You look happier. {8}

6.2K 323 193
                                        

Weszliśmy do baru i od razu zaciągnąłem się aromatem burgerów. Kocham je. Kocham burgery. I pizzę. I hot-dogi. I frytki. I ogólnie wszystkie fastfoody.

Ochota na jedzenie jednak przeszła mi od razu, kiedy zobaczyłem parę siedzącą przy stoliku przy oknie. Za jakie grzechy?! Za jakie, kurwa, grzechy?!

Betty siedziała do mnie tyłem, ale wszędzie poznałbym ten jej blond kucyk. I tą głupią rudą mordę. Andrews. Syn wspólnika mojego ojca.

-Jug, gdzie siadamy? - Mój ojciec chyba nie zauważył zmiany w moim nastawieniu, a bardzo chciał wyjść na to żarcie, więc nie miałem wyjścia i musiałem robić dobrą minę do złej gry.

-Chodź tam. - Wskazałem stolik dokładnie po drugiej stronie lokalu, co do zajmowanego przez Betty i Archiego.

-O! Zobacz, synu! Czy to nie Archie? - Cały się spiąłem. - Tak dawno go nie widziałem! Choć, przywitamy się!

-Tato, nie. - Wysyczałem w panice. Ojciec spojrzał się na mnie ze zdziwieniem. - Arch jest na randce. Nie będziemy mu przeszkadzać.

-No dobra. Jak tam chcesz, synu.

Podeszliśmy do stolika, który wybrałem i zaraz przyszedł do nas nasz znajomy barman.

-Fp! Jak długo nie widziałem cię w moim przybytku! - Wychuczał na całą salę i wszyscy poprzekręcali głowy w naszą stronę. Łącznie z parą przy oknie. Opuściłem się trochę na ławce i modliłem się, żeby dziewczyna mnie nie zauważyła. Bałem się nawet patrzeć w tamtą stronę.

-No nie przesadzaj, Pop. - Uśmiechnął się mój ojciec, nieświadomy mojego problemu.
- Nie byłem tu raptem dwa tygodnie, a mogę się założyć, że Jughead przychodził tu i jadł za dwóch! - Zaśmiał się i poklepał mnie po plecach. To wyjście będzie katastrofą.

-Tak, tak, - Zacząłem piskliwym głosem, a potem odchrząknąłem i skończyłem normalnie. - Może już coś zamówimy? Jestem strasznie głodny. - To ostatnie wyrażenie, jakim mógłbym się teraz określić. Chciało mi się wymiotować. Nigdy nie znalazłem się jeszcze w takiej sytuacji. Najchętniej wyszedłbym stąd, wsiadł na motocykl i pojechał na przejażdżkę. Zapomniałbym o Betty, Archiem i o całym tym bałaganie, jakim jest moje życie. Byłbym tylko ja, droga, wiatr, moja ukochana maszyna i...

-Hej, Jug. - Spojrzałem w panice na dziewczynę przede mną. - Przechodziłam i uznałam, że się przywitam. - Uśmiechnęła się słodko, a ja nie mogłem wykrztusić słowa.

-Ooo, synu, co to za ślicznotka?

-Betty, to jest mój tata. Tato, to jest Betty, moja... Koleżanka ze szkoły. - Wychrypiałem i zobaczyłem, jak mój ojciec wyciąga z uśmiechem rękę do Betty. Dziewczyna z lekkim napięciem na twarzy odwzajemnia gest.

-Bardzo się cieszę, że poznałem w końcu jakąś inną znajomą Jugheada niż Ronnie. - Mój ojciec był ucieleśnieniem dyskrecji. - Może z nami usiądziesz?

-Tato. Betty musi już iść. - Powiedziałem z naciskiem. - Ma RANDKĘ, a my nie chcemy jej przeszkadzać, prawda tato? - Spojrzałem się na niego groźnie i chyba w końcu załapał aluzję, bo pokiwał energicznie głową.

-No tak, tak. Nie przeszkadzamy ci już w rendez-vouz z Archiem. - Mrugnął do niej, a dziewczyna się zarumieniła.

Spojrzała na mnie i położyła mi rękę na ramieniu.

-Do jutra, Juggie. - Ledwo zdołałem kiwnąć jej głową. Wpierdoliłem się, nie ma co.

-Oj synu synu. - Spojrzałem na ojca, który odprowadzał Betty wzrokiem. - O taką dziewczynę się walczy, a nie od siebie odgania.

-Może ja nie chcę o nią walczyć, tato? - Wyszeptałem. - Może nie widzę sensu, bo i tak mi się nie uda uniknąć złamanego serca?

•••

-Jak to cię dzisiaj nie będzie w szkole? - Ronnie nie wydawała się z tego powodu zadowolona.

-Po prostu. Rozchorowałem się i nie idę. - Westchnąłem ciężko, trochę pokasłując, żeby uwiarygodnić przekaz. Nikt mnie dzisiaj nie wyciągnie z łóżka. Nawet ojciec.

-To na pewno jest powód? - Zmarszczyłem brwi. Jakby coś podejrzewała!

-Sorry, Ronnie, ale jaki inny mógłby być? Gdybym nie szedł do szkoły, bo mam sprawdzian, to bym ci powiedział. A innych sytuacji nie biorę pod uwagę.

-No dobra. - W słuchawce na chwilę zapadła cisza. - Przyjadę do ciebie po południu i przywiozę ci lekcje. I może jakiegoś burgera z Pop's?

-Nie! - Wrzasnąłem. Po chwili ogarnąłem się i powiedziałem. - Nie... Nie jestem głodny. - Wszystko, tylko nie jedzenie z tego przeklętego baru.

-Ale może będziesz za parę godzin. - Zachęcała.

-Nie sądzę. Naprawdę, dzięki, Ronnie, ale nie. Przynieś tylko lekcje.

-Chyba naprawdę jesteś chory. -  Oceniła po chwili. -  To do usłyszenia. Pa!

-Pa. - Ja pierdole. Jakim cholernym deklem jestem.

Naprawdę. Specjalnie nie poszedłem do szkoły, byle uniknąć z nią spotkania. Wiem, że nie mogę robić tak wiecznie, ale potrzebuję czasu do namysłu. Ułożenia strategii. A jej ciągły widok przed oczami wcale mi w tym nie pomaga.

-Kurwa... - Nie miałem już siły. W końcu, uznałem, że będę się zachowywał jak dotychczas. Trochę ograniczę z nią kontakt. Będę chłodny. Może zauważy moje zachowanie i sama się odczepi. Nie chcę więcej cierpieć.

•••

Chyba usnąłem, bo obudził mnie huk otwieranych drzwi.

-Czy ty wiedziałeś, że ta twoja nowa przyjaciółeczka chodzi z Andrewsem?!

-Cooo? No ttak. - Mam nadzieję, że moja twarz nie wyraża żadnej emocji. Poker face.

-I nic mi nie powiedziałeś?! - Ronnie wydawała się tym tak samo przejęta jak ja. Zmarszczyłem brwi.

-V. Co się stało?

-Co się stało?! Co się stało?! Widziałam, jak Archie ją pocałował! Dzisiaj, na parkingu! - Wrzasnęła, a ja poczułem, że robię się blady.

-Oh, czyli z jego dotykiem też nie ma problemu. - Rzuciłem, nie wiedząc do końca, co mówię. Veronica spojrzała się na mnie krzywo, a ja wyskoczyłem spod kołdry i zacząłem chodzić po pokoju. - Przepraszam cię Ronnie, ale muszę wyjść. - Zacząłem gorączkowo zakładać spodnie, bo spałem w samych bokserkach. Nie mogłem ustać w miejscu. Musiałem pochodzić. Pobiegać. Porobić pierdolone pajacyki. Cokolwiek.

Narzuciłem na siebie bluzę i już miałem wychodzić z pokoju, kiedy usłyszałem:

-Nie wierzę. - Odwróciłem się powoli do przyjaciółki, która patrzyła się na mnie, jakbym zrobił coś niesamowitego. - Znam cię pięć lat. Byłeś pierwszą osobą, której powiedziałam o Tomie. - To był jej pierwszy chłopak. - Pierwszy dowiedziałeś się też o Brianie. - Jej pierwszy seks. - I nie powiedziałeś mi, swojej najlepszej przyjaciółce, że ty, Jughead Jones, pierwszy raz się w kimś zadurzyłeś?! Ja pierdole!

-Ronnie! Uspokój się. Ja ją znam ledwie trzy dni. Nie było o czym opowiadać. I ty też mi nie mówisz wielu rzeczy.

-Tak? Na przykład czego? - Dziewczyna zadziornie położyła ręce na biodra.

-Na przykład, że jesteś zakochana w Archiem. - Powiedziałem spokojnie, wiedząc, że dobrze wytypowałem.

Ronnie wciągnęła gwałtownie powietrze.

-Co... Skąd... Ty...

-Nigdy jeszcze nie byłaś taka oburzona i wściekła, kiedy mówiłaś mi o tym pocałunku. Nawet kiedy byłaś bezpośrednim świadkiem, jak Jason cię zdradzał, nie byłaś tak rozżalona! Więc nie pouczaj mnie proszę, co powinienem ci mówić, a co nie. - Wyszedłem z pokoju, trzaskając drzwiami. Włożyłem buty i kurtkę i wyruszyłem na spacer.

Dark souls // BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz