28 Gra wstępna

185 26 16
                                        



Wpatrywałam się w brzydkie drzwi, zza których dobiegało niecierpliwe pukanie. Przyznam szczerze, że spanikowałam, a Niebieskooki pośpiesznie położył się obok mnie, posyłając mi pytające spojrzenie. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami.

- Ciekawe czego chcą? - szepnął Hardy. - Może liczą na orgię? - zgadywał. Spojrzałam na niego z przerażeniem. - Jezu, żartowałem. Wyluzuj, waćpanno.

Pukanie się ponowiło i tym razem zza drzwi dobiegł nas głos Ludojada Luka.

- Pani, czy mogę wejść?

- Proszę. - Nakryłam się narzutą.

Do środka wparował Luke, trzymając w dłoniach tacę z jedzeniem. Zamknął za sobą drzwi podszedł do komody i tam zostawił posiłek. Następnie przyjrzał się nam z troską.

- Pani ludzie się niepokoją.

- Czym?- zdębiałam.

- Tym, że małżonek nie podoła twoim namiętnościom, pani - raczył wyjaśnić, a ja uniosłam w zdumieniu brwi. - Za cicho tu u was. Jeśli się nie sprawdzi, przyjdą po niego i go zabiorą, a jutro wpakują do kotła. Przekonaj ich, że są w błędzie.

- Yyyy... dobrze - odparłam, zerkając pytająco na Hardego.

- W takim razie pójdę już pani i nie będę wam przeszkadzał. Owocnej nocy i smacznego. - Ukłonił się nisko zamiatając błon włosami podłogę.

Gdy tylko drzwi się za nim zamknęły zwróciłam się do Niebieskookiego.

- Co miał na myśli mówiąc, że tu jest za cicho?

- Jezu, nawet tego nie wiesz? Chyba wydajesz jakieś dźwięki podczas tego całego sensorycznego seksu online?

- Jakie niby dźwięki? – odparłam szczerze zdziwiona.

- Nie wierzę. - Niebieskooki palnął się otwartą ręką w czoło. - Z przyjemności, oczywiście. - Wpatrywał się we mnie z nadzieją, że zrozumiem, ale kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi. - Ja pierdolę. Musisz trochę pojęczeć, pokrzyczeć, pokazać jak ci ze mną dobrze. - Tłumaczył, a ja byłam autentycznie przerażona tym, co mówił. - No wiesz ach, och, jesteś niesamowity i tym podobne.

Podkurczyłam nogi i oplotłam kolana ramionami.

- Ale po co robić coś takiego?

Hardy złapał się za głowę.

- Miałaś kiedyś orgazm, waćpanno?

- Co to za pytanie? Oczywiście, że miałam - obruszyłam się. - A po co niby w ogóle cała ta zabawa z logowaniem się do sieci i kombinezonami? Ludzie tam wchodzą bo chcą przeżyć orgazm – wyjaśniłam rzeczowo.

- Serio? I jakie to uczucie?

- Całkiem przyjemne - odparłam zgodnie z prawdą.

- A w skali od jednego go dziesięciu, to mniej więcej ile?

Na chudego bociana, o co mu znowu chodziło?

- Nie będę odpowiadać na głupie pytania. - Zrobiłam naburmuszoną minę.

- Pytanie głupie nie jest, co najwyżej twoja reakcja, waćpanno. Podejrzewam, że to, co u was nazywa się orgazmem u nas można by przyrównać do zjedzenia dobrego posiłku. Gdybyś mnie zapytała, to powiedziałbym, że miewałem lepsze i gorsze orgazmy, ale po każdym czułem się jak na haju.

- Dlaczego mi o tym opowiadasz? Nie interesuje mnie to. - Na moje policzki wykwitła znienawidzona czerwień.

- Rozmawiamy o tym, ponieważ od tego jak będziesz udawała coś o czym, zdaje się, nie masz bladego pojęcia zależy moje życie. Tak więc waćpanno, weź się wczuj i pojęcz trochę, tak żeby nikt nie miał watpliwości jaki ze mnie ogier. I nie patrz tak na mnie, bo zaczynam się bać o własne życie. Ach, och, mocniej, jesteś niesamowity, o Boże jak mi dobrze - podpowiadał. - Tylko głośno, żeby cię usłyszeli.

DYSHARMONIAOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz