Primal fear. {21}

5.8K 245 162
                                        

~Perspektywa Betty~

Od momentu, w którym Juggie powiedział mi, że mnie kocha, coś wspaniałego rozlało się we mnie i myślałam, że wszystko jest tak idealne, jak powinno być.  Dopóki nie zaczęliśmy uprawiać seksu. No, może nie technicznie seksu. Dopóki nie zaczęliśmy się wzajemnie zaspokajać. Kiedy on to robił ze mną, wszystko było okej. Nawet więcej niż okej. Nigdy wcześniej nie byłam traktowana tak delikatnie i z uwzględnieniem moich potrzeb. Ale potem... Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Wtedy, kiedy kazałam mu błagać o zaspokojenie... Wtedy przypomniał mi się Steve. On tak robił. Miałam błagać i upokarzać się, żeby mi dał spełnienie. Boję się, że coś ze mną nie tak. Że w jakiś sposób staję się podobna do mojego oprawcy. Czytałam, że to możliwe. Że tak się czasem dzieje. I podobno staje się to coraz silniejsze. Taka potrzeba kontrolowania. To nie jest normalne. Jezu, boję się, że go skrzywdzę. Że zrobię coś nie tak. Boję się, że zamienię się w potwora. W potwora, jakim był Steve. A Jughead nie zasługuje na to, żeby na to patrzeć. Zasługuje na kogoś o wiele lepszego.

•••

Pisanie w pamiętniku zawsze uspokaja i sortuje moje myśli. Jednak nie dzisiaj. Od soboty czuję podskórny lęk, że w jakiś sposób to, co wtedy się stało, powtórzy się. A Jug będzie wtedy cierpieć. Ja będę cierpieć. Wszyscy będą cierpieć.

•••

-B! Betty! - Właśnie wychodziłam z sali, kiedy usłyszałam obok siebie dźwięczny głos Veronici.

-Hej Ronnie, co tam? - Uśmiechnęłam się do niej serdecznie.

-U mnie wszystko okej. Nawet bardziej niż okej. - Dziewczyna była cała w skowronkach.

-Czekaj, niech zgadnę. Przespałaś się z Archiem? - Strzeliłam.

-No właśnie nie!

-Jak to? - Zmarszczyłam brwi.

-Nie rozumiesz? Nie dobierał się do mnie, chociaż mógł. Wiesz, co to oznacza? - Zarzuciła mi ręce na ramiona.

-Że był zbyt pijany, żeby to zrobić? - Zasugerowałam prześmiewczo.

-Nie! Oznacza to, że mu na mnie zależy!

-Wspaniale, V.

-No a jak tam ty z Jugiem? Straciłaś po tej imprezie gwarancję nietykalności? - Szturchnęła mnie lekko w ramię. Dzięki szerokim praktykom z Jugiem już prawie nie przeszkadza mi, kiedy dotyka mnie ktoś znajomy.

-No... nie do końca. - Zaczęłam dokładnie obserwować swoje paznokcie.

-Niech zgadnę. Robiliście to na sucho? - Dziewczyna sugestywnie poruszyła brwiami, a ja się zaśmiałam.

-Coś w tym stylu. Ale dla mnie w sumie ważniejsze jest to, że powiedział mi, że mnie kocha. - Zarumieniłam się lekko.

-Cooo?! - Veronica aż przystanęła na środku korytarza. - A to kłamczuch!

-Jak to?

-Jeszcze tydzień temu nie wiedział, co do ciebie czuje, a teraz powiedział ci to bez powiadomienia swojej najlepszej przyjaciółki? - Zezłoszczona założyła ręce na biodra, a ja mimowolnie zaczęłam śmiać się z jej miny.

Dark souls // BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz