Głód wprost zabijał mnie od środka. Taty nie było już tyle czasu. Boję się, że już nie przyjdzie. Gdzieś musi być jedzenie. W tym ciemnym lesie... Może będzie tam też mamusia.
Mały domek na skraju lasu. Mieszka tam bardzo zły pan, który nie lubi, jak depta się po jego trawniku. Kiedyś pogonił mnie ze strzelbą. Ale jestem taki głodny...
Krew. Krew. Wszędzie krew. I pan na podłodze. Może śpi. Ma krakersy w lodówce. Tak bardzo lubię krakersy...
Kroki. Pomyślałem, że to pan, który jest zły, bo zjadłem krakersy. Pewnie też je lubi. Schowałem się pod stołem. Na pewno mnie nie zauważy.
Błysk. Odbijający się w ostrzu noża. Nóż. Boję się. Jeśli pan mnie znajdzie, zabierze mi krakersy. Albo zrobi coś gorszego.
•••
-Nie... Nie... - Byłem jeszcze na wpół przebudzony i czułem, jak ktoś mnie obejmuje. - Krew... Krew... Nóż. Mamusia. Nie...
-Jug! Juggie. - Otworzyłem oczy i zobaczyłem zielone tęczówki, wpatrujące się we mnie z niepokojem. - Co się dzieje?
-Nic. To... To musiał być zły sen. - Poczułem, że trzęsą mi się dłonie. Usiadłem i schowałem w nich twarz. Cyklicznie powtarzający się koszmar. Wspomnienia tamtej nocy.
Poczułem, jak Betty gładzi mnie po plecach.
-Jug... Chcesz o tym porozmawiać? - Spytała łagodnie.
-Nie. - Zaprzeczyłem gwałtownie, ale wciąż miałem przed oczami sceny z tego snu. Krew. Wszędzie krew.
-Jug. Proszę, porozmawiaj ze mną. - Betty wzięła moją twarz w dłonie i spojrzała się poważnie w moje oczy. - Musisz z kimś kiedyś o tym porozmawiać. To cię wyniszcza. - Chciałem odwrócić wzrok, ale mi nie pozwoliła. Czy jej ufam? Oczywiście. Chyba aż za bardzo. Ale nie chcę, żeby ode mnie uciekła. Jestem takim egoistą...
-Nie chcę cię stracić. - Szepnąłem cicho.
-Czemu miałbyś?
-Bo jeśli ci opowiem, co zrobiłem, nie będziesz chciała mnie znać.
-Nie wierzę, że mógłbyś zrobić coś tak strasznego, żeby mnie do siebie zniechęcić. - Uśmiechnęła się lekko, a ja poczułem, że muszę jej to wyznać. Że muszę w końcu komuś o tym powiedzieć.
-A jeśli zabiłem człowieka? - Spojrzałem się na nią wyzywająco.
•••
Jej uśmiech zbladł.
-O czym ty mówisz? - Wyszeptała.
Zacisnąłem pięści. Za chwilę ucieknie.
-Zabiłem człowieka. Chyba.
-Jak nie można być pewnym czegoś takiego?! - Podniosła na mnie głos chyba pierwszy raz od początku naszej znajomości, ale wcale jej się nie dziwiłem.
-Miałem wtedy osiem lat. - Odparłem głucho. Jej wzrok złagodniał.
-Jug, to pewnie był tylko jakiś twój dziecięcy koszmar.
-Tak?! - Krzyknąłem ze łzami w oczach. - Morderstwo w leśniczówce, o którym czytałaś w tych papierach, to też tylko zły sen?! - Podniosłem z furią materac i wyjąłem wszystkie dokumenty, które zbierałem przez lata. Stało się to moją obsesją. Zbrodnia, która nigdy nie została wyjaśniona, bo sprawcą było małe, głodne dziecko.
-Czekaj. Chcesz mi powiedzieć, że ty to zrobiłeś? Że ty, jako ośmioletnie dziecko zadźgałeś nożem dorosłego faceta i dodatkowo nie zostawiłeś po sobie żadnych śladów? - Powiedziała z niedowierzaniem.
CZYTASZ
Dark souls // Bughead
FanfictionJughead to marzenie każdej z dziewczyn z Riverdale High. Żadna jednak dotychczas nie zawróciła mu w głowie. Czy zrobi to mimowolnie Betty Cooper, nieśmiała i zamknięta w sobie nowa uczennica? ~opowiadanie zawiera wulgaryzmy i sceny 18+, więc jeśli k...
