Przestał oddychać. Nie wierzyłem w to. Sprawdziłem jeszcze raz, ale nic. Cisza. Jego klatka piersiowa przestała się unosić
-Cholera nie rób mi tego- Położyłem dlonie na jego klatce piersiowej uciskając ją- Nie umrzesz przy mnie nie pozwolę ci...
Ze łzami w oczach uciskałem. Nachyliłem się wdychając w jego usta powietrze. Bałem się jak nigdy. Choć RKO zawsze mnie stresowało, teraz było to nieporównywalnie gorsze
Ratownicy weszli do środka od razu rozkładając defibrylator, a ja zauważyłem że płacze. Otarłem łzy patrząc jak Tae dostaje z kilkuset woltów, a jego ciało całe podskakuje
Czas dla mnie sie zatrzymał a wszystko widziałem w zwolnionym tempie. Teraz dopiero rozumiałem co to za uczucie....
W końcu ratownicy przestali a on... Oddychał. Myślałem że popłacze się ze szczęścia. Choć w sumie to zrobiłem. Zabrali go do karetki a ja pojechałem do szpitala za nim
Zadzwonił mój telefon. No tak nie powiedziałem nic Jiminowi. 7 nieodebranych połączeń. Ups...
-Hej- Powiedziałem starając się być spokojnym
-Powiesz mi gdzie kurwa jesteś?
-Teraz jade do szpitala- Odparłem widząc że się zbliżamy a Jimina to zaskoczyło
-Dlaczego? Co się stało?
-Potem ci powiem. Niech technicy przyjadą do mieszkania Taehyunga i je sprawdzą, a ty znajdź Miyeon
-Zrobiła coś Taehyungowi?
-Postrzeliła go. Na pewno ona
-Kurwa jaka szmata. Poszukam jej. Mam nadzieję że nie wyjechała nigdzie
Rozłączyliśmy się. Ja by wejść do szpitala a Jimin by rozpocząć poszukiwania.
Usiadłem przed salą operacyjną i znów czekałem. Miałem dość tego dnia. Myślałem że gorzej nie będzie ale odkąd Tae zaczął być dla mnie wredny wszystko sie pierdoliło
Teraz dalej taki będzie? Po tym jak uratowałem jego życie znów nazwie mnie problemem? Bałem się że tak.
Ludzie patrzeli na mnie mijając mnie. Nic dziwnego. Byłem w mundurze i brudny z krwi. Ale nie mogłem się umyć. Musiałem wiedzieć czy z tego wyjdzie.
Drzwi otworzyły się wreszcie a ja wstałem od razu. Spojrzałem na lekarza a on poklepał mnie po ramieniu. Był to starszy mężczyzna o spojrzeniu pełnym spokoju
-Nie martw się synu. Większe kule wyjmowałem- Podał mi woreczek z nabojem
-Czyli wyjdzie z tego?
-Nawet w maratonie jeszcze pobiegnie jeśli będzie chcieć
Ulżyło mi. Podałem mu dłoń dziękując a on tylko uśmiechnął się znów
-Ja ci dziękuję. Dzięki wam Korea jest bezpieczniejsza
Uśmiechnąłem się. Rzadko ktoś docenia policje. Miło bylo słyszeć takie słowa. Poszedłem w końcu do łazienki by wytrzeć się z krwi
Niewiele to dało, ale jak Tae sie obudzi i z nim porozmawiam wrócę do domu i się dokładniej umyje. Chciałem upewnić się czy zrobiła mu to Miyeon czy ma jednak więcej ludzi od brudnej roboty
Wszedłem do sali w której go położyli i zobaczyłem go leżącego na jednym z kilku łóżek. Odetchnąłem widząc że jest już stabilny
Zadzwoniłem do Jimina by dowiedzieć się jak u niego. Zaskoczony zauważyłem że minęły 2 godziny. Powinien się budzić
-Hej, jeśli liczysz na dobre wiadomości to musze cie zawieść. Nie umiem jej znaleźć
-A monitoring z bloku?
-Nikt się nie wyróżnia na zewnętrznym a ten przy drzwiach Taehyunga wyłączony
-Kurwa mać
-A co z nim?
-Dostał w udo i prawie zszedł. Przynieśli mi kule, dam ją jeszcze na komendę to jutro dowiemy sie jaki dokładnie model
-Ale co z Tae? Jak sie trzyma?
-Martwisz się? Nie lubiłeś go
-Wcześniej tak i dalej nie do końca bo zranił cię, ale nie jest zły
-Jest nieprzytomny. Odratowali go, operowali i teraz jest stabilnie. Poczekam aż się obudzi i może będzie chciał ze mną rozmawiać. Mam przynajmniej taką nadzieje
-Może powiedz mu teraz
-Nie... Boje się reakcji, a może już wie... Może dlatego nie chce mnie znać- Westchnąłem i spojrzałem na Tae
Patrzył na mnie spod lekko przymknietych powiek. Shit, słuchał mojej rozmowy? Pożegnałem się i rozłączyłem podchodząc do łóżka
-Hej. Zanim karzesz mi sobie iść... Naprawdę nie wiem czym cię zraniłem ale zależy mi na tobie i... Proszę daj mi naprawić to... To co zjebałem- Powiedziałem a on uśmiechnął się delikatnie
-Zależy ci?
-Bardzo- Moje serce biło jak szalone
Co powie? Karze mi iść? Pozwoli zostać? Będzie chciał rozmawiać czy nie? Te sekundy dłużyły się
-Co ci się stało?- Spytał wskazując na mój brudny z krwi mundur i krew która ściekła spod rękawa
-Mi nic, to twoja krew
-Uratowałeś mi życie?
-Ratownicy- Mruknąłem spuszczając wzrok, a on zlapał moją dloń
Był taki osłabiony... Ledwo czułem jego uścisk, ale spojrzałem na niego
-Dziękuję. Zraniłem cię a ty...- Przerwał biorąc oddech- Nie zasłużyłem na to
-Kto ci to zrobił?- Spytałem kładąc drugą dloń na tej jego
-Miyeon. To było takie szybkie... Ale wiedziałem że to zrobi. Zamontowałem kamery. Ona nie wiedziała o nich, wszystkie były ukryte
Wstałem od razu a on przestraszył się
-Przepraszam. Muszę to powiedzieć Jiminowi
Kiwnął głową, a ja zadzwoniłem ponownie. Czułem znów motyle w brzuchu. Wybaczył mi? Nie wiem ale rozmawiał ze mną!!!
CZYTASZ
Innocent // Taekook
FanfictionPara policjantów będąca świeżo po rozwodzie bada sprawe morderstwa, które różni się od innych, a główny podejrzany jest niezwykle przystojnym młodym właścicielem kociej kawiarni
