Następnego dnia Liam przystąpił do realizacji swoich planów – to znaczy najpierw musiał opowiedzieć chłopakom historię porwania przez łowców ze wszystkimi szczegółami, ale to mu nawet pomogło przedstawić im Theo w dobrym świetle. Co prawda, gdy opowiadał o tym, że Raeken u niego nocował, Corey otworzył szeroko oczy z niepokojem, Nolan wyglądał, jakby miał wiele pytań, a Mason uniósł brew wyraźnie kwestionując decyzję swojego przyjaciela, ale żaden z nich nic nie powiedział, co Liam odebrał jako dobry znak. Opowiadał dalej, aż doszedł do informacji, że Theo zamierza wrócić do szkoły.
– Tak sobie pomyślałem – zagaił, starając się nie denerwować – Że skoro on tu nikogo nie, ma to może moglibyśmy go trochę... Przygarnąć?
Widząc wyrazy twarzy swoich przyjaciół, od razu pospieszył z wyjaśnieniami.
– On się zmienił. Cztery razy mnie uratował, jestem mu coś winien. Z resztą widzieliście, co zrobił w szpitalu, jak zabrał ból Gabe'a. To już nie jest ten sam człowiek... Plus jest silny, przyda nam się ktoś taki, gdy Scott i reszta wyjadą na studia.
– Oszalałeś – stwierdził Mason.
– Chcę dać mu szansę – poprawił Liam stanowczo – Był manipulowany od dziecka, wychowywał się wśród potworów, nie mógł po prostu wyrosnąć na normalnego nastolatka. Wiesz o tym. Narobił dużo złego, ale przeszedł dosłownie przez piekło, żeby za to odpokutować i jest już kimś zupełnie innym. Naprawdę nie czujesz różnicy?
Hewitt już chciał odpowiedzieć, ale wyprzedził go cichy, onieśmielony głos Nolana.
– Też jeszcze niedawno byłem tym złym... A teraz jem z wami lunch. To byłoby nie w porządku, gdybym ja dostał szansę, a Theo nie.
Liam spojrzał na chłopaka z nieopisaną wdzięcznością.
– Nadal mu nie ufam... – westchnął Corey – Ale przez to chyba tym bardziej powinniśmy trzymać go blisko. Będziemy mogli go mieć na oku i zobaczymy, czy faktycznie jest po naszej stronie. Z resztą... Też kiedyś byłem tym złym, nie? Wiem jak to jest musieć zapracować na zaufanie. Nie chcę mu zabierać tej szansy.
Spojrzał znacząco na Dunbara, który odpowiedział uśmiechem i poklepał przyjaciela po plecach. Oboje przypomnieli sobie początki swojej relacji, które nie były wcale łatwe.
– Jesteście niepoważni... – westchnął Mason, kręcąc głową – Niech wam będzie, zobaczymy. Ale jeśli tylko coś odstawi, niech spieprza stąd jak najdalej i robi problemy komuś innemu.
Liam uśmiechnął się, widząc, że jak dotąd wcale nie idzie mu tak źle. Hayden od początku była pozytywnie nastawiona, a Nolan i Corey przynajmniej starali się zrozumieć. Nad Masonem trzeba było jeszcze popracować, ale Dunbar i tak spodziewał się dużo gorszych reakcji. Raeken zrobił sporo złego i, w przeciwieństwie do Coreya i Nolana, nie do końca działał pod czyimś wpływem. Nikt nie dyktował mu, co powinien zrobić – to on sam chciał oszukiwać zarówno stado Scotta, jak i Doktorów, a jego jedynym usprawiedliwieniem było środowisko, w jakim się wychowywał. Jednak Liam wierzył, że tamten zepsuty chłopak został w piekle, nie spodziewał się jednak, że ktoś inny też mógłby wziąć to pod uwagę. Musiał przyznać, że przebieg tej rozmowy pozytywnie go zaskoczył. Może nie on jeden dostrzegał w Theo zmianę na lepsze...
– Spokojnie – powiedział, obejmując Masona ramieniem i idąc z nim w stronę sali od matematyki – Nic nie odstawi.
– No oby – mruknął nieufnie Hewitt.
***
Liam wcale nie zdziwił się otrzymując od Scotta wiadomość o spotkaniu w domu Lydii. Musieli omówić sytuację z łowcami i najlepiej jeszcze ją rozwiązać, tym bardziej, że starsza część stada wyjeżdżała za najwyżej trzy tygodnie. Dunbar musiał przyznać, że trochę się tego bał – po odejściu McCalla to na jego barkach będzie spoczywać odpowiedzialność za miasteczko i jego mieszkańców. Nie chciał przywyczajać się do swojej nowej roli żyjąc w ciągłym zagrożeniu. Może byłby to świetny sprawdzian jego umiejętności, ale gdyby go nie zdał, nie byłoby już opcji ratunkowych...
CZYTASZ
Rules (Thiam)
Fiksi PenggemarKiedy mogłoby się wydawać, że wszystkie kłopoty w Beacon Hills zostały już zażegnane, Liam postanawia wyjść z domu w środku nocy, zaniepokojony przejeżdżającą pod jego oknem ciężarówką i wszystko zaczyna się od nowa komplikować... Akcja opowiadania...
