Got równie szybko wybiegł z pokoju, jak się w nim pojawił. Zdążył tylko krzyknąć, że gdybyśmy go szukały to będzie w piwnicy. Ewa tymczasem wpatrywała się we mnie w milczeniu jakby czekała na dalszą część wyjaśnień. Nabrałam duży haust powietrza nasycając nim płuca, po czym wypuściłam je ze świstem.
- Rozumiesz, że już i tak wiesz za dużo? - zapytałam ostrożnie.
- Rozumiem, że wpakowałaś się w jakąś kiepską historię, wciągnęłaś w nią Gota, a teraz także i mnie. Wypożyczyłam dla was kapsułę, bez wiedzy innych - dla podkreślenia swoich słów wskazała ją palcem, a mój wzrok znowu spoczął na Hardym. - Zrobiłam to na usilną prośbę Gota. Jeśli ktoś się dowie będę skończona, bardziej nawet niż ty, ponieważ ty zaginęłaś. Co jeszcze mam zrobić, żebyś mi zaufała?
Cóż oficjalnie nie zrobiłam nic złego, zostałam zawieszona i tyle. Ktoś mógłby pomyśleć, że nie poradziłam sobie z decyzją komendanta Hopsa i zaszyłam się gdzieś na odludziu na jakiś czas. Z drugiej strony, gdyby Hops, Kapelusznik lub ktokolwiek inny chciał się mnie pozbyć, to dawałam im wszystkim ku temu dobrą okazję. Mogliby mnie teraz ukatrupić i pozbyć się skutecznie zwłok, a ja nadal byłabym uważana za zaginioną. W moim najlepszym interesie leżało, bym odnalazła się cała i zdrowa. Tylko czy to powstrzymałoby Kapelusznika?
- Ok – westchnęłam – Posłuchaj. Hops wysłał mnie i Lola do starego szpitala psychiatrycznego, byśmy spisali zwyczajny raport. Ot, denatka, Amy Fitzgerard popełniła samobójstwo skacząc z dachu psychiatryka. Tak nam powiedziano, w rzeczywistości ktoś ją zabił - zaczęłam tytułem wstępu, a na twarzy Ewy odmalowało się szczere przerażenie. - Nie to jest jednak najgorsze, a fakt, że Hops chce ukryć tę zbrodnię. Być może ktoś go szantażuje w tej sprawie. Got mi pomógł, odkrył, że tą osobą jest człowiek, który jeździ czarną limuzyną należącą do partii rządzącej. Ten sam człowiek trzydzieści lat temu zamknął Amy w psychiatryku i kazał wymazać kobiecie pamięć, chociaż, według niektórych lekarzy, Amy była zupełnie zdrowa. Opiekun Amy na krótko przed jej śmiercią, zrezygnował z pracy, chociaż w zasadzie zajmował się nią przez ostatnie trzydzieści lat. Nazywał się Victor Sanchez. Odnalazłam go w jego domu, w kałuży fekaliów i wymiocin. Zanim umarł na chorobę popromienną, co Got wyłuskał z raportu medycznego, nim go utajniono, Victor wskazał mi miejsce ukrycia tych dwóch płyt, o których mówił Gotfryd. Sądzimy, że zawierają istotne informacje, które pozwolą nam ustalić dlaczego Kapelusznik chciał śmierci Amy. Odkryliśmy również, że Kapelusznik...
- Przepraszam, ten cały Kapelusznik to facet, który szantażuje Hopsa?
- Dokładnie, wybacz mój skrót myślowy. A więc Kapelusznik jest nie tylko z partii, ale jest również burmistrzem Dark Point.
- Gdzie to jest? Pierwsze słyszę - Ewa oparła się o kapsułę i skrzyżowały ramiona na piersi.
- Dobre pytanie. Ale po kolei. Got odkrył, że Kapelusznik w każdy piątek jedzie do starej fabryki.
- Tej zniszczonej w wybuchu?
- Dokładnie do tej, ale z niej nie wychodzi. Postanowiłam więc pójść za nim.
- Na rządzących. Sama? Bez wsparcia? Mogłaś chociaż wziąć Toma.
- Nie było czasu. Poza tym trochę się pokłóciliśmy. Zresztą nieważne - machnęłam ręką. - Najpierw śledziłam a później goniłam Kapelusznika aż do... - przygryzłam wargę, zastanawiając się jak nazwać to miejsce. - Sama nie wiem, dokąd konkretnie zawędrowałam. Po prostu opuściłam podziemne tunele fabryki i znalazłam się w zrujnowanym mieście, A w zasadzie w postapokaliptycznym świecie. Wiem jak niedorzecznie to brzmi, ale zapytaj Gotfryda, on też tam był i widział wszystko na własne oczy. Kapelusznik wykorzystał moment mojego zdezorientowania i do mnie strzelił, a póżniej on uratował mi życie. - Utkwiłam wzrok w Niebieskookim.
CZYTASZ
DYSHARMONIA
FantasyNiedoszła policjantka, seksowny lump, melodramatyczny wróżbita, stary psychiatryk, martwa pacjentka, zapomniana przez wszystkich, skrywająca tajemnicę fabryka, wyznawcy Różowego Penisa i miejsce, które rzekomo nie istnieje. Jedna noc, jedna z poz...
