Kurwa. Kurwa, kurwa, kurwa. Jak mogłem dopuścić do takiej sytuacji?!
Była już pierwsza, a ja nie mogłem spać i przekręcałem się z boku na bok. I czemu? Przez jakąś blondynkę, która wkroczyła do mojego życia tak niespodziewanie, jak z niego wyleci. Nie mam zamiaru dalej ciągnąć tej farsy. Przed nikim, nawet przed Ronnie, nie otworzyłem się tak bardzo, a znam ją pięć lat, a nie dwa dni! Kurwa. Ta dziewczyna ma w sobie coś, przez co mięknie mi serce. I ciągnie mnie do niej. Może dlatego, że jest tak inna od reszty lasek ze szkoły. Delikatna. Trochę zniszczona i zahukana, ale jednocześnie piekielnie inteligentna. I prześliczna. Im dłużej z nią przebywam, tym bardziej doceniam jej urodę. Gęste rzęsy, okalające ogromne, zielone oczy. Mały, zgrabny nosek z paroma uroczymi piegami. Pełne, różowe usta. Kurwa! Nie mogę o niej tak myśleć. Nie mogę. Obiecałem coś sobie i będę się tego trzymał. Jestem silny i dam radę. Nie pozwolę nikomu zagrzać miejsca w moim sercu.
•••
Rano oczywiście byłem tragicznie niewyspany. A kiedy chce mi się spać, jestem jeszcze bardziej zły niż zazwyczaj.
Wsiadłem na motocykl i specjalnie pojechałem do szkoły inną drogą, żeby nie natknąć się na blondynkę. Może jest to idiotyczne i dziecinne, ale nic na to nie poradzę. Muszę jej unikać jak ognia.
Przed lekcją stanąłem przy oknie i sprawdzałem coś w telefonie, kiedy poczułem lekki dotyk na ramieniu. Podniosłem wzrok i oczywiście zobaczyłem tam zjawiskową blondynkę.
-Hej Jughead... - Boże, jak ona słodko wymawia moje imię. - Chciałam się tylko przywitać i spytać, czy przeczytałeś już moje artykuły.
Klepnąłem się w czoło. Zupełnie o nich zapomniałem! Byłem wczoraj zajęty tylko rozmyślaniem o swoich uczuciach.
-Nie rób tak, bo jeszcze wybijesz sobie całą głupotę z głowy. - Uśmiechnęła się. - A tego bym nie zniosła.
-Jezz, przepraszam, Betts, ale wczoraj, kiedy wróciłem do domu musiałem jeszcze dokończyć esej i nie zdążyłem zająć się twoimi pracami. I nie musisz się martwić. Głupoty jest tutaj więcej niż sobie wyobrażasz. - Popukałem się w głowę, na co dziewczyna się zaśmiała. Nie mogłem się powstrzymać i złapałem ją za nos. Lekko się wzdrygnęła, ale po chwili uśmiechnęła się i zdjęła moją rękę z twarzy, przytrzymując ją w swojej dłoni trochę za długo. Właściwie bawiła się moimi palcami jeszcze przez dłuższą chwilę. A ja chciałbym powiedzieć, że mi to w jakikolwiek sposób przeszkadzało.
Staliśmy tak jeszcze chwilę w milczeniu, dopóki nie poczułem na oczach czyiś dłoni. A jedyna osoba, która miałaby śmiałość tak mnie dotykać, to...
-Ronnie. - Westchnąłem i popatrzyłem się do tyłu. W tym samym momencie Betty puściła moją dłoń, jakby speszona tym, co robiła.
-Jug! Widzę, że mimo trudnych początków poradziłeś sobie z Elizabeth Cooper. - Uśmiechnęła się do blondynki.
-Nie Elizabeth, tylko Betty. - Poprawiłem ją odruchowo. - I wydaje mi się, że to bardziej ona poradziła sobie ze mną. - Wyszczerzyłem się do dziewczyny, która pokiwała głową i zwróciła się w stronę Veronici.
-Hej, tak w sumie nie zapoznałyśmy się jeszcze oficjalnie. Jug już mnie przedstawił. Ty jesteś...
-Veronica. Veronica Lodge. - Powiedziała moja przyjaciółka, wyciągając do niej dłoń i rzucając mi dziwne spojrzenie. Betty po chwili złapała ją za rękę i potrząsnęła nią z uśmiechem, ale nie uszło mojej uwagi, że jest trochę spięta. Dziwne. Wcześniej, kiedy sama inicjowała ze mną jakiś dotyk, nie wyglądała na ani trochę zaniepokojoną. Teraz i owszem. Może rzeczywiście na mnie reaguje inaczej. - Bardzo mi miło poznać dziewczynę, przy której Jughead zachowuje się jak człowiek, a nie android z ludzkim DNA. - Przewróciłem oczami, ale Betty się uśmiechnęła.
-No cóż, pozostaje się z tego cieszyć. - W tym momencie zadzwonił dzwonek. - Przepraszam was, ale muszę już lecieć. Do zobaczenia. - Dziewczyna machnęła ręką i już jej nie było. Usłyszałem za to za sobą:
-Jones, co się z tobą dzieje?
To samo pytanie zadałem sobie właśnie w głowie.
•••
Na następnej przerwie Ronnie dopadła mnie już przy wyjściu z sali i zaciągnęła do naszego ulubionego okna, przy którym zawsze przesiadywaliśmy.
-Jughead. Co jest takiego w Betty Cooper, że stajesz się przy niej taki... Inny?
-Naprawdę, nie mam pojęcia, o co ci chodzi. - Wywróciłem oczami.
-No nie żartuj. Nigdy jeszcze nie przyznałeś jakiejś dziewczynie, że jakoś na ciebie wpłynęła! - wykrzyknęła sfrustrowana Ronnie. - Czyżby Jughead pierdolony Jones w końcu poczuł coś do dziewczyny?
-V. - Westchnąłem głośno, zły, że w ogóle o tym rozmawiamy. - Nic nie czuję do tej całej Betty. Nawet jej nie znam. - Poczułem, że robię się wściekły. Na blondynkę, ale najbardziej na samego siebie. Że jestem takim frajerem. - Za to pewnie ona jest zwykłą dziwką. Nie zajmuje mnie w ogóle. - Nie zwróciłem nawet za bardzo uwagi, co mówię, i dopiero kiedy usłyszałem za sobą trzask upadających książek i zobaczyłem Betty, podnoszącą je szybko i uciekającą wręcz korytarzem, zrozumiałem sens swoich słów.
-Ja pierdole. - Schowałem twarz w dłoniach, nie zważając już nawet na Ronnie.
-Zjebałeś, Jones. Bardzo zjebałeś. - Usłyszałem głos dziewczyny koło swojego ucha i przyznałem jej rację. Jestem debilem.
•••
Przez cały dzień szukałem Betty, chcąc ją przeprosić, ale za każdym razem, kiedy ją widziałem, uciekała przede mną. W końcu się poddałem i postanowiłem sobie odpuścić. W głębi duszy myślałem sobie, że to może nawet lepiej, że to się tak skończyło. Kiedy więc przed ostatnią lekcją zobaczyłem ją w pokoju z automatami, zignorowałem to i zacząłem wybierać sobie batona. Wtedy właśnie usłyszałem tego chuja.
-Ej, Cooper! Nie uciekaj! - Odwróciłem głowę i zobaczyłem Reggiego, zastępującego Betty drogę. Ta, przerażona, zatrzymała się i cofnęła na swoje poprzednie miejsce.
-Czego chcesz? - Powiedziała cicho.
-Słyszałem, że jesteś ostrą dziewczynką. - Uśmiechnął się obleśnie chłopak Ronnie. - Pewnie wyrzucili cię z poprzedniej szkoły za kurwienie się na prawo i lewo. A nie wyglądasz na dziwkę. Cóż, pozory mylą. - Zagotowała się we mnie krew. Moje wkurwienie było chyba zwielokrotnione tym, że sam jeszcze parę godzin wcześniej tak ją obraziłem i musi słyszeć obelgi już od drugiego palanta tego dnia. Niewiele myśląc, odwróciłem się do Reggiego i zawołałem:
-Odjeb się od niej, Mantle.
Chłopak powoli obrócił się w moją stronę.
-Ooo. Jones. Czyżbyś jednak gustował w kobietach? I to w kurwach? - Złapał dziewczynę za ramię i zobaczyłem, że ta zaczyna się literalnie trząść i robić blada. Jakby ją sparaliżowało. Ten dupek jednak tego nie zauważył i cały czas szarpał jej ręką.
Moja pięść wyprzedziła moje zamiary. Już po chwili Reggie zwijał się z bólu na ziemi, trzymając za przekrzywiony nos, a ja dopadłem do już wolnej Betty i instynktownie ją przytuliłem. Po chwili jednak zreflektowałem się, że to tylko pogorszy sprawę i pociągnąłem delikatnie za rękę dziewczyny, prowadząc ją do wyjścia. Odprowadziła nas głucha cisza przerywana wyklinaniem Mantle'a.
CZYTASZ
Dark souls // Bughead
FanfictionJughead to marzenie każdej z dziewczyn z Riverdale High. Żadna jednak dotychczas nie zawróciła mu w głowie. Czy zrobi to mimowolnie Betty Cooper, nieśmiała i zamknięta w sobie nowa uczennica? ~opowiadanie zawiera wulgaryzmy i sceny 18+, więc jeśli k...
