Czarny Pan był w lekkim szoku gdy następnego dnia, zobaczył szatyna w jadalni. Od czasu wypadku odmawiał jedzenia posiłków z czarnoksiężnikiem. Voldemort usiadł na swoim miejscu i obrzucił nastolatka spojrzeniem.
- Chory jesteś Potter?
- Ciebie też miło widzieć.
- Wczoraj nie chciałeś ze mną rozmawiać.
- Wczorajsza rozmowa... Przesadziłem.
- To fakt.
Nastolatek zacisnął dłoń na swoim kolanie, lecz uśmiechnął się lekko do mężczyzny.
- Chodzi mi o to, że mam do ciebie prośbę.
- Słucham.
- Chciałbym abyś mnie uczył.
Kubek z kawą zastygnął w połowie drogi do ust Czarnego Pana.
- Ty co?
- Chciałbym abyś mnie uczył.
- Dlaczego?
- Jak mam z tobą współpracować jeśli moje umiejętności są na żałosnym poziomie.
- Dobrze że chociaż to wiesz.
- Zgadzasz się?
- Musiałbym ci oddać różdżkę.
- Możesz mi ją zabierać po każdej lekcji.
- Od kiedy ty się zrobiłeś taki ugodowy?
- Mam więcej korzyści jeśli będę z tobą współpracować. Przynamniej wykorzystam ten czas na naukę.
- Naukę jak mnie pokonać?
- Sam to powiedziałeś.
- Mógłbym cię uczyć.
- Ale?
- Nie ufam ci.
- Ja tobie również nie ufam.
- Zaufanie jest dość ważne we współpracy.
- Wiem.
- Zrobię ci mały test.
- Test?
- Jutro idziemy na Pokątną.
- Po co?
- Zapewne większość z twoich znajomych tam będzie, wzbudzisz sensacje gdy za kilka dni nie będzie cię na peronie.
- Ale jaki to sprawdzian?
- Masz się nie zdradzić.
- Czy ty wiesz na jakim poziomie są moje umiejętności aktorskie?
- Nad nimi też trzeba będzie popracować. Kłamstwo to potężne narzędzie w nieodpowiednich rękach.
- Nadal nie widzę sensu w tej podróży.
- Nie cieszysz się że pozwolę ci opuścić ten dom?-
- Podejrzewam że coś kombinujesz i powiesz mi o tym dopiero na miejscu.
- Jednak aż taki głupi nie jesteś.
- Nie lubię niespodzianek. A już zwłaszcza tajemnic i sekretów.
- Cała nasza historia od zarania dziejów to kłamstwa i tajemnice. Każdy ma jakieś sekrety, nawet ty Potter.
- Wole poznać twoje sekrety Tom.
- Zamierzasz tak pogrywać cały czas?
- Zamierzam przeżyć miło ten czas.
- Pytanie czy ja mam go przeżyć równie miło.
Szatyn wstał od stołu i lekko się uśmiechnął.
- To zależy już tylko od ciebie.
Voldemort obserwował z zainteresowaniem, jak nastolatek wbiega po schodach. Intrygowało go coś w tym chłopaku, a najgorsze jest to że Czarny Pan nie wiedział co.
CZYTASZ
Bond
FanfictionCzarny Pan stara się namówić Złotego Chłopca na porzucanie jasnej strony, jednak chyba żadne z nich nie zdaje sobie sprawy jakie przeciwności losu ich czekają. Co się stanie jeśli połączy się gryfońską głuptę i odwagę z ponurym i ambitnym umysłem sz...
