Szliśmy chwilę korytarzem, aż w końcu strzepnęła moją rękę ze swojej. Lekko trzęsły jej się dłonie, które co chwila zaciskała w pięści, jakby się czegoś obawiała z mojej strony. Tarła też rękę w tym miejscu, w którym wcześniej ją trzymałem. Zacząłem się zastanawiać, czy ona reaguje tak na wszystkich ludzi, czy tylko na chłopaków, a może konkretnie na mnie. Postanowiłem jednak to wszystko olać i powiedziałem do niej:
-A więc, Betty. - Skupiła na mnie swój wzrok. Znów była małą, zahukaną dziewczynką. Miałem straszną ochotę ją przytulić i dodać otuchy, ale gdybym to zrobił, to pewnie uciekłaby ode mnie z krzykiem. I w sumie bym się jej nie dziwił, bo jak na mnie taka chęć jest również kurewsko dziwna. Nie lubię dotyku innych osób. Nie lubię też okazywać uczuć. V zawsze zastanawia się, czy w ogóle je mam.
Z tych rozmyślań wyrwał mnie głos dziewczyny.
-Jughead? - Patrzyła się na mnie pytająco.
-Ah tak. Sorry, zamyśliłem się. Chciałem ci pokazać, gdzie co jest. - Mówiłem szybko, speszony wcześniejszą wtopą. - Tutaj jest sala od biologii. Tu od historii. Tu jest biuro dyrektora, a tu pomieszczenie szkolnej gazetki.
-Macie tu gazetę? - Dziewczyna wyraźnie się ożywiła. Zmarszczyłem czoło. Jak na razie byłem jedynym członkiem zespołu gazetki i taki stan rzeczy bardzo mi odpowiadał. Nie chciałem tam zahukanej, małej blondyneczki, która pewnie nie umie w ogóle pisać.
-Taaak. - Odpowiedziałem z wahaniem. - Blue&Gold. I masz przed sobą jej jedynego członka.
-Oh. Okej. - Zniechęciłem ją tym wyraźnie. Czyli ma jednak ze mną jakiś problem.
-Boisz się mnie, Betty? - Wyszeptałem, przysuwając się trochę bliżej niej. Zobaczyłem panikę w jej oczach.
-Nnnie.
-To czemu tak na mnie reagujesz? - Nie miałem pojęcia, co odpierdalam. Czemu tak się uczepiłem tej dziewczyny. I czemu tak na nią naciskam.
-Nie możesz zrozumieć, że nie wszystko kręci się wokół ciebie, ty parszywy zboczeńcu. - Au. Zabolało.
-No to o co chodzi, Betts? - Udałem, że nie usłyszałem jej ostatnich słów.
-Po prostu... Mam złe wspomnienia. - Zagryzła wargi. - Z gazetką. Z facetami. Z ludźmi.
-Czyli masz po prostu okres. - Odsunąłem się od niej. - Spoko, rozumiem. - Uciszyłem ją, kiedy otwierała usta, pewnie, żeby zaprzeczyć. - Przynieś mi jutro jakieś swoje prace. Ja je ocenię i zobaczymy, czy jesteś na tyle dobra, żeby tworzyć pod moją egidą. Widzę, że masz ochotę na to pisanie. Może dam ci szansę. - Wyciągnąłem rękę i lekko postukałem ją palcem w nos. Nie wiem czemu, ale jej reakcje na mój dotyk teraz bardziej mnie śmieszyły, niż drażniły. Ile może się zmienić w ciągu pięciu minut!
•••
Nie wiem czemu, ale nie mogłem przestać myśleć o tej małej blondyneczce. Dziwiłem się sam sobie, bo nigdy żadna nowo poznana osoba nie gnieździła się tak długo w mojej głowie. Lekcje już dawno się skończyły, ja siedziałem przed laptopem, próbując pisać esej, a zamiast Napoleona przed moimi oczami widniała cały czas Betty Cooper. Miałem tego dość. To nie było normalne. To było stanowczo chore. Wstałem z kanapy, przeciągnąłem się i wyszedłem z domu. Było już ciemno i kurewsko zimno. Wylazłem w samej koszulce, więc od razu skostniałem od mrozu. Stanąłem na ganku i zacząłem obserwować niebo. Ciemne chmury, pędzące po przestworzach. Jak owieczki. A wiatr jest ich pasterzem. Kiedy byłem młodszy, uwielbiałem leżeć w trawie i wymyślać historię obłoków. Tu jest na przykład wielki smok, pożerający rycerza. Tu szalony ogr. Tam matka porzucająca własne dziecko... Zacisnąłem pięści. Powinienem się z tym pogodzić. W końcu minęło już prawie dziesięć lat. Dziesięć lat, odkąd ostatni raz widziałem jej twarz. Wyłączając oczywiście sny. Obiecałem sobie, że matka będzie ostatnią osobą, którą wpuściłem do mojego serca. Nie zamierzam pozwolić, żeby jakaś blondynka popsuła to, co udawało mi się tak długo.
•••
Następnego dnia wsiadałem właśnie na motocykl, żeby pojechać do szkoły, kiedy usłyszałem dzwonek telefonu.
-Co tam, Ronnie? - Westchnąłem. Jeśli dziewczyna dzwoni o tej porze, to albo ma okres i będzie chciała, żebym jej kupił tampony, albo podejrzewa, że jest w ciąży, bo nie ma okresu, albo potrzebuje podwózki, bo jej aktualny chłopak ją wystawił. Tym razem stawiałem na trzecią opcję, bo w poprzednim tygodniu musiałem jechać na łeb na szyję do jakiejś drogerii po wiadome przedmioty. Żałuję trochę, że Ronnie nie może sobie znaleźć chłopaka na stałe, bo on by mnie w tym wszystkim wyręczał. I tak oto, w wieku siedemnastu lat, nie mając notabene ani matki, ani siostry, ani dziewczyny, byłem lepiej zapoznany z damskim asortymentem drogeryjnym niż niejeden facet z długim stażem w małżeństwie. I to wszystko dzięki wspaniałej Veronice Lodge!
-Jug, podjedź po mnie. - Miałem rację. - Regg jest na jakimś wyjeździe sportowym i zapomniał mnie uprzedzić.
-Już jadę, skarbie. - Rzuciłem znudzony i wsiadłem na motocykl. Chyba bardziej od Ronnie przejmowałem się, że jej chłopak już któryś raz z rzędu ją wystawił. Pewnie nie jest na żadnym wyjeździe, tylko dupczy jakąś blondynę z wielkimi balonami, poznaną wczoraj w klubie.
Po paru metrach zauważyłem drobną blondynkę, idącą w stronę szkoły. Chyba nie tylko mi było zimno, bo owijała się ramionami i chuchała w dłonie. Pewnie nie jest przyzwyczajona do tej pogody. Nawet mógłbym ją podwieźć, ale niestety wieloletnie przyjaciółki mają pierwszeństwo. Chyba, że podrzuciłbym ją do szkoły i pojechał do Ronnie...
Trochę wbrew sobie zatrzymałem się obok dziewczyny, która zlustrowała mnie uważnym spojrzeniem.
-Podwieźć cię, Cooper? Jest tragicznie zimno. - Widziałem, że się waha. W końcu jednak instynkt samozachowawczy wygrał i kiwnęła głową. - To wskakuj. - Poklepałem siodełko za mną. - Teraz ty możesz się zemścić za wczoraj i trochę podotykać mnie. - Uśmiechnęła się i wlazła niezgrabnie na motocykl.
-Nie masz się czym martwić, Jones. Nie mam czym cię zgwałcić.
-I tak chyba powinienem się obawiać. - Powiedziałem, zdejmując kask i podając dziewczynie.
-Ja nie chcę.
-Albo jedziesz w nim, albo wcale. - Chyba było jej naprawdę zimno, bo potulnie go założyła i objęła mnie ramionami. Chyba dotykanie kogoś z własnej woli nie sprawiało jej już takiej przykrości.
-Dziękuję, Jug. - Powiedziała, kiedy nabieraliśmy prędkości. Mimo tego, że nienawidzę, kiedy robi to Ronnie albo ktokolwiek inny, to w ustach Betty zdrobnienie mojego imienia wcale mi nie przeszkadzało.
CZYTASZ
Dark souls // Bughead
Fiksi PenggemarJughead to marzenie każdej z dziewczyn z Riverdale High. Żadna jednak dotychczas nie zawróciła mu w głowie. Czy zrobi to mimowolnie Betty Cooper, nieśmiała i zamknięta w sobie nowa uczennica? ~opowiadanie zawiera wulgaryzmy i sceny 18+, więc jeśli k...
