W związku z Harrym byłam już prawie miesiąc. Spędzałam z nim mnóstwo czasu. Poznałam też jego przyjaciółkę Jude, która była jednocześnie jego asystentką w firmie. Naprawdę ją polubiłam i miałam nadzieję, że ona mnie również.
Mimo że byliśmy ze sobą naprawdę niedługo, Styles nalegał, żebym się do niego wprowadziła. Nie byłam przekonana do tego pomysłu, bo nie chciałam zostawiać mojego brata. W dodatku dochodziła jeszcze opłata za mieszkanie. Co prawda Harry zadeklarował się wspierać nas finansowo, ale czułam się źle z tego powodu. Nie chciałam, by myślał, że jestem z nim tylko dla pieniędzy, bo to nieprawda. Jednak Sky, Simon, a nawet Jeff popierali propozycję prezesa. Nie miałam pojęcia, co zrobić w tej sytuacji.
- Cześć, skarbie.
Odwróciłam się w stronę przybysza. Spojrzałam na niego, unosząc brew.
- Nie powinieneś być w pracy? – zapytałam.
- Dziękuję, czuję się świetnie! Miło, że pytasz – odparł z przekąsem.
- Cześć, Harry. – Uśmiechnęłam się. – Ale serio, spędzasz tu więcej czasu niż w pracy.
- Bo chcę być blisko ciebie – mruknął i nachylił się nad ladą.
- Jestem w pracy. – Położyłam dłoń na jego ramieniu, odsuwając go lekko.
- Wprowadź się do mnie.
- Harry – westchnęłam.
- Dlaczego tak bardzo nie chcesz? – Założył ramiona na piersi.
- Chcę.
- To gdzie jest problem?
- Boję się – odparłam. – Jesteś moim pierwszym chłopakiem i nagle chcesz, żebym się do ciebie wprowadziła, a ja po prostu boję się, że coś się może popsuć między nami – mówiłam. – Boję się zawodu.
- Nie zawiodę cię. – Obszedł kontuar i stanął naprzeciw mnie. – Daj mi tylko szansę. – Złapał mnie za dłonie, składając na każdej delikatny pocałunek. – Proszę.
Widząc zieleń jego tęczówek z tym cudownym błyskiem, nie wiedziałam, co mam robić, gdzie jestem. Nie wiedziałam nic. Zdecydowałam się zaryzykować.
- Dobrze. Zamieszkam z tobą.
Harry zamknął mnie w szczelnym uścisku. Uwielbiałam, kiedy tak robił. Czułam się wtedy potrzebna i chciana, czułam się bezpiecznie. Chciałam się już zawsze tak czuć. Może dlatego podjęłam tę decyzję.
- A co tu się dzieje?
Oderwałam się od chłopaka, by zobaczyć za sobą zaskoczoną menedżerkę.
- Megan, hej. – Zaśmiałam się nerwowo. – Długo cię nie było – zagadnęłam.
- Musiałam chwilowo wyjechać do rodziny – odarła, obserwując mnie. – Pan Styles?
- Witam panią. - Uścisnął jej dłoń, całując jej wierzch.
- Widzę, że wiele mnie ominęło. – Zeskanowała nas swoim uważnym spojrzeniem. – Wracaj do pracy, Larysa – ponagliła i zniknęła w swoim gabinecie.
- Będziesz mieć kłopoty? – zapytał Harry.
- Nie, skąd. – Machnęłam ręką. – Ale może ty lepiej też wracaj do pracy.
- Spotkamy się wieczorem?
- Dziś zamykam.
- Mogę na ciebie poczekać i pojedziemy do mnie – zaproponował.
- Wyjdę późno, a ty musisz się wyspać. – Pokręciłam głową. – Zobaczymy się jutro.
Przez chwilę walczyliśmy na spojrzenia.
- No dobra – poddał się. – Do jutra. – Pocałował mnie w policzek i zaraz potem wyszedł z lokalu.
***
- Hej, kochani. – Do kuchni wparowała Sky, gdzie znajdowała się cała załoga naszej restauracji. – Pamiętacie co jest jutro?
- Co jest? – zaciekawił się Jerry.
- Dwudziesty trzeci grudnia, czyli nasz wspólna Wigilia – oświadczyła zadowolona.
Co roku dzień przed Wigilią wszyscy zbieraliśmy się w restauracyjnej kuchni i spożywaliśmy wieczerzę. To była taka nasza tradycja, której zawsze się trzymaliśmy. Tak miało być i tym razem.
- I jak to wygląda? – zainteresował się Kutcher.
- Simon ci wszystko wyjaśni. – Skinęła głową na swojego chłopaka, który od razu zaczął wtajemniczać naszego kolegę.
- Całkiem o tym zapomniałam – westchnęłam, przecierając twarz.
- Chyba wiem nawet przez kogo – zaakcentowała ostatnie słowo. – Ale musisz być, nie odpuścimy ci tego. – Zarzuciła swoje ramię na moje barki, przytulając mnie.
- Przecież nie zostawię mojej rodzinki – prychnęłam.
Usłyszałam chóralne „ooo" i wszyscy zebrali się do grupowego uścisku, w którego środku byłam ja. Cieszyłam się z pracy tutaj. Mimo braku pokrewieństwa byliśmy jedną wielką rodziną, która wspierała się w potrzebie, bo o to chodziło w zespole. Byliśmy drużyną. Naszą żelazną zasadą było: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". I chętnie przyjmowaliśmy do siebie nowych członków, takich jak Jerry.
- A co tu się dzieje? – usłyszeliśmy pannę Hood. – Grupowy przytulas beze mnie? – oburzyła się.
Przygarnęliśmy ją do siebie i trwaliśmy tak jeszcze jakiś czas.
***
Robiłam śniadanie, kiedy rozdzwonił się mój telefon. Odstawiłam karton z sokiem i udałam się na poszukiwanie urządzenia. Znalazłam je dopiero pod łóżkiem w moim pokoju. Naprawdę nie miałam pojęcia, jak się tam znalazło.
- Halo? – odezwałam się, nie patrząc na wyświetlacz.
- Witam, kochanie – usłyszałam wesoły głos mojego chłopaka.
- Hej. Co tam?
- Jutro jest Wigilia. Chciałabyś spędzić ją z moją rodziną? – zapytał.
- Nie chcę przeszkadzać.
- Jesteś moją dziewczyną, nie będziesz przeszkadzać. – Zaśmiał się. – Byłoby nam bardzo miło, jeśli zdecydowałabyś się razem z bratem nas odwiedzić.
- Porozmawiam z nim – odparłam, kierując się do kuchni. Pociągnęłam nosem, czując nieprzyjemny zapach. – Cholera! – rzuciłam się do tostera, gdzie przypalały się tosty. Upuściłam telefon, ale nie przejmując się tym, wyjęłam szybko spalony chleb.
- Larysa, jesteś tam? Lara, co się stało?
- Spaliłam tosty – burknęłam do komórki, która znów znalazła się w mojej dłoni. – To przez ciebie.
- Niby jakim sposobem? – Zaśmiał się na moje stwierdzenie.
- Zagadałeś mnie!
- Lubisz to – mruknął niskim głosem i teraz to ja się zaśmiałam. – Zaraz muszę lecieć. Do zobaczenia potem, skarbie.
- Do później – pożegnałam się z brunetem.
Po tej krótkiej rozmowie z chłopakiem dzień z był lepszy.
CZYTASZ
Zakochany w kelnerce
FanficKsiążka jest laureatem konkursu Fanfiction 2017 w kategorii Piórkiem Pisane. *** Czy dziewiętnastoletnia kelnerka bez wyższego wykształcenia ma szansę, by zaistnieć w wielkim świecie? Może uda jej się, gdy z pomocą przyjdzie pewien młody biznesmen? ...
