Wendy czekała aż Klaus przyjdzie ze sprzętem i pilnowała Finna, który był przykuty do schodów specjalnymi anty magicznymi łańcuchami. Jego ręce były w górze dzięki czemu cały czas musiał stać.
- Wiesz, że wystarczy dobrze wybrać ? - powiedziała białowłosa.
- Stoję po właściwej stronie. - odwarknął. - Widzę, że przejmujesz bestialskie zachowania mojego brata. - dodał. Kobieta zaśmiała się w głos.
- Och... przyznaję rozbawiłeś mnie tym. - otarła łzę chcąc pokazać jak bardzo ją to rozbawiło. - Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że akurat ja jestem jeszcze gorsza niż Nik. Nie mam po prostu zamiaru wykorzystywać tego na tobie. - z wręcz wyśmienitym humorem i nawet nucąc pod nosem Klaus przyszedł wreszcie i rozłożył na stole sprzęt z narzędziami, różnymi nożami i tym podobne.
- Mam nadzieje, że nie zaczęłaś zabawy beze mnie ? - zapytał z figlarnym uśmiechem.
- Skądże. - odpowiedziała trochę zalotnie. Obydwoje zdawali sobie sprawę jak ich flirt działał na czarownika więc mieli zamiar z niego korzystać tyle ile dusza zapragnęła.
- Myślisz bracie, że matka w jakimkolwiek stopniu przejmuje się twoim losem ? - kpina mu przy tym pytaniu nie ustępowała.
- Wie, że sobie poradzę. - odparł krótko. Wendy prychnęła na to. Mikaelson z brzękiem wyjął jeden z noży, po czym spojrzał na starszego brata.
- Nie ten... - pokręcił głową.
- Baw się ze mną dowoli. Miałeś tysiące okazji aby pozbawić mnie życia.
- Ale nigdy tego nie zrobiłem. - Wendy wiedziała dlaczego. Klaus niezależnie od tego co robiło jego rodzeństwo kochał każdego z nich jednak nie chciał tego w żaden sposób okazywać. Siedziała rozłożona na kanapie i wpatrywała się w czarownika. Było zdecydowanie coś na rzeczy. - Finn.. rozumiem dlaczego tak bardzo ufasz matce. Desperacko uczepiła się ciebie po śmierci naszej siostry Freyi. Pozwoliła ci uwierzyć, że twoim obowiązkiem jest się nią opiekować. Zawsze i po wsze czasy, a jako dobry syn dźwigałeś ten ciężar bez wahania. Dzieci nie kwestionują decyzji swoich rodziców. Ale jesteś już dorosły.
- Tak chcesz mnie przekonać ? - zapytał z kpiną Finn. - Dlatego, że jestem dorosłym mężczyzną, mam przyklasnąć twojej wizji ? - lekko podirytowana hybryda odeszła od niego kilka kroków.
- Czy nie lepiej dołączyć do mnie niż resztę śmiertelnego życia spędzić u boku manipulującej tobą kobiety ? Bracie... proponuję ci wolność. - próbował go przekonać. - Stań po mojej stronie, a dam ci coś czego nigdy nie dostałbyś od matki. Możliwość wyboru własnej drogi. Decyzja należy do ciebie bracie!.. - odwrócił się ku wyjściu. - Chodźmy cukiereczku. - dodał, a kobieta wstała i ruszyła do drzwi. Sprawdzili co u Kola i Marcela, jednak nie zajęło im to długo, więc dość szybko wrócili do Finna.
- Więc jak będzie ? - zapytała znudzona białowłosa i od razu usadowiła się na kanapie.
- Chcesz iść na drogę do wolności ? - dodał pierwotny i wyciągnął przed siebie klucze do kajdan.
- Ja już jestem wolny, bracie. - Wendy przewróciła na to oczami. Klaus również to zrobił i schował klucze do kieszeni spodni.
- Wiesz, że twoje życie nie obchodzi naszej matki ? - bardziej stwierdził niż zapytał.
- Zapewniam cię, że matka mnie kocha, tak jak wszystkie swoje dzieci. Nie byłoby cię tu gdyby się dla ciebie nie poświęciła.
- Faktycznie złota kobieta... - mruknęła pod nosem, ale Niklaus ją usłyszał i uśmiechnął się rozbawiony.
CZYTASZ
tylko ty
Romansdobre serce to jej nieodłączna część dbanie o rodzinę i przyjaciół nie danie się swojej przeszłości Wendy Millrace idzie przez życie mówiąc, że pisanie własnej historii to najlepsze dzieło naszego życia.
