39. Wyścig z windą

141 27 3
                                        



Wiedziałam, że stracę Hardego, może tymczasowo, może na zawsze, ale świadomość, że będzie żył w tym postapokaliptycznym świecie, że będzie dalej opiekował się Bunią i ratował życie innych ludzi jakoś trzymała moje emocje w ryzach. Jednak myśl, że mogę utracić go w ten ostateczny sposób, wiedzieć, że jego życie się zakończyło, odbierała mi dech w piersiach.

- Got! - Zwróciłam w jego stronę głowę w nadziei, że ma przy sobie coś, co uratuje Hardego. - Chodź tutaj.

- Sky? - Niemal podbiegł, zaalarmowany moim tonem. - Co jest?

- Hardy jest ranny. Powiedz, że masz apteczkę.

- Pytanie - prychnął. - Mam nawet przenośny skaner MDS.

Miałam ochotę go ucałować ze szczęścia.

Got kucnął z plecakiem między kolanami i zaczął przeszukiwać jego czeluści. Wyciągnął dobrze mi znane fiolki z regenerującym lekiem, a po chwili do zestawu dołączyło niewielkie czarne urządzenie, odrobinę większe od naszych telefonów.

- Dobra. - Got wstał. - Może go jednak położymy? - Strzelił oczyma w stronę Hardego.

- Nie będę się kładł - warknął niedoszły pacjent przez zaciśnięte zęby. - Nic mi nie jest.

- To się okaże - odparł Got bez żadnej złośliwości. Przesunął palcem po ekranie skanera, uruchamiając w ten sposób urządzenie. West, który podtrzymywał Hardego za jedno ramię przypatrywał się wszystkiemu ze zrozumiałym zainteresowaniem. - Dobra, zobaczmy kotku, co masz w środku. - To powiedziawszy Got wycelował w Hardego . zaczął centymetr po centymetrze skanować ciało lumpa. Mój kolega po fachu wpatrując się w ekran tylko kręcił głową, wzdychał ciężko, ale nic nie mówił. Niewiele brakowało a naprawdę zdzieliłabym go po głowie.

- Gadaj co jest zamiast wzdychać i przewracać oczyma - nakazałam zdenerwowana do granic możliwości.

- Sama zobacz - podsunął mi skaner pod nos.

Zaczęłam czytać: „Stan krytyczny, uszkodzona tętnica i obojczyk, utrata dużej iloci krwi. Odłamek kości obojczykowej utknął w tętnicy. Zalecenia: nie usuwać odłamka, grozi natychmiastowym wykrwawieniem. Pacjenta należy natychmiast umieścić w komorze regeneracyjnej, przygotować krew grupy ARh-, usunięcie odłamka możliwe po wcześniejszym przygotowaniu obejścia za pomocą DSD."

Zrobiło mi się słabo, później zimno, następnie gorąco. Doktorek West wyrwał mi z rąk skaner i oddał się medycznej lekturze, a mnie prześladowała tylko jedna myśl: „To przeze mnie Hardy może w każdej chwili umrzeć. To mnie ratował. Mnie, najbardziej pechową laskę wszech czasów. Spojrzałam na niego oczyma pełnymi łez.

- Przestań, waćpanno - odezwał się Hardy. - Nie jest przecież aż tak źle.

- Nie?! - West podniósł głos. - Masz uszkodzoną tętnicę szyjną. Nie wykrwawiłeś się jeszcze tylko dlatego, że odłamek twojej kości utknął w naczyniu krwionośnym. Nie mogę go wyciągnąć i dobrze wiesz dlaczego. Nie mogę też podać ci magicznego serum, bo tkanka obrośnie tętnicę, rana się zasklepim, ale odłamek tam zostanie. Jeden nieostrożny ruch i kość się przemieści rozrywając tetnicę. Dostaniesz krwotoku wewnętrznego, którego nie zauważymy w porę. Kumasz czy mózg też ci uszkodziło?

- Dramatyzujesz - odparł Hardy, a jego twarz wykrzywił grymas bólu. Przykleił policzek do chropowatej ściany pokrytej strukturalnym tynkiem,.Włosy opadły mu na zroszone potem czoło. - Po prostu daj mi to pieprzone serum. - Zamknął na moment oczy, ale po chwili je otworzył, by powieść wzrokiem po naszych, jak sądziłam nieprzejednanych minach.

DYSHARMONIAOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz