Bloody party. {18}

5.7K 325 157
                                        

Kolejny tydzień minął pod znakiem imprezy u Cheryl. Każdy był tym podekscytowany, bo imprezy u Andrewsów zawsze były dużym wydarzeniem. Rudowłosi wyznaczali trendy w naszej szkole. Kto był tam zaproszony, mógł czuć się wyróżniony. No i oczywiście była to kolejna okazja do najebania się i przelizania z osobami, które się lubiło, ale nigdy w życiu nie zrobiłoby się tego na trzeźwo.

W piątek zaraz po szkole pojechałem razem z Betty do niej do domu. O ile ja nie przejmowałem się za bardzo swoim "outfitem" na imprezę, to moja dziewczyna była w tej kwestii rasową kobietą.

-Betts, kotku, nie wydaje ci się, że w roli osoby doradzającej byłaby lepsza Ronnie? Albo jakakolwiek inna dziewczyna? - Wyjęczałem, rzucając się na jej łóżko.

-Oj nie przesadzaj, Jug. - Uśmiechnęła się do mnie, lekko przygryzajac wargę. - W ramach nagrody za cierpliwość dostaniesz coś ekstra.

-Zaciekawiłaś mnie. - Spojrzałem się na nią, a ona podeszła do szafy, wyjęła z niej sukienkę i zaczęła powoli zdejmować koszulkę. Za chwilę moim oczom ukazała się jej naga skóra. Miała na sobie tylko stanik i jeansy. Poczułem, że nagle robi mi się gorąco.

-Betts... - Wyszeptałem, oblizując nieświadomie spierzchnięte wargi.

-Będziesz sobie mógł trochę poobserwować. - Uśmiechnęła się znacząco i zaczęła zdejmować spodnie. Chyba przeceniła moją samokontrolę, bo kiedy została tylko w bieliźnie, podszedłem do niej i wpiłem się w jej wargi, jednocześnie przesuwając dłońmi po jej ciele. Za chwilę jednak się ode mnie oderwała.

-Nie... Nie przeszkadza ci to? - Wydyszała.

-Co ma mi przeszkadzać? - Zmarszczyłem brwi.

-To. - Wskazała półprzezroczyste blizny na brzuchu i udach.

-Kochanie. - Zszedłem z pocałunkami na jej szyję, a potem brzuch. - Jesteś piękna. A twoje ciało jest idealne. Oczywiście, wolałbym, żeby twoich blizn w ogóle tu nie było, bo one pokazują, ile cierpiałaś. Ale nie grają dla mnie żadnej roli.

-Przestań, Jug, bo nigdy niczego nie wybiorę. - Powiedziała, kiedy wstałem i chciałem wrócić do całowania jej ust.

-Ja bym na to za bardzo nie narzekał. - Mruknąłem, ale położyłem się z powrotem na jej łóżku i obserwowałem, jaką sukienkę zakładała. Strój był w kolorze pudrowego różu i był ładny, ale według mnie czegoś mu brakowało.

-A może coś w żywszym kolorze? - Zasugerowałem delikatnie.

-W żywszym czyli?

-Ja wiem, czerwony, czerwony, czerwony... - Zawiesiłem się. - Bardzo chciałbym cię zobaczyć w czymś czerwonym.

-Słyszę. - Uśmiechnęła się złośliwie i przeglądała przez chwilę ubrania. - Chyba mam coś, co cię zadowoli. - Wyjęła z szafy jakąś sukienkę i założyła na siebie. A mi odjęło mowę.

-Wyglądasz... Wyglądasz... Bosko. - Wymamrotałem. Wyglądała w tym stroju niczym grecka Afrodyta. Czerwona, obcisła sukienka na ramiączkach, która z przodu miała głęboki dekolt sięgający prawie do pępka.

-Uwielbiałam ten strój, ale po przygodach ze Stevem uznałam, że nie chcę się nikomu w nim pokazywać. - Wzruszyła ramionami. - Ale skoro tobie się podoba, to w nim zostanę. Założę jeszcze tylko rajstopy, bo jest zimno...

-Wiesz, że nie musisz zakładać czegoś tylko po to, żeby mi się podobało? Najważniejsze, żebyś ty się w tym dobrze czuła.

-I czuję się dobrze. - Uśmiechnęła się lekko. - Naprawdę dobrze. Dzięki tobie.

Dark souls // BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz