Porozrzucane na pościeli białe włosy okalały również trochę twarz Wendy. Jej oddech był miarowy, a ona sama była zwrócona twarzą do leżącego przed nią Klausa. Oboje byli nadzy, a on nadal podziwiał jej ciało. Obserwował ją kiedy spała. Był wściekły, przerażony i pełen podziwu jednocześnie. Ta kobieta naprawdę przetrwała piekło. Nie stała się jednak morderczynią o chorej rządzy. Chciał wiedzieć co zrobił jej ojciec. Jak zadawał jej ból. Wyciągnął dłoń i chciał dotknąć jednej z blizn pomiędzy piersiami.
- Jest z tego dnia. - usłyszał jej głos. Od razu odsunął dłoń. Kobieta otworzyła oczy po czym się przeciągnęła i odwróciła na plecy. Mężczyzna podniósł się i oparł o zagłówek. Siedział i przyglądał się jej z góry. - Tego kiedy umarłam.
- Wojenna blizna. Wciąż jest to gorące. - uśmiechnął się zawadiacko, a Wendy wydała z siebie krótki śmiech. Nachylił się nad nią i pocałował krótko jednak dziewczyna pogłębiła pocałunek. Po chwili go jednak przerwała i podniosła się gwałtownie.
- Co z Elijah ? Twoja matka wywołała w nim jakieś wspomnienia. Nie wiem co dokładnie, ale to coś z poczuciem winy. - chwyciła się za głowę próbując sobie przypomnieć resztę, ale na próżno. - Jeżeli ty nie zabijesz swojej matki ja to zrobię.
- Spokojnie cukiereczku, mam co do niej plany. Co do Elijah, kiedy skończę cieszyć się miłym porankiem z tobą pójdę do niego. - uśmiechnął się. Czuła się dobrze kiedy był obok niej. Czuła się przede wszystkim bezpiecznie.
- Była naprawdę okrutna wobec niego. - westchnęła i położyła się na brzuchu patrząc teraz bezpośrednio na hybrydę. - Kiedy miałam chwilowe przejawy świadomości słyszałam jak prosił by przestała.
- Mówili coś jeszcze ? - jego matka zdecydowanie za bardzo przekraczała granice.
- Coś o Tatii. - mężczyzna wzdrygnął się co nie umknęło jej uwadze, ale po chwili sobie przypomniała. - Czy to nie ta kobieta z waszej wioski, o której kiedyś mówiliście ?
- Tak. - mężczyzna mimo iż nie miał problemu żeby o tym rozmawiać to zwyczajnie tego nie lubił. Wolał aby ten etap w życiu został całkowicie zamknięty. - Ona jest przeszłością kochanie więc...
- Każdy ma swoją przeszłość Nik. - przerwała mu. - Nie przeszkadza mi to. - wtedy się uśmiechnęła i spojrzała na niego bardziej zalotnie. Podniosła się i usiadła okrakiem na Mikaelsonie. Złapał on Wendy za biodra, a ona nachyliła się nad nim i pocałowała. Od razu oddał pocałunek. - Ważne żeby tworzyć nowe wspomnienia. - zaczynała schodzić pocałunkami niżej.
- Ach tak ? - uniósł brew. Cholera, ta kobieta mnie wykończy. Przeszło przez jego myśli.
- Tak. - uśmiechnęła się i cmoknęła go szybko w usta po czym zeszła z niego i ruszyła szybko do łazienki. - Dlatego obudzimy Elijah i załatwimy wszelkie sprawy jak najszybciej, żebyśmy mogli je tworzyć w spokoju. - zniknęła za drzwiami, a on usłyszał szum wody. Dopiero po chwili otrząsnął się z transu. Ta kobieta była po części jego siłą, a po części zgubą.
↢ ↣
- Wiesz minęło już trochę więc go obudź. - mruknęła kiedy znajdowali się w sypialni Elijah. - Nie chce go takiego oglądać.
- Z początku myślałem, że zaklęcie ustąpi, ale jak widać nie. - straszy Mikaelson wciąż był pogrążony we śnie, a koszmary męczyły go i nie pozwalały uciec do rzeczywistości. - Wiem, że toczysz walkę. - zwrócił się do brata. - Choćbyś był w najgłębszych odmętach umysłu usłysz mój głos. Matka myśli, że wygrała bo zostawiła cię samego, ale nie jesteś sam. - dodał nachylając się nad nim. Millrace podeszła i usiadła na brzegu łóżka. Złapała nieprzytomnego za dłoń. Chciała okazać gest wsparcia. Pokazać, że nie jest sam. - Wpuść mnie. - Klaus dotknął jedną dłonią klatki piersiowej, a drugą czoła Elijah. Wampir trząsł się coraz bardziej. - Pozwól mi przerwać te katusze. Z nosa Klausa zaczęła lecieć krew, a on sam sapał z bólu.
CZYTASZ
tylko ty
Romancedobre serce to jej nieodłączna część dbanie o rodzinę i przyjaciół nie danie się swojej przeszłości Wendy Millrace idzie przez życie mówiąc, że pisanie własnej historii to najlepsze dzieło naszego życia.
