Wendy ostatnio bywała często przygnębiona. Nie zawsze, ale jednak pomimo iż starała się z tym kryć nie zawsze jej to wychodziło. Dzisiaj wypadała Noc Krwawego Księżyca. Klaus gdzieś poszedł chcąc namówić Camille, żeby ta pomogła mu znaleźć Davinę i jego ojca. Mieszaniec nie pozwolił jej się do tego wtrącić, przez co była na niego jawnie obrażona zanim wyszedł. Elijah również zniknął. Zapewne poszedł do Marcela. Haeley niedługo potem. Po telefonie ciemnowłosej od razu ruszyła do loftu Gerarda. Zastała tam kilka osób, w tym wilkołaki, Marcela, Elijah i Gię, nawet Olivera.
- Widzę, że spotkanie matek różańcowych idzie pełną parą. - zagaiła kiedy weszła. Poważne miny od razu sprowadziły ją na ziemię. - Co jest grane ? - kiedy Aiden wyjaśniał co chce zrobić Esther Wendy myślała, że wstanie i pójdzie ją rozszarpać.
- Chcą z nich zrobić żołnierzy. Kto odmówi zginie. - dokończył alfa.
- Wiedziałem, że mój brat Finn potrafi być bez względny, ale tego się nie spodziewałem. - zagaił Elijah. Wendy uniosła na to brwi.
- Raczej Esther. Chce mieć zabezpieczenie. - stwierdziła białowłosa.
- To tylko dzieci. - zaczęła Marshall. - Marcel.. znasz dzielnicę jak własną kieszeń. Możesz je z tamtąd wyciągnąć.
- A co potem ? - zapytał wampir.
- Na mokradłach są wilki, które nie przyjęły pierścieni. Zajmą się nimi. - oznajmił Oliver.
- Wilki, które się nie sprzedały. - Wendy posłała na to Marcelowi ostre spojrzenie.
- Mów co chcesz, ale nie mieliśmy wyboru.
- Walczycie z nami od dziesięcioleci. - zaczął Gerard. - Skąd to nagłe zaufanie do nas ?
- Jednym z rekrutów jest mój brat. - odpowiedział Aiden. Widać było, że go to bardzo martwi - Nie pozwolę, żeby poszedł na wojnę. - Wendy natomiast poczuła się okropnie. Nie chciała jednak dać po sobie tego poznać więc jedynie zmieniła pozycję na kanapie, na której siedziała nie chcąc pokazać, że ją to dotknęło.
- Czego oczekujecie ? - zapytał Elijah podchodząc do wilkołaka. Tak więc zaczęło się omawianie planu.
- Dobra więc, dzieciaki są w Mieście Umarłych, ale zabierzemy je do kościoła Świętej Anny. Vincent jest w trakcie rozmowy z ludźmi, którzy nie chcą zaakceptować nowej władzy. - wyjaśnił Alfa.
- Rzuci dzieci do walki. - domyślił się Elijah.
- Uruchomi klątwę i wyśle ostrzeżenie tym, którzy się chcieli przeciw wstawić. - dodał Aiden.
- Okej... więc zaatakujemy kiedy będą w drodze. - powiedział Marcel.
- Niech włączą was do eskorty. Resztą zajmiemy się my. - nakazał Elijah.
- Esther i synalek mają mnie na oku. Jeśli dzieci znikną pod moją opieką będzie po mnie. - wtrącił się Oliver. Wyglądał na wystraszonego tym co może się mu stać.
- Chciałeś pomóc swoim i naprawić błędy przeszłości. Wreszcie masz szansę. - odpowiedział mu Mikaelson.
- Poza tym kiedy ja się do tego wtrącę nie będzie to dziwne. Właściwie gdybym tego nie zrobiła, wtedy zaczęłyby się podejrzenia o zdrajcę w szeregach. - w końcu odezwała się Wendy.
- Dlaczego twój udział miałby coś zmienić ? - zapytał zdziwiony Aiden. Uśmiechnęła się słabo w odpowiedzi i dodała.
- Bo wie, że ratowałabym dwójkę potrzebujących się braci. - nie wszyscy w tym gronie zdawali sobie sprawę o co tak na prawdę chodziło kobiecie. Mimo to ciężko było się z nią nie zgodzić. Dla Wendy więzi były ważne, a ona doskonale znała te braterskie więc oczywistym było, że Esther zaczęłaby wtedy węszyć bardziej niż powinna. - Moje duchy będą z wami przez cały czas. Niewidoczne, dla kogokolwiek, ale będą.
CZYTASZ
tylko ty
Romancedobre serce to jej nieodłączna część dbanie o rodzinę i przyjaciół nie danie się swojej przeszłości Wendy Millrace idzie przez życie mówiąc, że pisanie własnej historii to najlepsze dzieło naszego życia.
