie jasnej strony, jednak chyba żadne z nich nie zdaje sobie sprawy jakie przeciwności losu ich czekają. Co się stanie jeśli połączy się gryfońską głuptę i odwagę z ponurym i ambitnym umysłem sz...
