Nie miałam pojęcia dlaczego, ale luty był bardzo męczącym miesiącem. Rodzeństwo Winter chyba pobiło wszelkie rekordy w ich ulubionej dziedzinie jaką było dogryzanie mi. Chwilami zastanawiałam się czy nie postawili sobie wyzwania, by wystawić na próbę moją cierpliwość. Ja jednak starałam się być twardym zawodnikiem i po prostu ich olać. Ale wiadomo, że ludzie są bardzo podatni na zaczepki, dlatego nie raz wdawałam się w potyczki słowne z nimi. Najbardziej irytowało mnie to, że na siłę szukali dziury w całym. Ja i Harry się kochaliśmy i tyle. Po co wymyślać jakieś głupie teorie?
Od dnia jego urodzin, a raczej od naszego zbliżenia, coś się między nami zmieniło. Oczywiście na lepsze. Myślę, że to obudziło we mnie skrywaną pewność siebie. Zauważyłam, że Stylesowi jak najbardziej to odpowiadało. Kiedy tylko mieliśmy chwilę dla siebie po ciężkim dniu pracy, wylegiwaliśmy się na kanapie, co często kończyło się przeniesieniem do sypialni. Kochałam dotyk jego dużych dłoni na moim ciele, jego pocałunki, jego bliskość. Z każdym dniem kochałam go coraz mocniej.
I mimo że teraz bardzo chciałam spędzić z nim poranek, ten musiał jechać na jakieś ważne spotkanie. Kiedy wyszedł z mieszkania, ja nie próżnowałam i kolejne rysunki wychodziły spod mojej ręki.
Harry's P.O.V.
Pojechałem do centrum handlowego, gdzie umówiłem się z Gemmą. Powiedziałem Larze, że mam spotkanie biznesowe. Nie chciałem jej okłamywać, ale sytuacja tego wymagała.
Zaparkowałem na płatnym parkingu, dając strażnikowi odpowiednią sumę pieniędzy. Wszedłem do środka, gdzie zauważyłem moją siostrę w pierwszym sklepie z ubraniami. Sprawiała wrażenie, jakby nie szukała czegoś konkretnego, tylko przeglądała rzeczy od niechcenia.
- Gemms!
Brunetka spojrzała na mnie i natychmiast opuściła butik, by potem mnie przytulić. Różnica naszego wzrostu nie była wielka, dlatego nie musiałem się wcale gimnastykować, żeby zamknąć ją w uścisku.
- Cześć, braciszku – powitała mnie, zostawiając na policzku ślad swojej czerwonej szminki, którą zaraz zaczęła wycierać, jak to robią te kochane ciotki w filmach. Zaśmiałem się na jej zachowanie. – Wiesz już, co chcesz kupić swojej księżniczce?
- Nie mam pojęcia – przyznałem. – Dlatego cię proszę o pomoc.
- To musi być coś niebanalnego. Chyba nawet mam pomysł.
- Naprawdę? Bo wiesz, to jej urodziny, chcę, żeby to był idealny prezent.
- A tak właściwie, to kiedy są?
- W lipcu.
- Masz cztery miesiące, gdzie ci się spieszy?
- Kiedyś wspominałaś, że wybierasz się z Sebastianem do Hiszpanii – odparłem.
- No tak, ale to dopiero w czerwcu.
- Czyli i tak musiałbym wcześniej kupić prezent. – Spojrzałem na nią z uśmieszkiem, na co siostra wywróciła oczami.
Tak naprawdę wyjazd brunetki nie miał z tym nic wspólnego. Po prostu chciałem wszystko zaplanować wcześniej i dopiąć na ostatni guzik. Planowałem coś większego, na co potrzebowałem czasu. Nie miałem pojęcia, co mogłem jej podarować, dlatego poprosiłem o pomoc Gemmę. Miałem nadzieję, że dzięki niej uda mi się sprawić, by święto szatynki długo zapadło w jej pamięci.
- Chcę, żeby to wszystko było idealne. Takie, jak ona.
- Oczywiście, że będzie! Nie ma prawa być inaczej! A teraz idziemy tam. – Wskazała smukłą dłonią na sklep, nad którego wejściem widniały srebrne litery Tiffany&Company.
Posłusznie skierowałem się do wybranego przez dziewczynę miejsca. W środku z każdej strony otaczały nas gabloty z różnorakimi błyskotkami. Czułem się trochę przytłoczony tym wszystkim, ponieważ każdy pierścionek czy łańcuszek wydawał się godny uwagi.
- Dzień dobry. Mogę państwu pomóc? – odezwała się miła ekspedientka, która na oko mogła mieć czterdzieści lat.
- Mój brat szuka prezentu dla swojej dziewczyny – odparła moja siostra.
- Z jakiej okazji? – tym razem zwróciła się bezpośrednio do mnie.
- Urodziny – powiedziałem, odchrząkując lekko. Nie czułem się tu zbyt pewnie.
- Woli pierścionki, bransoletki czy może łańcuszki?
- Myślę, że łańcuszek będzie w porządku – mruknąłem, pocierając dłonią kark.
- Mamy bardzo ładne naszyjniki z cyrkoniami – powiedziała kobieta, pokazując mi zawartość jednej z gablot.
- Oklepane – rzuciła starsza Styles.
- Dobrze... A może serduszko? Tu widzi pan bardzo subtelne zawieszki...
- Zbyt banalne – wtrąciła ponownie.
Skarciłem ją wzrokiem, jednak ta posłała mi tylko uśmiech. Sprzedawczyni niezrażona niczym, kontynuowała poszukiwania czegoś, co by nas – a raczej Gemmę – zadowoliło.
- Zdaje się, że mam coś... - mruknęła pod nosem, kierując się w tylko sobie znanym kierunku. Obserwowałem ją, póki nie wróciła z niewielkim pudełeczkiem. Otworzyła je, ukazując mi zawartość. – Co pan o tym myśli?
Na białym materiale leżał delikatny łańcuszek z białego złota, na którym znajdowała się subtelna zawieszka w kształcie koniczyny.
- Jest śliczny – skomentowała moja siostra.
- Czy ja wiem... To tylko koniczyna. – Wzruszyłem nieprzekonany ramionami.
- Ja ci dam tylko koniczynę! – Dziewczyna uderzyła mnie w ramię. – To czterolistna koniczyna! Wiesz, że każdy listek symbolizuje coś innego? Kolejno oznaczają nadzieję, wiarę, miłość i szczęście. To jest prezent idealny.
- Jesteś pewna?
- Lara jest artystką. Ona rozumie takie rzeczy – orzekła pewna siebie. – Bierzemy, proszę zapakować.
- To będzie kosztowało pana dwieście dolarów.
Wyjąłem z portfela odpowiednią sumę i wręczyłem kobiecie. Zabrałem ładnie zapakowany prezent i razem z siostrą opuściliśmy sklep. Czułem się spokojniejszy, mając już prezent w rękach.
- Przepraszam cię, ale Sebastian już mnie męczy - powiedziała Gemma, odpisując mu na esemesa.
- Bardzo dziękuję ci za pomoc. – Przytuliłem siostrę na pożegnanie.
- Pa. Pozdrów Larysę! – zawołała za mną.
Również wyszedłem z centrum handlowego i odnalazłem swój samochód.
Larysa's P.O.V.
Poszłam do kuchni, by zrobić sobie herbatę. Usłyszałam trzask drzwi, co świadczyło o obecności Stylesa. Wyjęłam jeszcze jeden kubek i zalałam je wodą. Zauważyłam zielonookiego mężczyznę, który pojawił się w pomieszczeniu. Podszedł do mnie i przytulił od tyłu. Zaciągnęłam się zapachem jego perfum, które po prostu ubóstwiałam.
- Jakie plany na dzisiaj? – spytał, a jego ciepły oddech owiał moją szyję.
- Niedługo idę do pracy – przypomniałam mu.
Wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, wyrażający jego niezadowolenie. Najwyraźniej musiał o tym zapomnieć.
- Twoja kierowniczka nie mogła ci dać wolnego na cały dzień?
- Cudem jest to, że w ogóle dostałam trochę wolnego.
Westchnął cicho. Odwrócił mnie przodem do siebie, po czym złapał za moje biodra i podniósł, sadzając na blacie wyspy kuchennej.
- Co robisz? – zapytałam, automatycznie układając dłonie na jego ramionach.
- Musimy dobrze wykorzystać ten czas – odpowiedział, zanim mnie pocałował.
CZYTASZ
Zakochany w kelnerce
FanfictionKsiążka jest laureatem konkursu Fanfiction 2017 w kategorii Piórkiem Pisane. *** Czy dziewiętnastoletnia kelnerka bez wyższego wykształcenia ma szansę, by zaistnieć w wielkim świecie? Może uda jej się, gdy z pomocą przyjdzie pewien młody biznesmen? ...
