Szybko doszła do drzwi mieszkania Lauren, ale przypomniała sobie o czymś ważnym. Cały jej misterny plan nie był jednak tak perfekcyjny, jak to sobie wyobrażała. Zapomniała wziąć kluczy właścicielki a nie jest w stanie inaczej otworzyć drzwi. Sama je zatrzasnęła, aby starsza była bezpieczna i nikt się nie dostał do środka.
- Cholera, Camila ty idiotko - westchnęła głośno i starała wymyślić coś rozsądnego.
Z jednej strony chciała zadzwonić dzwonkiem, jak każdy normalny człowiek. Z drugiej jednak nie chciała tego robić, ponieważ kobieta mogła jeszcze spać i obudziłaby ją. Pozostała jej jedyna opcja, czyli telefon.
Do Lauren: śpisz jeszcze?
Na odpowiedź nie musiała czekać zbyt długo bo tylko kilka minut. W ten sposób dowiedziała się, że już nie śpi i jej nie obudziła. Zawsze miała wyciszony telefon na czas snu, więc najprawdopodobniej zrobiła sobie już nawet kawę. Bardzo się ucieszyła na jej wiadomość i mimowolnie się uśmiechnęła.
Od Lauren: już nie a czemu pytasz? Gdzie jesteś?
Do Lauren: otworzysz mi drzwi?
Zdawała sobie sprawę, jak głupio musiało to brzmieć i jak zdezorientowana mogła być zielonooka. Niespełna minutę później usłyszała przekręcenie zamka w drzwiach i otworzyły się na oścież.
- Wiem, że za mądrych pomysłów to ja nie mam, ale musiałam pojechać do Avy - wyjaśniła wchodząc do środka i zwracając całą uwagę na wyższą. - Jej nowa dziewczyna to Dinah, która dla mnie pracuje. Stwierdziłam więc, że to ona będzie startowała za mnie w konkursie. Tego praktycznie nie da się przegrać, więc powinno się udać a ona jest naprawdę cholernie utalentowana - dodała, siadając na blacie w kuchni.
- Masz szczęście, że zostawiłaś mi karteczkę. Jakbym się obudziła bez ciebie i karteczki, to sama bym cię znalazła u Avy - zażartowała, podchodząc do niej bliżej. - Co u niej? - zapytała z grzeczności.
Camila nie była pewna, czy powinna to mówić. Stwierdziła jednak, że raczej nie ma nic do stracenia a to jedynie zabawna historia.
- Weszłam do salonu a ona powiedzmy, że - zatrzymała się szukając słowa. - Powiedzmy, że spędzała bardzo miło czas ze swoją dziewczyną.
Lauren bez problemu zrozumiała o co chodzi i po prostu się zaśmiała kładąc ręce na kolanach Camili. To świadczyło nie tylko o tym, że było zabawne ale również o tym, że ma do niej zaufanie i kontroluje swoją zazdrość.
- Kochają się tak samo, jak ty kochasz mnie - skomentowała z uśmiechem, patrząc się z ciemne oczy.
Camila była zbita z tropu, bo nigdy nie wyznała kobiecie miłości. Jeden jedyny raz, to było dzisiaj. Stwierdziła jednak, że nie było żadnej szansy, aby faktycznie o to chodziło. Spała, więc nie mogła tego usłyszeć.
- Lauren, ja z pewnością coś do ciebie czuje, ale... - nie było jej dane dokończyć, bo starsza wcięła jej się w słowo.
- Powiedziałaś to dziś rano - odpowiedziała, stając jeszcze bliżej. Tym razem przeniosła swoje ręce na jej biodra. - Tuż po twoim wyjściu wstałam z łóżka, bo wtedy mnie obudziłaś. Byłam zaskoczona tym, co się stało i nic nie powiedziałam ani nawet nie otworzyłam oczu - sprecyzowała, widząc jej zdziwienie i przerażenie w jednym.
- Cóż, czyli jednak nie jestem tak uważna, jak myślałam - skomentowała rozbawiona, porzucając wszelkie zdziwienie i złość. - To dlatego masz taki doskonały humor - dodała, zawieszając swoje ręce na jej szyi.
CZYTASZ
First Flirt [Camren]
أدب الهواةCamila i Lauren są kobietami sukcesu, których drogi spotkały się lata temu. Po długim czasie i okropnym zerwaniu Lauren wplątuje Camile w coś, czego nikt się nie spodziewał i chce ją z powrotem. Czy młodsza gra na swoich zasadach, czy jest pionkie...
![First Flirt [Camren]](https://img.wattpad.com/cover/179584751-64-k554676.jpg)