Rozdział 29

29 5 0
                                        

Kolejne ostrzeżenie przed treścią potencjalnie drażliwą. Tak samo jak w poprzednim rozdziale, jeśli ktoś zgłosi takową prośbę, umieszczę w komentarzach streszczenie rozdziału.

~*~

Choć całą drogę był zaczepiany, ani słowem Duch się nie odezwał, na wszystkie pytania spuszczając tylko głowę i mrucząc losowe słowa, tak by przez udawanie nieśmiałego uśmierzyć jego potencjalny gniew. W trakcie ich drogi do innej części wielkiej sali zdążył za to dowiedzieć się, że demonowi w tej dziwnej kontuszy na imię było Milcom.
Skrywając go pod peleryną jak przemycaną kosztowność, poprowadził chłopca gdzieś dalej, gdzie tłum rozrzedzał się stopniowo i gdzie Duch począł odnosić wrażenie, że sala nie miała końca. Za dziwny uznał fakt, że tak bardzo oddalali się od centrum. W końcu jeśli Berith dość była szanowaną postacią, by sobie zapewnić samotne spotkanie z nim, raczej powinna trzymać się blisko księżnej. Widocznie zależało jej na prywatności, a fakt ten jeszcze bardziej zmartwił Ducha.

Wreszcie dotarli na miejsce, gdzie Milcom skręcił nagle i przeszedł przez niewielkie przejście przysłonięte kotarą z tych samych łańcuchów z klejnotami, co zdobiły sufit. Pokój w którym się znaleźli był nieco mroczniejszy, rozjaśniony jedynie blaskiem wciekającym z zewnątrz. Nie był szeroki, ale dosyć długi za to. Pusty, rzecz rzadko spotykana w tym królestwie. Tylko dywan wyścielał marmurową podłogę, zielony i przeplatany złotymi nićmi, które były nieprzyjemnie twarde, chwilowo ostre nawet pod stopami. Na końcu natomiast znajdowała się loża. Miała kształt wielkiej kanapy w tym samym kolorze szmaragdu z lekko zaokrąglonym oparciem, sięgając od ściany do ściany w szerokości, a przez długość służyć mogła za odrobinę tylko przymaławe łóżko.

Tam spoczywała, przepijając coś ze złotego kielicha, który na ich widok odstawiła na stolik obok, kryształowy blat w miedzianych ramach.

- To on? - Wstała, marszcząc cienkie brwi. - Myślałam, że będzie jakiś taki... większy.

- A czy taki nie lepszy? - odparł drwiąco Milcom i stojąc za chłopcem, uszczypnął jego policzek. - Idzie go w całości połknąć.

- Ty już lepiej zamilcz - parsknęła i wolnym krokiem zbliżyła do Ducha.

Była wysoka, o jasnych włosach, które splecione w liczne, drobne warkocze mieszały z kosmykami rozmaite kosztowności. Skórę miała z lekka czerwonawą i, co Duch z początku pomylił z fragmentem jej sukni, porośniętą kryształowymi odłamkami. Wyłaniały się z jej skóry jak grzyb rosnący zaraz pod powłoką, ostrymi pasmami otaczając jej nogi, brzuch, ręce i ramiona. Wyglądało to boleśnie, dlatego chłopiec wzdrygnął się z lekka.

- Jak się nazywasz mały? - spytała tonem dużo słodszym.

Chłopiec przełknął, cofając się pół kroku, lecz jego plecy prędko napotkały twarde ciało drugiego demona.

- Ja bym już wolał wracać...

- Ale dopiero co przyszedłeś - odparła droczliwie. - Podejdź. To nie Gniew, nikt cię tu nie ugryzie.

Chłopiec skulił się przestraszony, lecz jak się okazało, niewiele miał do powiedzenia. Milcom sam pchnął go w stronę Berith, która pochwyciła go za ramiona i ustawiła w pionie.

- Pokaż no się... - mruknęła zamyślona i schyliła nad nim, oglądając go dokładnie, od stóp do głów.

W pewnej chwili nagle uniosła dłoń i odgarnęła całkiem welon.

- Nie rób tak! - Duch momentalnie odskoczył, wyrywając jej materiał i panicznie zaciągając go na twarz.

- I jak? - zapytał ją Milcom, widocznie zniecierpliwiony.

Strzelajmy W Szczury 3Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz