Blood in the water. {22}

4.8K 226 167
                                        

~Perspektywa Jugheada~

Na początku myślałem, że się przesłyszałem.

-Co?

-Przy... Przyszłam z tobą zerwać. - Powiedziała już trochę pewniejszym tonem.

-O... O czym ty mówisz? - Byłem w szoku. W kurwa tragicznym szoku. Myślałem, że to jakiś głupi żart. Jakiś kurwa jebany prank.

-Jughead, nie utrudniaj tego. - Spojrzała się na mnie błagalnie. A ja cały czas nie mogłem uwierzyć.

-Czego mam kurwa nie utrudniać? - Wysyczałem. - Jeszcze tydzień temu mówiłaś, że mnie kochasz, a teraz przychodzisz zerwać, ot tak? Bo co?! Bo ci się znudziło?! - Wrzasnąłem, już się do końca nie kontrolując. - Bo uznałaś, że skrzywdziłaś mnie dosyć, i już starczy?! A może po prostu założyłaś się z kimś, że mnie poderwiesz, rozkochasz i rzucisz?! Tak było, Cooper?! Czy tak kurwa było?! - Zbliżyłem się do niej niebezpiecznie blisko. Myślałem, że stracę nad sobą panowanie i coś zrobię. Że zranię jak nie ją, to siebie.

-Jughead... - Odezwała się po chwili błagalnie. - To... To nie tak.

-To czemu ze mną zrywasz?! Bo to taka świetna zabawa igrać moimi uczuciami?! Tak, kurwa?! - Straciłem kontrolę. Wziąłem talerz z blatu i rzuciłem nim o ścianę. Przyjemnie się patrzyło, jak rozpryskuje się na miliony kawałeczków.

-Jughead! - Poczułem jej rękę na ramieniu, ale szybko odskoczyłem.

-NIE DOTYKAJ MNIE! - Wrzasnąłem z całej siły, biorąc z blatu szklankę, ale nawet nie zdążyłem nią rzucić, bo rozprysnęła mi się w rękach. - Poczułem przenikliwy ból, ale był on w pewnym stopniu przyjemny. Oczyszczał moje myśli. Zabierał tą wściekłość.

-O Boże! Jughead! Muszę ci to opatrzeć. - Spojrzałem w jej oczy. Były pełne troski i poczucia winy. Ale ja nie chciałem nic w nich widzieć. Nie chciałem jej widzieć.

-Odpowiedz mi na jedno proste pytanie. Dlaczego? - Powiedziałem cicho głosem wypranym z emocji.

-Ja... Ja po prostu już nic do ciebie nie czuję. - Nie patrzyła mi w oczy.

-Czyli mam problem. - Wyszeptałem, zaciskając rękę mocniej na odłamkach szkła.

-Jughead... Ja... - Zaczęła, ale ja nie miałem ochoty już tego słuchać.

-Idź stąd. Idź stąd! - Podniosłem głos, kiedy nie ruszyła się z miejsca. - Już załatwiłaś, co miałaś załatwić. Wypierdalaj z mojego życia! - Wrzasnąłem, czując, że znów dopada mnie wściekłość. - Nie chcę cię więcej widzieć. - Zacisnąłem mocno zęby, żeby łzy nie pociekły mi na policzki.

-Jughead... - Wyszeptała, płacząc.

-Idź stąd... - W końcu odwróciła się i zamknęła za sobą drzwi. Złapałem wtedy za kolejną szklankę i patrzyłem, jak rozpryskuje się na ścianie. Chciałem niszczyć. Wszystko niszczyć. Zniszczyć siebie. Zniszczyć tą dziewczynę, która odbudowała moje serce, posklejała je, a potem rozdarła na jeszcze mniejsze kawałki. Nienawidzę jej. Nienawidzę siebie.

Padłem na ziemię, łkając. Zwinąłem się w kulkę, jakby to miało w jakikolwiek sposób zapobiec cierpieniu. Chciałem je z siebie wyrzucić. Dać mu jakieś ujście.

Dark souls // BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz