ta bliskość 😈

91 6 0
                                        

Kiedy białowłosa się ocknęła jedyne światło jakie padało w grobowcu pochodziło od świec. Zdawała sobie doskonale sprawę co się stało. Słyszała wszystko co się działo. Najgorsze jednak było to, że wszystkie odczucia jakie przeżyła, będąc pod wpływem tamtej substancji przywołały najgorsze możliwe wspomnienia. Próby obudzenia Elijah kończyły fiaskiem. Obecnym plusem sytuacji było to, że nikogo nie było poza nią i wampirem, przykutych do sufitu łańcuchami. Ciężko jej było przywołać ducha, nie była właściwie w stanie tego zrobić. Nasłuchiwała więc. Słyszała odgłosy walki, a później ciszę. Nie minęło długo dużej kiedy w grobowcu rozległ się odgłos kroków. 

- Wendy ! - dopadł do niej Klaus i obejrzał szybkim spojrzeniem z każdej możliwej strony. Chciało jej się płakać. Miała ochotę wpaść mu w ramiona i się wypłakać po tym wszystkim, ale nie mogła. - Nic ci nie jest ?

- Nie. - wyszeptała kręcąc głową, a kiedy mężczyzna chciał ją uwolnić pokręciła głową i pokazała na jego brata. - Najpierw Elijah.

- Nie wezmę najpierw jego, bo cię nie uwolnię cukiereczku, a na pewno cię tu nie zostawię. - zerwał głupią kukiełkę, i rozerwał łańcuchy. Po czym zrobił to samo z tymi wampira. Złapał go zanim ten upadł i zrównał się z nim głową klękając. - Obudź się bracie.

- Użyła jakiegoś zaklęcia. Nie wiem dokładnie co bo... nie wiem jak go obudzić. 

- Elijah... - powiedział przejęty Klaus. 

- Nie obudzi się tak prędko. - na dźwięk kobiecego głosu oboje się odwrócili.  Kiedy Wendy ją zobaczyła miała ochotę ją rozszarpać.  - Przyszłam, żeby porozmawiać o mojej propozycji. - Nicklaus położyć brata i zerwał okalające jego nadgarstki łańcuchy, po czym się podniósł i zrobił to samo z tymi Millrace. Musiał tłumić w sobie chęć rozwalenia wszystkiego co możliwe widząc jej poranione nadgarstki. Pełno otarć, nawet ran i krwi.

- Obiecałeś, że będę mógł zabrać brata i ukochaną ze sobą. Kolejne kłamstwo ? Tak jak upiór przed wejściem, który twierdzi, że jest moim ojcem ? - Wendy przeskoczyła wzrokiem z jednego na drugiego. 

- Twój ojciec żyje. Przywołałam go z drugiej strony zanim się rozpadła.

- Na bogów... - wyszeptała pod nosem dziewczyna.

- Zostawiłam go na mokradłach by był wśród wilkołaków i uwięziłam jednego by go tu ściągnąć. Tu gdzie miał cię znaleźć. - mówiła zadowolona, a Wendy nie podobało się to coraz bardziej.

- Po co ? By mnie torturować ? - zapytał zły, chociaż białowłosa wiedziała, że czuje jednocześnie ból.

- Sprowadziłam go, żebyś mógł poznać ojca, którego nigdy nie miałeś. - zaczęła podchodzić do pary, ale Wendy podniosła dłoń co o dziwo kobieta uszanowała. - Nauczy cię być człowiekiem, którym zawsze chciałeś zostać. Gdy przemienię cię w wilkołaka będziesz mógł do niego dołączyć. - pierwotny obszedł ukochaną lekko ją popychając za siebie. Wolał żeby była za nim. Bezpieczna.

- Jego powrót nic nie zmienia. - odpowiedział.

- Zmienia wszystko. - zaprzeczyła Esther. - Potraktuj to jako prezent. Moja propozycja to ostatnia szansa na odkupienie. Jeżeli jej nie przyjmiesz resztę życia spędzisz samotnie tylko z powodu jakiejś urazy sprzed tysiąca lat.

- On nie jest sam ! - przerwała ich dialog Wendy. Spojrzała hardo w oczy czarownicy aż ra się wzdrygnęła. - Nick nie był, nie jest i nie będzie sam. Ma mnie, Elijah, Haeley. Jesteśmy rodziną. Zawsze będę z nim. Więc zamilcz wreszcie i skończ pieprzyć te farmazony. - uśmiech na twarzy Klausa pojawił się momentalnie. Zachowanie Millrace oznaczało, że szybko wraca do siebie.

tylko tyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz