Wendy dręczyły koszmary. Po pierwszym razie nie miała zamiaru próbować zasypiać ponownie. Nie pomagał jej fakt, że miała mieć ważne kolokwium. Cienie pod oczami były znacznie widoczne. Nie spodziewała się, wchodząc do salonu gotowa do wyjścia zastać Klausa i Elijah czytającego, a na środku leżącą na stoliku martwą dziewczynę.
- Wiesz Klaus, że to raczej marna próba przeprosin prawda ? - zapytała kiedy odłożyła torbę na jeden z foteli i zaczęła ubierać bluzę.
- Mój starszy braciszek nie jest skory do przyjęcia mojego prezentu przeprosinowego.
- Wyjaśniłem więc mojemu młodszemu braciszkowi, że zamiast mnie przekupić wolałbym zobaczyć u niego skruchę i poprawę. A nie taki absurd. - wskazał palcem na ciało.
- Wiecie co ja muszę iść, ale radzę wam się tym zająć zanim krew zacznie brudzić dywan. Bekah nie będzie z tego powodu zadowolona. - chciała już wyjść, ale zatrzymał ją Elijah.
- Gdzie idziesz ?
- Mam dziś ważne kolokwium, was jest teraz troje do ochrony Haeley. Z czystym sumieniem mogę wyjść. - wytłumaczyła od razu. - W razie co jestem pod telefonem. - wyszła szybko nie chcąc spóźnić się na uczelnię. Dostała jednak nagły telefon na całe szczęście dla niej zaraz po kolokwium więc jak najszybciej wróciła. Pobiegła do pokoju, w którym leżała dziewczyna i od razu złapała ją za dłoń. Odbierała jej ból, gorączkę, ale nie mogła usunąć trucizny.
- Wendy nie powinnaś przesadzać. - zaprzeczyła Haeley w pewnym momencie.
- Ty się nawet nie odzywaj. Daj mi robić swoje. - nadszedł wieczór, a tylko dzięki białowłosej wilkołaczyca dawała jeszcze radę. Przenieśli się nad basen. Sophie robiła jakiś eliksir czy coś podobnego.
- Jest rozpalona. Trzeba to zrobić teraz. - zarządził Elijah.
- Weźcie ją do wody. - wampir wskoczył do wody, a Wendy zaraz za nim. Pomógł ciężarnej i trzymał ją przez cały czas. Weszli głębiej do wody, a Millrace cały czas starała się odbierać dziewczynie ból.
- Kąpiel w świetle księżyca ma pomóc ? - zapytała Rebekah.
- Ma wysoką gorączkę, woda i zioła powinny ją schłodzić. Pij. - podała kubek ciemnowłosej. - Musisz obniżyć jej tętno.
- Niby jak ? - dopytał pierwotny.
- Trzymaj ją blisko siebie. To uspokoi bicie serca i obniży tętno. - wyjaśniła od razu.
- Davina zerwie połączenie tylko potrzebuje czasu. - wampir od razu zrobił to co powiedziała mu czarownica.
- Nie mogę oddychać. - niestety na wszystko przychodzi czas, a umiejętności Wendy znacznie osłabły i teraz praktycznie nie dawały żadnych skutków.
- Bierz głębokie wdechy. Patrz na mnie. Skup się na brzmieniu mojego głosu. - mówił spokojnie Elijah. - Będzie dobrze. - zanurzył ją głębiej w wodzie. Haeley nagle zaczęła krzyczeć. Wendy wykorzystała ostatnie możliwe siły co jej się udało, ponieważ wilkołaczyca od razu poczuła ulgę i przestała krzyczeć.
- Czuję, że klątwa ustąpiła. - powiedziała wiedźma. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Haeley stanęła na nogi, a Sophie nakłuła sobie dłoń. Pierwotny od razu obejrzał dłoń wilkołaczycy. Elijah i Haeley patrzyli sobie uważnie w oczy. Wendy natomiast była wykończona i wyszła już z basenu.
- Wendy w porządku ? - zapytała ją Rebekah kiedy ta wchodziła do domu.
- Idę się trochę ogarnąć. - ruszyła jak najszybciej do łazienki. Krew leciała jej z nosa i oczu. Zdecydowanie przesadziła. Przesiedziała naprawdę długo w łazience zanim wyszła. Zmęczona, ale ogarnięta zeszła na dół. Potrzebowała napić się wody. W kuchni była wilczyca.
CZYTASZ
tylko ty
Romancedobre serce to jej nieodłączna część dbanie o rodzinę i przyjaciół nie danie się swojej przeszłości Wendy Millrace idzie przez życie mówiąc, że pisanie własnej historii to najlepsze dzieło naszego życia.
