Kiedy wysiadłam z pojazdu, mogłam w pełnej okazałości zobaczyć niewielki budyneczek z pomarańczowym szyldem Little Dream. Bez słowa skierowałam się za brunetem do drzwi, które przede mną otworzył, za co odwdzięczyłam się uśmiechem.
- Zajmij stolik, a ja złożę zamówienie - zarządził.
Chłopak skierował się do lady, a ja wybrałam stolik pod oknem. Kiedy usiadłam, obok mnie pojawił się zielonooki.
- Wybrałaś moje ulubione miejsce - powiedział, siadając naprzeciw mnie.
- Masz dobry gust - uznałam.
- Miło mi to słyszeć.
Zaraz koło nas pojawiła się kelnerka, stawiając przed nami zamówienie. Spojrzałam na kubek przede mną i nie mogłam się nie zaśmiać.
- Zabrałeś mnie na prawie drugi koniec miasta na kakao? - spytałam.
- To nie jest zwykłe kakao. - Pokręcił głową. - To jest najlepsze na świecie kakao z piankami - poprawił.
Pokiwałam z uznaniem głową i pociągnęłam długi łyk napoju z kubka z wizerunkiem renifera.
- Nie podoba ci się? - spytał niepewnie.
- Żartujesz? Kocham kakao, a to miejsce jest niesamowite - odparłam, rozglądając się po pomieszczeniu urządzonym w ciepłych kolorach.
- Nielicznym pokazałem to miejsce - powiedział, popijając czekoladę.
- Zabrałeś tu Amber? - zadałam pytanie, nim zdążyłam pomyśleć.
- Zabrałem - przytaknął. - Wyszliśmy szybciej niż weszliśmy.
- Nie rozumiem jej. - Zmarszczyłam brwi. - Przecież to urocze z twojej strony!
- Miło, że chociaż ty to doceniasz. - Posłał mi uśmiech okraszony dołeczkami. - Jesteś bardzo nieszablonowa - uznał w zamyśleniu.
- To... dobrze? - spytałam.
- Jak najbardziej! - odparł. - Kobiety kręcące się w moim otoczeniu są po prostu puste. Jak pewnie zauważyłaś, Gemma nie cierpi mojej narzeczonej.
- W końcu niezła z niej suka. - Wzruszyłam ramionami, ale zaraz zakryłam usta dłonią. - Czy ja to powiedziałam na głos?
- Tak. - Pokiwał głową ze śmiechem.
- Przepraszam, ja nie chciałam! Po prostu... - zaczęłam się tłumaczyć, ale Harry mi przerwał.
- Daj spokój. Powiedziałaś co o niej myślisz.
- Nie powinnam, przepraszam...
- Nie musisz przepraszać za prawdę - powiedział.
Spojrzałam w jego oczy, które teraz uporczywie się we mnie wpatrywały.
- Jesteś najbardziej nieszablonowym biznesmenem, jakiego znam - orzekłam.
- Może dlatego, że jestem jedynym biznesmenem, jakiego znasz. - Uśmiechnął się łobuzersko.
- Może, ale dużo słyszałam o takich osobistościach - przyznałam.
- Doprawdy? Co na przykład? - zainteresował się, popijając kakao.
- Nie ukrywam, że nic pochlebnego - wywinęłam się zgrabnie. Chłopak uniósł brwi na znak, żebym kontynuowała. - Nie każ mi tego powtarzać - jęknęłam, chowając twarz za kurtyną włosów.
Usłyszałam perlisty śmiech bruneta, na co mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Mogę zadać ci pytanie?
- Pytaj - zachęciłam.
- Jeśli miałabyś możliwość, by kontynuować naukę, co byś robiła?
Uśmiech zamarł na moich ustach. Spuściłam wzrok na swoje dłonie, którymi zaczęłam się nerwowo bawić. Uniosłam głowę i spojrzałam na Stylesa z wymuszonym uśmiechem.
- Po co mówić o czymś, co już nie jest możliwe?
- Skąd wiesz, że nie? - Przekrzywił lekko głowę w lewą stronę, przez co niesforne loki opadły mu na oczy. Odpędziłam od siebie wielką chęć odgarnięcia ich z jego czoła. Przez głowę przebiegła mi myśl, czy jego włosy są takie miękkie, na jakie wyglądają.
- Zanim uzbieram pieniądze minie sporo czasu i już będę za stara na dalszą szkołę - wyjaśniłam.
- Przez całe życie będziesz pracować w restauracji? - Zmrużył oczy w zastanowieniu.
- Masz lepszy pomysł? - spytałam retorycznie.
Chłopak pokręcił delikatnie głową.
- Odpowiesz na moje pytanie?
- Poszłabym do szkoły plastycznej - odparłam z rozmarzeniem. - Zawsze kochałam sztukę. Mama mi powtarzała, że muszę kierować się ważnymi dla mnie wartościami, a tata, że powinnam być silna. - Zamrugałam szybko, by odpędzić łzy, które gromadziły się w kącikach moich oczu. - Czuję, że ich zawiodłam. Po ich śmierci załamałam się. Zamknęłam się w sobie, nie odzywałam się do nikogo, tylko całe dnie płakałam. Jeff nie miał pojęcia, co robić. Zawiodłam wszystkich, na których mi zależy.
Moim ciałem wstrząsał nieopanowany szloch. Po chwili poczułam ramiona oplatające mnie w talii. Spojrzałam w lewą stronę i zobaczyłam Harry'ego, który klęczał obok mojego krzesła, przytulając mnie.
- Nie płacz, proszę - powiedział, ścierając moje łzy. - Chcesz już iść?
Pokiwałam lekko głową, na potwierdzenie. Podczas gdy ja nakładałam płaszcz, brunet poszedł zapłacić. Po chwili już wychodziliśmy z lokalu. Wsiedliśmy do samochodu i w ciszy kierowaliśmy się do mojego mieszkania.
Siedziałam ze spuszczoną głową, bawiąc się nerwowo palcami. Co jakiś czas czułam na sobie spojrzenie zaniepokojonego biznesmena. Było mi okropnie wstyd, że okazałam przed nim swoją słabość.
Nim się spostrzegłam, staliśmy na parkingu przed blokiem. W końcu odważyłam się podnieść głowę i spojrzeć w stronę miejsca kierowcy, które było puste. Po chwili drzwi pojazdu otworzyły się z mojej strony i mogłam zobaczyć zielonookiego. Mało zgrabnie wysiadłam z samochodu i stanęłam przed nim.
- Odprowadzę cię - powiedział cicho, na co przytaknęłam głową.
Ramię w ramię udaliśmy się do wejścia, by potem pojechać windą na dziewiąte piętro. Dopiero kiedy stanęliśmy przed drzwiami mieszkania, wydobyłam z siebie głos:
- Może wejdziesz?
- Nie, pojadę już. Musisz odpocząć - odpowiedział.
- Dziękuję za miło spędzony czas. - Wymusiłam lekki uśmiech, ale byłam pewna, że wyszedł mi grymas.
- Przyjemność po mojej stronie. - Kąciki jego ust powędrowały w górę.
- I przepraszam za... - Wykonałam ręką bliżej nieokreślony gest.
- Nie masz za co - odparł. - Ale nie lubię, kiedy kobieta płacze - wyszeptał, stojąc niebezpiecznie blisko mnie.
Patrzyliśmy się w swoje oczy w milczeniu. Wzrok chłopaka niezauważalnie wędrował do moich ust, jednak ostatecznie wrócił do tęczówek.
- Dobranoc, Laro - powiedział w końcu, przyciągając mnie do swojego torsu.
Po chwili odszedł w kierunku windy, by zaraz zniknąć za jej drzwiami.
- Dobranoc, Harry - wyszeptałam w ciemny korytarz.
CZYTASZ
Zakochany w kelnerce
FanfictionKsiążka jest laureatem konkursu Fanfiction 2017 w kategorii Piórkiem Pisane. *** Czy dziewiętnastoletnia kelnerka bez wyższego wykształcenia ma szansę, by zaistnieć w wielkim świecie? Może uda jej się, gdy z pomocą przyjdzie pewien młody biznesmen? ...
