| Pov.George |
Wiedziałem, że coś jest nie tak. Może nie powinienem pytać o jego i Willa. To chyba był zły pomysł, teraz Clay zachowuje się jakby był przybity czymś. I w dodatku ten kelner. No wkurzył mnie. Clay jest zajęty I już. Tylko mój.
Pomimo, że blondyn normalnie i spokojnie ze mną rozmawiał na wszystkie tamaty. W jego oczach widziałem smutek i zagubienie. Jak już kiedyś mówiłam, wszystkie jego uczucia widać po jego oczach. Trzeba się po prostu bardziej nim przyjrzeć. Gdy nastała chwilowa cisza, postanowiłem się odezwać, ponieważ moje myśli zaczęły mnie powoli dobijać.
- Przepraszam za tamto, nie chciałem być wścipski. Nie chciałem sprawić, abyś czuł się niekomfortowo. Powinienem nie pytać o Twoje relacje z Willem. Rozumiem, że jest to dla ciebie trudny temat. Jest mi teraz głupio i czuję, że to moja wina - odłożyłem patyczki na rozłożoną serwetkę, nawet nie próbując utrzymać kontaktu wzrokowego z chłopakiem. Było mi strasznie wstyd, chociaż czasami za bardzo coś do siebie odbieram
- Gogy. Wiem, że jest Ci teraz głupio, ale tego już nie zmienisz. Byłem zaskoczony twoim pytaniem, jednak kiedyś i tak byś się o tym dowiedział. Nie chciałem przed tobą tego ukrywać. Owszem, jest to dla mnie trudne, ale się stało i się nie odstanie. Sam po prostu nie mogę się z tym pogodzić. Uwierz mi, że po chwili po prostu o tym zapomnę - odpowiedział spokojnie, łapiąc mnie za dłoń, która swobodnie leżała na stole. Zmusiłem się na spojrzenie mu w oczy. Teraz wydawał się być szczęśliwy. Uśmiechnęliśmy się do siebie, splatając nasze palce razem. To już jest oczywiste. Kocham go.
- Czasami dobrze jest z czymś wyjść do drugiego człowieka, zrobi ci się lżej na duszy. Wiedz, że masz u mnie wsparcie I możesz mi o wszystkim powiedzieć. Spróbuję ci pomóc - poszerzyłem tylko swój uśmiech, gładząc jego skórę na ręce kciukiem. Widziałem jak ten tylko kiwa głową.
- Ty u mnie też i spróbuję ci również pomóc - dodał uśmiechając się do mnie bardziej. Zastała na chwilę przyjemna cisza. Oblizałem swoje wargi, patrząc na talerz chłopaka, który miał jeszcze kilka ruloników.
- Clayyyyy... - przedłużyłem lekko jego imię, ten parsknął pod nosem I po prostu podał mi swoją nie dokończoną porcję. Od plątałem nasze dłonie i uśmiechając się do niego, zdjąłem się jedzeniem sushi - Dziękuuuję - powiedziałem jeszcze.
Nagle zauważyłem jak ten z ukrycia próbuję zrobić mi zdjęcie, zdziwiłem się i spojrzałem na niego jakby z wyrzutami. Miałem w buzi rulonik, a moja mina mówiła 'Co ty robisz?! Ty widzisz jak ja wyglądam?!'. Chłopak i rąk zrobił mi zdjęcie i zaczął się śmiać, na co tylko przewróciłem oczami i wróciłem do swojego dania. Jeszcze kiedyś się odegram.
- Do widzenie, już nigdy nas tutaj nie zobaczycie - wymamrotałem pod nosem kiedy wychodziliśmy z jadalni. Może I miała ładny wystrój, ale jak już mówiłem, ten kelner to jakiś dupek.
- Oh - westchnął cicho blondyn, co zwróciło moją uwagę I spojrzałem na jego smutną minę - Nie podobało Ci się? - zapytał smutno. I w tym momencie moje serce się rozpływa, on wygląda jak szczeniaczek. Boże jak słodziak. Stanęliśmy na chwilę w miejscu, patrząc tak na siebie.
- Co?! Jasne, że mi się podobało! Jak mogłeś tak pomyśleć?! - zaprzeczyłem jego słowom, przytulając się do niego mocno - Było super - przyznałem I wtuliłem znowu twarz w jego koszulkę przesiąkniętą perfumami. Czułem jak ten również mnie obejmuje i opiera głowę o tą moją.
- To czemu to powiedziałeś?
- Bo mnie ten kelner wkurzył no - odparłem, odsuwając się od niego I zakładając skrzyżowane ręce na tors, słyszałem jak się cicho śmieje - To nie jest śmieszne dupku - próbowałem utrzymać powagę, lecz przez jego czajnikowaty śmiech to mi nie wychodziło i uległem.
==========
- Ugh, nie chce mi się wracać do domu - powiedział wyczerpany blondyn, rozbierając się ze zbędnych ubrań oraz pozbywając się butów ze swoich stup. Uwalił się na kanapę, wzdychając głośno i odchylając głowę głowę tyłu. Ja za to wszedłem do salonu, upijając wodę z trzymanej szklanki. Zaśmiałem się cicho na jego zachowanie.
Po chili namysłu, do głowy w końcu wpadł mi pewien pomysł.
- Zagrajmy w grę - powiedziałem w końcu, odkładając kubek na stolik kawowy i stając na przeciwko chłopaka. Ten ledwo co podniósł głowę i spojrzał na mnie. Chyba na prawdę mu się nie chciało.
- Jaką? - wymamrotał, prustyjąc się na meblu, zaraz to zaczynając głaskać zwierzaka, który usadowił się obok niego.
- Kto ostatni odwróci wzrok - odpowiedziałem zdecydowanie. Miałem już na to plan. Widziałem jak ten patrzy się na mnie zdziwiony - Musisz się patrzeć w moje oczy, a jak odwrócisz wzrok to przegrywasz. I tak, możesz mrugać - wytłumaczyłem mu bardziej jakie jakby zasady. Clay ostatecznie się zgodził, więc zaczęliśmy całą grę.
Dalej stojąc przed nim, wykorzystałem to. Tylko głupi by tego nie zrobił. Złapałem za końce od swojej koszulki, najpierw przekładając ręce, a następnie przez głowę. Czyli tak, aby dalej utrzymywać z nim kontakt wzrokowy. Uśmiechnąłem się zadziornie widząc jak jego poliki pokrywają się różem, a po tym umyśliłem ubranie na podłogę.
Zabrałem się tym razem do spodni, widziałem jak się powstrzymuje i chyba wstrzymuje na chwilę powietrze. Rozpiąłem je, następnie ostrożnie je ściągając oraz ukazując czarną koronkową bieliznę, którą miałem na sobie w tej chwili. Te również odrzucam i podchodzę do niego poruszając zachęcająco biodrami.
- Pierdole to - mówi w końcu I spogląda na idealnie leżącą na mnie koronkę. Był oszołomiony. Popatrzyłem na Biszkopta i wskazałem palcem drzwi od łazienki, gdzie ten od razu się udał. Ponownie spojrzałem na blondyna, który dalej zachwycał się moim wyglądem - Ja... pierdole... - wymamrotał I przejechał delikatnie po moim udzie, tak jakby nie chciał mnie skrzywdzić
~To be continued...~
CZYTASZ
My Pretty Little Boy | Dnf |
FanfictionCzasami warto podążać za marzeniami, nawet jeśli wydają się one nie możliwe lub głupie. Warto jest wierzyć w to, że kiedyś może się jedno z nich spełni i życie potoczy się inaczej, tą lepszą stroną. Nuty od dziecka budowały ścieżkę Gerog'a, jego ca...
