Warm hearts. {11}

6.4K 347 106
                                        

Kiedy się obudziłem, było mi stanowczo za gorąco. Przewróciłem się z jękiem na drugą stronę i natrafiłem ręką na czyjeś włosy. Betty. Dobry Boże. Dzisiaj myślałem już jaśniej niż wczoraj. Mam nadzieję, że nie wyczytała z tych papierów niczego, co mogło mnie bezpośrednio powiązać z tamtą sprawą.

Zapatrzyłem się na jej piękną, spokojną twarz. Nie powinienem pozwolić dotrzeć jej tak blisko siebie. Tylko ściągam na nią kłopoty.

Nagle zaczęła coś mruczeć i kręcić się w pościeli, ale kiedy natrafiła na moje ciało, powoli się uspokoiła. Ja zresztą też. Miałem przez chwilę nadzieję, że wszystko może się jakoś ułożyć.
Jak zwykle, była złudna.

•••

-Jug? - Chyba znów zasnąłem, bo leżałem w innym miejscu niż wcześniej. A mianowicie centralnie na klatce piersiowej Betty.

Czułem, jak dziewczyna lekko przesuwa palcami po moich włosach i aż zamruczałem z przyjemności. Obróciłem powoli głowę w jej stronę.

-Betts. Jak się spało?

-Wiesz... Dopóki ktoś nie postanowił zgnieść mi cycków głową, było super. - Zaśmiałem się, ale nie miałem zamiaru ruszać się z ciepłego miejsca. Tym bardziej, że to chyba w ogóle jej nie przeszkadzało.

-Powiem ci... Że jesteś bardzo wygodna, Betts.

-Cieszę się, że ci odpowiadam. Chyba wpiszę to sobie do CV.

-Najwygodniejsze piersi świata. To przecież brzmi genialnie. Zatrudni cię każdy pracodawca. Tylko chyba będę sobie musiał kupić u ciebie wyłączność.

-Na co? - Zmarszczyła brwi.

-No na leżenie na nich. - Uśmiechnąłem się sugestywnie, na co dostałem lekko po karku.

-Nie wiem, nie wiem. - Spojrzała się w sufit, udając głębokie zamyślenie. - Niezbyt dobrze wywiązujesz się z obietnic, Jones.

-Jak to? - Zmarszczyłem brwi i podniosłem trochę głowę.

-Ohh... Wreszcie oddech. - Położyłem się na niej z powrotem i pokazałem język. - No jak to? Miałam obiecać mojej mamie w twoim imieniu, że będziesz spał na kanapie, a nie dość, że tego nie zrobiłeś, to jeszcze mnie tutaj obłapiasz.

-Nie wygląda na to, żebyś miała coś przeciwko. - Dotknąłem zimnym nosem jej szyi, na co lekko zadrżała i położyła mi dłoń na policzku.

-Rzeczywiście. - Powiedziała, przesuwając palcami po mojej skórze. - Ale to już zupełnie inna sprawa.

•••

Z porannego lenistwa wybudził nas dzwonek do drzwi.

-Jezu, czemu każdy akurat przychodzi, kiedy mam ochotę sobie poleżeć. - Ziewnąłem i zwlokłem się z łóżka, zostawiając w nim Betty.

-Tylko ogarnij to szybko, bo jest zimno, a ty byłeś taki ciepły! - Usłyszałem już zza drzwi i uśmiechnąłem się szeroko. Czym sobie zasłużyłem na tę boginię w moim pokoju?

Otworzyłem drzwi i tylko zobaczyłem czarne włosy przelatujące mi obok twarzy. Veronica wparowała mi do mieszkania, a ja czym prędzej zamknąłem drzwi, bo wpadało przez nie lodowate zimno.

-Przepraszam, że tak nagle, ale zepsuł mi się niedaleko samochód i strasznie zmarzłam, idąc do ciebie. - Chuchała w dłonie, a potem się do mnie znienacka przytuliła. - Przepraszam cię, Jug, że się tak na ciebie wtedy wkurzyłam. Po prostu nie mogłam uwierzyć, że się w kimś zakochałeś i mi tego nie powiedziałeś. Ale byłam hipokrytką, bo ja przecież też nie powiedziałam ci o Archu.

Dark souls // BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz