Zasiadła u szczytu stołu po przeciwnej stronie Klausa. Wendy miała szczerą nadzieję, że pozbędą się jej jak najszybciej. Kiedy wiedźma się pojawiła białowłosa wyraźnie przygasła. To było wręcz namacalne. Obaj bracia to zauważyli. Właściwie to troje.
- Mów co masz do powiedzenia i zakończmy wreszcie ten koszmarny wieczór. - powiedział mieszaniec.
- Przykro mi, że tak mną gardzicie. Szkoda, że nie potraficie pojąć, że robiłam wszystko by was chronić. - Wendy podskoczyły na chwilę brwi w zaskoczeniu po czym poprosiła kelnera, żeby przyniósł jej coś mocniejszego. Żałowała, że nie mogła się upić.
- Ty naprawdę w to wierzysz. - stwierdził mieszaniec. Zaśmiał się i dodał. - Wiedziałem, że kłamiesz, ale teraz myślę, że masz urojenia.
- Spróbuj odgonić i zapomnieć o nienawiści i przypomnij sobie wszystkie sytuacje, w których ci pomogłam. - powiedziała Esther. Niklaus prychnął na to. - Elijah, pamiętasz dzień, w którym Niklaus wyzwał ojca na pojedynek ? - nastąpiła chwila ciszy. - Czy zostawiłam twojego brata na pewną śmierć ? Co powiedziałam, gdy przeszedłeś prosić o pomoc ?
- Że wolałabyś umrzeć niż patrzeć na cierpienie sowich dzieci. - białowłosa przymknęła oczy i wzięła głęboki wdech. Nie wierzyła jej. W ani jedno słowo.
- Ten naszyjnik. - zaczął Klaus. - Wcale nie miał mnie chronić. Osłabiał mnie.
- Próbowałam chronić cię przed samym sobą. Jeżeli zbiłbyś wtedy ojca, albo kogokolwiek innego ściągnąłbyś na siebie klątwę. - Klaus zdenerwowany trzasnął dłońmi o stół, na co Wendy podskoczyła lekko wystraszona. Wzięła szybki oddech i pomimo nieprzyjemnej gęsiej skórki musiała zadziałać.
- Zniszczyłaś mnie. Pozwoliłaś bym cierpiał przez ojca, który cenił tylko siłę. - poczuła na kolanie dotyk. Delikatny i o dziwo przyjemny. Spojrzał na białowłosą kobietę. Widział, że zaczyna być spięta i zaczyna odczuwać wyraźny dyskomfort.
- Gdybym cię nie ochroniła zamieniłbyś si w bestię ! - pomimo uspokajającego dotyku ukochanej kobiety nie wytrzymał.
- Okłamałaś mnie ! Chciałaś ukryć swoje niecne postępki ! - zaczął mówić przez łzy. Wstał bardzo gwałtownie. Białowłosa się wzdrygnęła i patrzyła na mężczyznę z lekkim przestrachem. Zbyt długo siedzieli w ukryciu, a ona odzwyczaiła się od tego typu sytuacji. Znowu stawała się przestraszoną myszą zamkniętą w klatce. - Całe moje życie ! - Elijah również wstał z wyraźnym zdenerwowaniem i zmartwieniem sytuacją. - Całe życie starałem się o aprobatę kogoś kto jak sądziłem był moim ojcem ! Zrobiłaś ze mnie słabeusza, który mnie nie znosił ! Spójrz na mnie ! Krew się w tobie gotuje kiedy patrzysz na potwora jakim się stałem ! - nie podobały jej się słowa jakimi się określał. Nie uważała tak. Podniósł dłoń i wskazał na nią palcem. Klaus był teraz bardzo roztrzęsiony. - Ale to ty jesteś temu winna.
- Dziwię się, że to wszystko mówisz w jej obecności. - wskazała głową na białowłosą. - Jeżeli uważasz, że ja jestem okropna zastanawia mnie co pomyślałbyś o jej matce. - Wendy zacisnęła szczękę z irytacji.
- Radzę ci nie przekraczaj granicy, na którą nie masz wstępu. - warknęła na nią Millrace. Wtedy też czarownica zaczęła omiatać pomieszczenie wzrokiem, aż w końcu zemdlała, ale Elijah zdążył ją złapać. Spojrzał po pozostałej trójce i odchylił głowę dziewczynie.
- Zniknęła. - powiedział wampir. Elijah chcąc wykorzystać sytuację ruszył na Finna jednak ten uniósł dłoń i powstrzymał go. Rzucił nim o stół, a ten wylądował po drugiej stronie. Tym razem białowłosa nawet nie drgnęła. Popijała whiskey i starała się zachowywać spokój. Klaus w wampirzym tempie zbliżył się do ciemnoskórego, który wstał.
CZYTASZ
tylko ty
Romancedobre serce to jej nieodłączna część dbanie o rodzinę i przyjaciół nie danie się swojej przeszłości Wendy Millrace idzie przez życie mówiąc, że pisanie własnej historii to najlepsze dzieło naszego życia.
