Harry's P.O.V.
- Trochę bardziej w prawo. Nie, trochę w lewo. Idealnie!
- To wszystko, panie Styles?
- Tak, dzięki, Max.
Chłopak zabrał swoją skrzynkę i opuścił mój gabinet. Był taką naszą złotą rączką.
Przyjrzałem się obrazowi, który właśnie tu zwiesił. Uśmiechnąłem się, dostrzegając w prawym dolnym rogu podpis Larysy. Ostatnio skończyła malować obiecany obraz, który teraz zdobił mój gabinet.
Usiadłem za biurkiem, nie mogąc przestać się uśmiechać. Czułem pewną satysfakcję, że tylko ja mogłem mieć ten obraz, a jego autorką była moja dziewczyna. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Nie zdążyłem się odezwać, bo do pomieszczenia wparowała Jade. Uśmiechnąłem się pod nosem na jej widok.
- Witam, Harry – przywitała się. – Jak dobry masz humor? – spytała, siadając naprzeciw mnie.
- Bardzo dobry – odparłem, odchylając się na fotelu.
- Nie obraź się, ale muszę ci go popsuć.
- Wiedziałem – jęknąłem. – No to co tam masz?
- Sprawdziłeś kalendarz?
Zmarszczyłem brwi i sięgnąłem po notatnik. Otworzyłem na odpowiedniej stronie. Przeczytałem zdanie zapisane małymi literkami i znów jęknąłem.
- Nie.
- Tak. – Dziewczyna pokiwała głową. – Przygotuj się. Pan Payne będzie tu za godzinę.
- A pan Horan?
- Nie tym razem.
Jade posłała mi uśmiech i wyszła z gabinetu.
Miałem ochotę zabrać swoje rzeczy i iść do domu. Zamiast tego podszedłem do regału i odnalazłem właściwy segregator. Odszukałem potrzebne dokumenty i dokładnie je przeanalizowałem. Po drugiej kartce uznałem, że pewnie reszta jest prawidłowa, dlatego złożyłem pliki i schowałem do teczki. Miałem jeszcze trochę czasu i bardzo mnie kusiło, by napisać do Larysy, jednak nie chciałem jej rozpraszać, gdy była na uczelni. Zdążyłem wypić kolejny kubek kawy, gdy zadzwonił telefon w pomieszczeniu. Podniosłem słuchawkę.
- Tak?
- Pan Payne do pana – powiedziała Jade służbowo. Wywróciłem oczami i powstrzymałem westchnienie.
- Niech wejdzie.
Zaraz potem drzwi się otworzyły, a do gabinetu weszła dziewczyna razem z Paynem. Wstałem i podszedłem do niego.
- Witam, panie Payne. – Uścisnąłem mu dłoń i wskazałem na sofę pod ścianę. – Proszę.
Brunet usiadł, a ja wróciłem po teczkę do biurka.
- Może podać panom coś do picia? – zaproponowała Jade, przypominając o swojej obecności.
- Małą kawę poproszę.
- Dwie kawy – rzuciłem, na co pokiwała głową i wyszła.
Usiadłem na drugiej sofie naprzeciw mężczyzny. Pokazałem mu przygotowane dokumenty i omówiliśmy je punkt po punkcie. Starałem się nie pokazywać mu mojej niechęci, bo w końcu tu chodzi o dobro firmy, a nie moje upodobania. Mogłem odsapnąć chwilę, gdy Jade przyniosła nasze kawy. Upiłem sporego łyka, bo obawiałem się, że bez niej nie dam rady dociągnąć tego spotkania. Odetchnąłem cicho i spojrzałem na Liama, który z kolei wpatrywał się w nowy obraz.
- Kto jest autorem? – Skinął na niego głową.
- Larysa Wild, moja partnerka.
Skrzywił się nieznacznie, ale zaraz się uśmiechnął.
CZYTASZ
Zakochany w kelnerce
FanfictionKsiążka jest laureatem konkursu Fanfiction 2017 w kategorii Piórkiem Pisane. *** Czy dziewiętnastoletnia kelnerka bez wyższego wykształcenia ma szansę, by zaistnieć w wielkim świecie? Może uda jej się, gdy z pomocą przyjdzie pewien młody biznesmen? ...
