Rozdział ze specjalną dedykacją dla WSZYSTKICH czytelników! Dajcie o sobie znać :)
XXXXX
Harry's P.O.V.
Nie mam pojęcia dlaczego poszedłem na ten spektakl. Może chciałem po cichu wesprzeć Larysę lub po prostu ją zobaczyć. Dużo o niej myślałem odkąd zerwałem zaręczyny. Nawet za dużo. Byłem przekonany, że podjąłem słuszną decyzję, jednak głos z tyłu głowy mówił mi, że Lara taka nie jest i że naprawdę mnie kochała. Ale jakoś uparcie nie chciałem w to wierzyć. Byłem przekonany, że Jade teraz kompletnie mnie znienawidziła, bo naprawdę lubiła szatynkę, podobnie jak moja siostra.
Po przedstawieniu chciałem podejść do Wild, ale gdy nasze spojrzenia się spotkały wiedziałem, że nie będzie tego chciała. Dlatego zaraz po opuszczeniu kurtyny wyszedłem stamtąd.
Westchnąłem cicho i przetarłem twarz dłonią. Spojrzałem na zegarek. Wziąłem odpowiednią teczkę z dokumentami i udałem się do sali konferencyjnej, w której już czekali prezesi. Przybrałem na twarz wymuszony uśmiech i wszedłem do środka.
Przywitałem się z zebranymi, skanując wzrokiem ich twarze. Przeszliśmy do kluczowego punktu naszego spotkania. Mimo moich starań jednym uchem ich słuchałem, a drugim to wylatywało. Nie mogłem się skupić. Nawet kawa nie pomagała. Na szczęście Jade mnie nie zawiodła i wszystko miała pod kontrolą.
Kiedy po godzinie wszyscy opuścili pomieszczenie, mogłem odetchnąć z ulgą. Składałem z powrotem wszystko do teczki, gdy podszedł do mnie Payne.
- Jak się pan ma, panie Styles?
- Znakomicie – odparłem z krzywym uśmiechem.
- Nie powiedziałbym. – Przekrzywił głowę, patrząc na mnie zmrużonymi oczami. – Może ma pan jakieś problemy... Na przykład sercowe?
- Nie sądzę, żeby to był pański interes.
- Chyba trochę jest, skoro mnie pan posłuchał. – Uśmiechnął się cwaniacko. Patrzyłem na niego bez żadnych emocji. – Mogę panu jedynie pogratulować mądrej decyzji. – Poklepał mnie po ramieniu.
- Miło, że tak bardzo się pan o mnie martwi, ale nie sądzę, żeby miał pan na uwadze moje dobro – warknąłem.
- A jakie niby miałbym z tego korzyści? – zdziwił się, wciąż mając na twarzy uśmiech.
- Może to pan mi powie.
Liam zaśmiał się jedynie i znów poklepał mnie po ramieniu.
- Do widzenia, panie Styles – pożegnał się, opuszczając pomieszczenie.
Odetchnąłem głęboko, chcąc pozbyć się napięcia. Zabrałem rzeczy i wyszedłem z sali, trzaskając drzwiami. Przeszedłem do swojego gabinetu i chcąc jakoś zająć swoje myśli, zacząłem segregować dokumenty, które wymagały tego od dawna.
Skończyłem przed przerwą na lunch. Zabrałem swój płaszcz i kiedy chciałem wyjść z gabinetu, zatrzymałem się na chwilę. Spojrzałem na obraz autorstwa Larysy Wild, który przedstawiał widok z naszego wtedy mieszkania. Poczułem ukłucie w klatce, ale zignorowałem je i wyszedłem z pomieszczenia, by opuścić budynek.
Szedłem chodnikiem do knajpy, w której zazwyczaj jadałem. Po drodze minąłem małą kawiarnię. Spojrzałem do środka przez dużą szybę. Zauważyłem tam szatynkę, siedzącą przy jednym ze stolików. W pierwszym odruchu chciałem tam wejść z nadzieją, że może zechce ze mną porozmawiać. Ale zaraz miejsce naprzeciwko niej zajął brunet, którego rozpoznałem jako Brandona. Postawił przed nimi kawy, a dziewczyna uśmiechnęła się do niego. Kiedy nasze oczy się spotkały, odsunąłem się od wejścia i ruszyłem dalej przed siebie.
CZYTASZ
Zakochany w kelnerce
FanfictionKsiążka jest laureatem konkursu Fanfiction 2017 w kategorii Piórkiem Pisane. *** Czy dziewiętnastoletnia kelnerka bez wyższego wykształcenia ma szansę, by zaistnieć w wielkim świecie? Może uda jej się, gdy z pomocą przyjdzie pewien młody biznesmen? ...
