Wtorek
Kendall nie odpisała...
Zaraz wychodzę do szkoły. Czuje się okropnie. Mam dosyć. Jestem zmęczona. Wszystkim.
Z jednej strony nie chcę iść do szkoły, ale z drugiej... mam nadzieje, że Kendall będzie miała lepszy humor. Że się spotkamy, wszystko sobie wyjaśnimy i między nami będzie dobrze. Tak strasznie mi na tym zależy... Że podejdzie do mnie i mnie przeprosi... albo nawet ja ją... nie ważne. Ważne, żeby było jak kiedyś.
Ubieram jeansową kurtkę, biorę słuchawki i spoglądam na telefon, by wybrać piosenkę.
- Kurwa... - powiedziałam sama do siebie.
Mam tylko szesnaście procent baterii na cały dzień. Nie mogę słuchać muzyki...
KURWA!
Po prostu nie będę słuchać muzyki... Dlaczego to tak bardzo przygnębia?
Wychodzę z domu, zakładam kaptur i idę przed siebie. Nogi mi się plączą i co chwile się potykam. Mieszam się i nie mogę wyczuć rytmu... czy ja nie umiem chodzić?!
Idę jak idiotka... też tak macie? Czy tylko ja jestem taką niereformowalną jednostką...
***
Już jedna lekcja minęła i idę teraz na angielski. Chcę, żeby ten dzień minął jak najszybciej.
Stresuje się, bo angielski mam z Kendall... proszę, żeby tam była... uśmiechnęła się i... pogadała ze mną.
A co jeśli nie przyjdzie do szkoły? I to jeszcze z mojego powodu?
Zawsze jesteś winna...
Przechodzę obok drzwi do męskiej toalety. Stanęłam na środku korytarza bez ruchu. Tutaj... tutaj przytulił mnie Adam, po czym odepchnęłam go i uciekłam... dlaczego to zrobiłam? Nie chciałam, żeby mnie puścił, a sama się wyrwałam. Dlaczego jestem taka głupia?
Jego dotyk... jego zapach... jego powolnie poruszająca się klatka piersiowa... w górę i w dół... synchronizowała się z moją.
Chcę do niego... on mnie uspokoił. Nie myślałam wtedy o cięciu się... ani nic. Wtedy nie myślałam o niczym innym... tylko o jego ramionach... i o tym, że mnie dotykał.
Chcę go zatrzymać w moim sercu...
Nagle wbiega we mnie jakaś osoba. Słyszę, że płacze. Odwracam się i widzę zapłakaną Courtney. Niemal dławi się swoimi łzami.
- Jezu, Courtney! Co się stało kochana?! - zapytałam.
Nie odpowiedziała, tylko spojrzała na mnie i jeszcze bardziej zapłakała, po czym pobiegła... gdzieś. Nawet nie zdążyłam się obejrzeć gdzie... zaczęłam biec... gdziekolwiek. Żeby ją dogonić. Żeby ją pocieszyć. Żeby ją przytulić. Żeby się dowiedzieć co się stało.
Nagle usłyszałam dzwonek... ale... nie mogę zostawić Courtney... nie mogę... ona płacze... co się stało?
Chociaż... pewnie biegnie do Kendall. Ona jej pomoże. Ma w niej wsparcie, którego ja nie mam.
Bo nikomu nie jestem potrzebna.
Posmutniałam i choć zachowuje się samolubnie, idę w stronę klasy. Nie szukam już Courtney. Pewnie jest z Kendall. Pewnie do niej biegła. Po co będę się wcinać w ich sprawy?
CZYTASZ
Breathe me
Teen FictionHannah, to szesnastoletnia dziewczyna zmagająca się z życiem. Nie jest w stanie sobie poradzić z tym co czuje. Jednak to ona jest swoim największym wrogiem. Opowiadanie może być momentami lekko drastyczne. *POPRAWIAM ROZDZIAŁY*
