kolejny raz kombinuje

39 4 0
                                        

Klaus siedząc wraz z braćmi przy stole czuł, że coś się święci ze strony Wendy. Nie była głupia więc szybko się domyśliła, że ma na karku ochroniarzy co jej w ogóle nie leżało. Kol i Finn byli spięci łańcuchami, ale Klaus niezbyt skupiał się na rozmowie, chociaż właściwie miał podzielną uwagę więc mógł myśleć o dziewczynie i tym co się dzieje jednocześnie. Nie spodziewał się jednak, że białowłosa nagle zjawi się w jadalni.  Stanęła na środku wejścia i skrzyżowała ramiona. Na niego i Elijah nawet nie spojrzała.

- Finn, - skinęła głową, ale widać było, że to nie skończy się miło. - Kol miło cię widzieć. - podeszła do niego. - Ale nadal twierdzę, że oryginalnie jesteście lepsi.

- Cóż mogę powiedzieć złotko, ciebie też dobrze widzieć. - uśmiechnął się. Kol nie widział Wendy odkąd wrócił do miasta. Nawet przelotnie. Lubił kobietę, a ona lubiła jego. - Ktoś chyba wstał lewą nogą co ?

- Owszem. Jestem tu z innego powodu. - podniosła wzrok na Finna. - No, więc Finn... jak leci, chyba nie najgorzej co? - wpatrywała się w niego z powagą wypisaną na twarzy. To znaczyło, że jest zła. Mimo to była opanowana.

- Czego chcesz ? - odparł oschle. Millrace uśmiechnęła się po czym powolnymi krokami ruszyła w stronę czarownika.

- Esther podała mi jakieś cholerstwo. Mogę się zmienić, ale nie zawsze kiedy chce, co znaczy, że to co mi dała zaszkodziło. Co mi pomoże ? - kiedy zauważyła jego minę od razu się wtrąciła. - I nie wciskaj mi kitu, że nie wiesz bo z pewnością tak nie jest. - Klaus uważnie obserwował jej ruchy. Była rozdrażniona jak nigdy. Wiedział, że zapewne to również z powodu jego i Elijah. 

- Myślisz, że ci powiem ? - zaśmiał się szyderczo. Jednak Wendy również się zaśmiała po czym usiadła na jednym z oparć krzesła, na którym siedział Finn. Niklaus wiedział, że jego brat na pewno nie wygra tej bitwy. Cieszyło go to bo w końcu ktoś utrze mu nosa, a widok takiej władczej wersji dziewczyny podniecał go.

- Myślę, że tak. - odparła pewnie. - Chcesz wiedzieć dlaczego ? - Finn zmarszczył brwi nie rozumiejąc. - Oh, nie udawaj, że nie rozumiesz. Jest na tym świecie coś co cenisz bardziej od swojej matki i magii.

- Niby co ?

- Życie. Niczego nie cenisz tak bardzo jak swoje własne życie. Wiesz zabawne bo jestem w stanie przyczepić do twojej duszy ducha, który będzie cię zabijał niezależnie od tego w jakim ciele wylądujesz, a tak się składa, że znalazłam ostatnio idealnego kandydata do tej roli, więc radzę ci mówić. - wyjaśniła sprawnie.

- Radź sobie sama. - odwarknął. Białowłosa uśmiechnęła się po czym wstała i oparła się o stół tak żeby patrzeć bezpośrednio na niego. Pomieszczenie wypełnił dźwięk syczenia.  Od trony wejścia gdzie siedział Kol i Elijah na stół zaczął wpełzać wąż. Zbliżał się do kobiety. Wszyscy mimochodem odsunęli się od stołu. - Wiesz tajpan pustynny to najbardziej jadowity wąż. W zależności od ciała zabija w różnym czasie. Nie przekracza trzydziestu minut.

- I co w związku z tym ? - Finn mimo iż starał się być poważny to słabo mu to wychodziło. Wendy miała jeden cel i miała zamiar go uzyskać.

- To, że Teks będzie cię gryźć i gryźć puki nie powiesz co zadziała na blokadę.  A wierz lub nie, ale nie lubi czarowników takich ty. - wąż sunął teraz po ręce kobiety aż owinął się wokół jej szyi wystawiając głowę na przeciwko Mikaelsona. Klaus nie do końca był zadowolony, że najbardziej jadowity wąż owinął się wokół szyi jego ukochanej, ale wiedział, że nic jej nie zrobi. - To jak będzie ? - zapytała uśmiechnięta.

- Nie zabijesz mnie, nie robisz tego....

- Nie permanentnie, ale wciąż. Satysfakcja pozostanie, a Esther nie będzie mogła kiwnąć palcem. Zabawne, zupełnie jak ja teraz. Ironia losu nieprawdaż ? - jednak Finn nadal nic nie powiedział. - Dobra kończmy to ja też mam granice cierpliwości. - waż już rzucał się do gardła  mężczyzny, ale ten postanowił się odezwać, a Teks zaprzestał czynności wracając do Wendy.

tylko tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz