Wiedziałam, że stracę Hardego, może tymczasowo, może na zawsze, ale świadomość, że będzie żył w tym postapokaliptycznym świecie, że będzie dalej opiekował się Bunią i ratował życie innych ludzi jakoś trzymała moje emocje w ryzach. Jednak myśl, że mogę utracić go w ten ostateczny sposób, wiedzieć, że jego życie się zakończyło, odbierała mi dech w piersiach.
- Got! - Zwróciłam w jego stronę głowę w nadziei, że ma przy sobie coś, co uratuje Hardego. - Chodź tutaj.
- Sky? - Niemal podbiegł, zaalarmowany moim tonem. - Co jest?
- Hardy jest ranny. Powiedz, że masz apteczkę.
- Pytanie - prychnął. - Mam nawet przenośny skaner MDS.
Miałam ochotę go ucałować ze szczęścia.
Got kucnął z plecakiem między kolanami i zaczął przeszukiwać jego czeluści. Wyciągnął dobrze mi znane fiolki z regenerującym lekiem, a po chwili do zestawu dołączyło niewielkie czarne urządzenie, odrobinę większe od naszych telefonów.
- Dobra. - Got wstał. - Może go jednak położymy? - Strzelił oczyma w stronę Hardego.
- Nie będę się kładł - warknął niedoszły pacjent przez zaciśnięte zęby. - Nic mi nie jest.
- To się okaże - odparł Got bez żadnej złośliwości. Przesunął palcem po ekranie skanera, uruchamiając w ten sposób urządzenie. West, który podtrzymywał Hardego za jedno ramię przypatrywał się wszystkiemu ze zrozumiałym zainteresowaniem. - Dobra, zobaczmy kotku, co masz w środku. - To powiedziawszy Got wycelował w Hardego . zaczął centymetr po centymetrze skanować ciało lumpa. Mój kolega po fachu wpatrując się w ekran tylko kręcił głową, wzdychał ciężko, ale nic nie mówił. Niewiele brakowało a naprawdę zdzieliłabym go po głowie.
- Gadaj co jest zamiast wzdychać i przewracać oczyma - nakazałam zdenerwowana do granic możliwości.
- Sama zobacz - podsunął mi skaner pod nos.
Zaczęłam czytać: „Stan krytyczny, uszkodzona tętnica i obojczyk, utrata dużej iloci krwi. Odłamek kości obojczykowej utknął w tętnicy. Zalecenia: nie usuwać odłamka, grozi natychmiastowym wykrwawieniem. Pacjenta należy natychmiast umieścić w komorze regeneracyjnej, przygotować krew grupy ARh-, usunięcie odłamka możliwe po wcześniejszym przygotowaniu obejścia za pomocą DSD."
Zrobiło mi się słabo, później zimno, następnie gorąco. Doktorek West wyrwał mi z rąk skaner i oddał się medycznej lekturze, a mnie prześladowała tylko jedna myśl: „To przeze mnie Hardy może w każdej chwili umrzeć. To mnie ratował. Mnie, najbardziej pechową laskę wszech czasów. Spojrzałam na niego oczyma pełnymi łez.
- Przestań, waćpanno - odezwał się Hardy. - Nie jest przecież aż tak źle.
- Nie?! - West podniósł głos. - Masz uszkodzoną tętnicę szyjną. Nie wykrwawiłeś się jeszcze tylko dlatego, że odłamek twojej kości utknął w naczyniu krwionośnym. Nie mogę go wyciągnąć i dobrze wiesz dlaczego. Nie mogę też podać ci magicznego serum, bo tkanka obrośnie tętnicę, rana się zasklepim, ale odłamek tam zostanie. Jeden nieostrożny ruch i kość się przemieści rozrywając tetnicę. Dostaniesz krwotoku wewnętrznego, którego nie zauważymy w porę. Kumasz czy mózg też ci uszkodziło?
- Dramatyzujesz - odparł Hardy, a jego twarz wykrzywił grymas bólu. Przykleił policzek do chropowatej ściany pokrytej strukturalnym tynkiem,.Włosy opadły mu na zroszone potem czoło. - Po prostu daj mi to pieprzone serum. - Zamknął na moment oczy, ale po chwili je otworzył, by powieść wzrokiem po naszych, jak sądziłam nieprzejednanych minach.
CZYTASZ
DYSHARMONIA
FantasyNiedoszła policjantka, seksowny lump, melodramatyczny wróżbita, stary psychiatryk, martwa pacjentka, zapomniana przez wszystkich, skrywająca tajemnicę fabryka, wyznawcy Różowego Penisa i miejsce, które rzekomo nie istnieje. Jedna noc, jedna z poz...
