Sweet nightmare. {33}

5K 225 51
                                        

Kiedy przyszedłem na lunch, wszyscy siedzieli już na swoich miejscach. Cheryl położyła głowę na kolanach Toni i popijała sok, zajmując pół ławki. Veronica z Archiem rozmawiali na temat jego nowej piosenki, a Betty w szaleńczym tempie pochłaniała frytki.

-Hej wszystkim. - Powiedziałem i siadłem obok dziewczyny, całując ją w czoło. - Co to? Startujesz w jakiś zawodach, kochanie?

-Nie. - Wymamrotała z pełną buzią. - Deadline, skarbie. Muszę skończyć redagować artykuł, bo dzisiaj powinien już być gotowy.

-To przecież mogę ci pomóc, Betts. I to głównie w trosce o twój żołądek.

-Nie, spokojnie, Juggie. Poradzę sobie. A o mój żołądek się nie martw.

-Jak chcesz, kochanie. - Oparłem podbródek o jej ramię. Nie byłem jakoś bardzo głodny, co u mnie było rzadkością. Zacząłem powoli gryźć swojego burgera, zastanawiając się jak tu sprytnie podejść Ronnie.

-Widzę, że włączył ci się tryb myśliciela. - Rzuciła Betty, obejmując mnie ramionami.

-Nie miałaś iść redagować artykułu? - Spytałem się, całując ją w czoło.

-No miałam. - Westchnęła głęboko i zaczęła iść w stronę wyjścia.

-Betts! - Krzyknąłem za nią. - Pójdziesz dzisiaj z Archiem do kina? - Wszyscy unieśli brwi w zdziwieniu. - Mógłbyś, Arch? - Spojrzałem na niego wymownie, a on załapał i zaczął energicznie kiwać głową.

-Oczywiście, mogę, ale po co te podchody? - Powiedziała, podchodząc bliżej stolika. Wstałem i przysunąłem się do niej.

-Chciałbym pogadać z V w sprzyjających warunkach. Wytłumaczę ci później, kochanie.

-No dobra. Widzę, że Archie wie o co chodzi, więc może on mi wyjaśni.

-Pewnie tak. A teraz leć już pracować, Betts. I pamiętaj, że dzisiaj też jestem leniwy i nie będzie mi się chciało odwozić cię do domu, po tym jak Arch cię do mnie podwiezie po seansie.

-Widzę, że sobie to wszystko idealnie rozplanowałeś, Jug. Mi zostaje tylko przystać na twoje warunki. - Pocałowała mnie krótko i wyszła ze stołówki. Ja usiadłem z powrotem i kończyłem burgera już w lepszym nastroju.

-A, właśnie, V. Skoro twój chłopak jest zajęty, to mogę cię odwieźć do domu. - Rzuciłem.

-Jakiś ty wspaniałomyślny, Jug. Bo wcale tego wszystkiego nie uknułeś.

-Detale, detale. - Machnąłem lekceważąco ręką. Prawda była taka, że byłem bardzo zadowolony z mojego planu.

•••

-No dobra. Powiedz mi teraz, czemu kazałeś naszym drugim połówkom wybrać się razem do kina.

Staliśmy przy moim motocyklu i machaliśmy do Betty i Archiego, którzy odjeżdżali samochodem chłopaka.

-Uznałem, że powinni lepiej się poznać. No i chciałem z tobą pogadać na bardzo krępujące tematy.

-Jug, co ty pierdolisz? - Westchnęła ciężko.

-Powiem ci później. A teraz jedziemy do mnie.

-Chyba miałeś mnie odwieźć do domu?

-Tak powiedziałem? - Udałem zdziwionego.

-Dobra, przestań się zgrywać. Jedziemy.

•••

-Okej, to co to za arcyważny temat, przez który zaaranżowałeś to wszystko? - Siedzieliśmy już u mnie i jedliśmy pizzę, którą zamówiłem. Pół na pół, bo jak zwykle nie mogliśmy się dogadać, jaką bierzemy.

Dark souls // BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz