26

1.1K 41 16
                                        

Piątek

Ubrałam długie czarne spodnie i czarną bluzę z czerwonym napisem ,,LEVIS''. Dostałam ją od cioci Alice.
Pomalowałam się delikatnie - przecież muszę jakoś wyglądać na zwykłe spotkanie z Hannah - i wyszłam z domu. Jest trochę po 19, więc na spokojnie się wyrobie. Za dużo czasu nawet mam.

Wsiadłam do autobusu (oczywiście jak zwykle dziesięć tysięcy razy sprawdzając, czy wsiadłam do dobrego) i usiadłam na wolnym miejscu. Jest na szczęście mało ludzi, więc nie muszę stać.
Czy tylko ja tak mam, że jak wkładam słuchawki do uszu, bardzo często sprawdzam, czy aby na pewno np. Nie oddycham za głośno, albo coś... czy nie zachowuje się głośno, czy moje siedzenie nie skrzypi? Mam już obsesje po prostu na tym, co obcy ludzie, których już nigdy więcej nie spotkam o mnie myślą...

Patrzę się w okno autobusu. Czy tylko mi się zawsze wydaje, że jestem obserwowana? Przez kogoś... przez jakiegoś chłopaka. Że siedzi teraz na końcu autobusu i patrzy się na taką jedną piękną brunetkę, która słucha muzyki i obserwuje świat za oknem...

Ta... a ja siedzę obok tej brunetki... ma śliczne włosy, choć kolor ten sam co ja, ona ma długie i lekko falowane, a ja? Delikatnie poza ramiona... proste.
Większość osób mówi, że mi ich zazdrości, że są śliczne, grube i mają tak ślicznie naturalny kolor. Szkoda, że tylko ja tego nie widzę...

Obcięłam je jakieś trzy miesiące temu. Chciałam coś w sobie zmienić i szczerze... Sugerowałam się Hannah z 13 Reasons why.

Uwielbiam ją. Oglądałam ten serial w wieku 13 lat, to tylko dlatego, że były wakacje i się nudziłam. Teraz, całkiem niedawno zaczęłam go znowu oglądać i... rozumiem go bardziej niż wtedy.

***

Zapukałam niepewnie do drzwi. Waham się. Jak jej pomogę? A co jeśli poprosi mnie o radę w związku z Adamem? Doprowadzić wtedy do ich rozstania? Ale nawet jeśli nie będą razem, Adam nie spojrzy na mnie...

O czym ja gadam?! Nawet nie wiem na sto procent czy są razem!
- Dzień dobry. Hannah! Cześć kochana! - Pani Dorothy mnie uściskała.

Mama Hannah jest starsza o wiele od mojej mamy - w końcu Hannah jest najmłodsza z czwórki rodzeństwa. Jest staroświecka, ale bardzo miła. Uwielbiałam ją. Strasznie się postarzała... dawno jej nie widziałam.
- Dzień dobry. - Uśmiechnęłam się, gdy mnie puściła. - Jest Hannah? - zapytałam, rozglądając się za nią.
- Wyszła właśnie do sklepu. Zaraz wróci. Wejdź, proszę. Napijesz się czegoś?

Znowu ten dom... dzieciństwo, mój pierwszy pocałunek...

- Nie, dziękuje. - Odpowiadam po chwili.
- Co tam u ciebie? - zapytała się, gdy usiadłam przy blacie kuchennym.

Chciałam uniknąć rozmowy z nią. Nie wiem dlaczego. Dorothy jest dla mnie jak prawdziwa, bliska ciocia. Zawsze była. Dlaczego teraz czuje się, jakby była dla mnie totalnie obcą osobą? Tyle razy tu spałam! Tyle razy razem spędzałyśmy czas... a teraz? Jakbym przyszła do domu obcych ludzi.
To strasznie boli.
- A dobrze wszystko. Dużo nauki tylko. - Zaśmiałam się.

Ta... dużo nauki mówisz... kiedy ja się ostatnio skupiłam na nauce.

- Zastanawiałaś się już nad studiami?
- Tak. Zastanawiałam się nad psychologią, prawem bądź filologią angielską, ale jeszcze mam trochę czasu, a moje upodobania mogą się zmienić - staram się używać bogatego słownictwa...

Dlaczego tak sztucznie się zachowuje?
A swoją drogą...Prawem?! Od kiedy ja chcę iść na prawo?! Jasne... zastanawiałam się by pójść w ślady mamy. Może mi się uda... ale... jak zobaczyłam z czego składa się sesja na takich studiach, od razu wiedziałam, że to nie dla mnie.

- O! To bardzo ciekawie. Przynajmniej jest jakiś progres. Hannah zastanawia się nad fotografią.

Fotografia... kierunek, na który idą dziewczyny, które źle się uczą i nie mają zbytnio talentu, ale umieją zrobić zdjęcie telefonem. Dlatego idą na fotografie, by na cokolwiek pójść. Tak. To jest cała Hannah.
To całe mówienie:
,,Fotografia to moje hobby''

Jak mnie to wkurza! Zrobią zdjęcie kwiatków i już! Wielcy fotografowie! A ja jestem piosenkarką, bo udało mi się zaśpiewać fragment piosenki z Disney'a!!

Zdarzają się przecież ludzie którzy są na tym kierunku, bo rzeczywiście mają talent... ale jest ich mniej. No proszę!

- No, Hannah zawsze się tym interesowała. - Dodałam po chwili.
- Pamiętasz - zaśmiała się.

Jasne, że pamietam. Pamiętam wszystko. Pamietam wszystkie chwile spędzone w tym domu, w tej łazience, w pokoju Hannah i w tej garderobie!

Nagle główne drzwi się otworzyły, a przez nie przeszła Hannah. Już umalowana i ubrana w krótkie spodenki (które miała podwinięte tak wysoko, że równie dobrze mogła założyć jedynie majtki) i bluzkę z dużym dekoltem i długim rękawkiem.

A ta cała szopka jedynie po ziemniaki.
No chyba, że po prostu ONA inaczej płaci w sklepie?

Jestem okropna...

Ale ona jest dziwką... Bo pieprzy się z Adamem.

Nawet nie wiem czy są razem!

- Hej! Już jesteś?! - krzyknęła zdziwiona, podchodząc i kładąc worek ziemniaków na stole.
- Tak. Jest już prawie dwudziesta. Nie miałam późniejszego autobusu.
- Dobra. Nic się nie stało. Mamo, idziemy na górę! - krzyknęła, dysząc jeszcze po dźwiganiu worka.
- Okej!

Hannah złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę schodów. Na lewo... garderoba. Kurwa nie! Nie patrz tam! To głupie! Po co to tak przeżywasz?! Adam pewnie już o tym zapomniał a ty jak zwykle wyolbrzymiasz! To przecież tylko pierwszy pocałunek nastolatki z niską samooceną, która myślała, że będzie go mieć w wieku trzydziestu paru lat! Przecież to kurwa nic wielkiego...

Weszłyśmy do jej pokoju. Nic się w nim nie zmieniło. Stara, fioletowa sofa, na której nie raz spałyśmy razem. Ogromna meblościanka, z malutkim, szarym telewizorkiem, na którym oglądałyśmy bajki przed spaniem.

- Nic się tu nie zmieniło, odkąd ostatnio tu byłam - uśmiechnęłam się sama do siebie.

- Nie. Ale za niedługo będziemy mieć remont. Peter się wyprowadził, więc jego pokój jest wolny i zrobimy tam gościnny, przy okazji przerobimy mój.

Peter - najstarszy brat Hanny. Ma teraz dwadzieścia lat.
Pamiętam jak Annie się wyprowadzała. Annie ma teraz dwadzieścia cztery lata i jest najstarsza z rodzeństwa.
Pomagałam im wynosić meble. Pamietam to jakby to było wczoraj.

- A gdzie się wyprowadza? - zapytałam, żeby cokolwiek powiedzieć.
- Do Schiller Park, więc niedaleko.
- Też fajna okolica. Ktoś znajomy tam mieszkał... ale nie pamiętam kto taki - zaczęłam się zastanawiać.
- Tak... Tristan. Ostatnio go widziałam na imprezie u ciebie. Idiota chce do mnie wrócić.

No tak! Jej były! Aż się zarumieniłam, na myśl o poranku z nim w łóżku. Ciekawe, czy o tym wie...
- Więc... o czym chciałaś pogadać? Coś się stało? - usiadłam na sofie.
- Otóż tak. Chodzi o Adama. - Usiadła obok mnie.

Aż serce zaczęło mi szybciej bić... wiedziałam kurwa wiedziałam.
- On... jest jednym wielkim jebanym dupkiem! - krzyknęła.

Wow... co? Aż przeszły mnie ciarki na całym ciele.

Przepraszam, że rozdziały nie pokazują się regularnie.
Ostatnio nie mam za dużo czasu... przepraszam! Postaram się to nadrobić

Breathe meOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz