Reszta popołudnia minęła bardzo szybko i zanim Liam zdążył się zorientować, Scott już dzwonił do drzwi, jednak zanim chłopcy zdążyli w ogóle zwlec się z łóżka, pani Geyer wpuściła go do domu i jeszcze zdążyła go zagadać. Zeszli na dół i spotkali McCalla w przedpokoju. Dunbar spodziewał się jakieś niezręczności, ale nic takiego się nie stało, bo ledwo zdążył się pojawić w pomieszczeniu, Scott zbliżył się i mocno go przytulił, nie wypuszczając go dopóki nie upewnił się, że chłopak trochę się zrelaksował i poczuł się nieco bezpieczniej. Dopiero wówczas puścił go i przywitał się również z Theo, a potem pozwolił Liamowi zaprowadzić się do pokoju, aby porozmawiać z nim na osobności. Raeken został na dole. Nie musiał nawet być o to proszony, po prostu wiedział, że przy tej rozmowie jego obecność jest zbędna, dlatego dla zabicia nudy przysiadł się do Davida na kanapie w salonie i zaczął oglądać razem z nim jakiś serial o lekarzach, śmiejąc się z komentarzy doktora i co jakiś czas dorzucając własne.
– Ty naprawdę masz łeb – stwierdził w pewnym momencie David – Chyba rzeczywiście powinieneś iść na medycynę.
Theo jednak ze zdecydowaniem pokręcił głową.
– Mam dość lekarzy na całe życie, z całym szacunkiem do ciebie – odpowiedział. Doktor Geyer pokiwał głową ze zrozumieniem.
– Jasne, nic dziwnego. Ale w takim razie... Jakie masz plany?
Raeken wzruszył ramionami, ale zastanowił się przez chwilę. Po raz pierwszy wydawało mu się, że ma jakąś sensowną odpowiedź na to pytanie. Nie było to jeszcze nic pewnego, jedynie pomysł, który właściwie dopiero w tej chwili zaczął kiełkować w jego głowie, ale miał on dużo sensu. Stanowił cel, do którego Theo chciał dążyć. Pierwszy cel na przyszłość od niepamiętnych czasów... Jakby w końcu zaczął wierzyć, że jakakolwiek przyzwoita przyszłość go czeka.
– Kusi mnie biotechnologia – odpowiedział niepewnie – Trochę to może dziwne, bo Doktorzy na mnie eksperymentowali, mieszali mi w DNA, więc chyba powinno mnie to odrzucać, ale... Zamiast tego mnie ciekawi. Do czego jeszcze możemy dojść, co jeszcze można wynaleźć... Siedząc u nich lubiłem się przyglądać jak badają probówki, analizują, mieszają coś i powstaje coś zupełnie nowego... I myślałem, jak ja bym to wykorzystał. A potem też zacząłem się tym bawić i to była chyba dla mnie jedyna fajna rzecz przez długi czas. I nigdy nie była straszna. Dziwne, co? Nie boję się ingerowania w prawa natury, ale trzęsie mnie jak widzę łóżka szpitalne.
Dopiero, gdy zamilkł dotarło do niego, jak bardzo się rozgadał. David zadał mu przecież jedno proste pytanie, a on opowiedział mu całą historię życia, jednak o dziwo czuł się z tym... Dobrze. Wiedział, że został uważnie wysłuchany, uwaga na twarzy doktora Geyera to potwierdzała. Wydawał się autentycznie zainteresowany.
– To nie jest takie dziwne – stwierdził po krótkim zastanowieniu – Bądź co bądź eksperymenty przyniosły ci coś dobrego, dały ci moce, nawet wyleczyły z astmy...
Theo uniósł brwi i już chciał zapytać, skąd mężczyzna wie, że w dzieciństwie chorował na astmę, jednak David go wyprzedził.
– Melissa opowiadała – wyjaśnił krótko, po czym powrócił do wcześniejszej wypowiedzi – W każdym razie, eksperymenty na twoim DNA dały ci ostatecznie coś dobrego. Ale te czysto medyczne...
Urwał, nie uważając, żeby dalsze tłumaczenie było potrzebne. Obawiał się powiedzieć za dużo, nie chcąc przytłoczyć Theo. Chłopak jednak zrozumiał doskonale, bo pokiwał głową i natychmiast spuścił wzrok, jakby nagle zaczął wstydzić się patrzeć Davidowi w oczy. Mężczyzna natychmiast ścisnął jego ramię, dając mu zapewnienie, że wszystko jest już w porządku.
CZYTASZ
Rules (Thiam)
FanfictionKiedy mogłoby się wydawać, że wszystkie kłopoty w Beacon Hills zostały już zażegnane, Liam postanawia wyjść z domu w środku nocy, zaniepokojony przejeżdżającą pod jego oknem ciężarówką i wszystko zaczyna się od nowa komplikować... Akcja opowiadania...
