Chapter 7

9.5K 305 22
                                        

Ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika. Zaspana sięgnęłam po urządzenie, by wyłączyć irytującą piosenkę. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę siódmą. Jęknęłam niezadowolona i bardziej wtuliłam się w poduszki. Zapomniałam wczoraj wyłączyć alarm, dlatego teraz miałam za swoje. Wiedząc, że już nie zasnę, postanowiłam wstać. Kiedy moje bose stopy zetknęły się z zimnymi panelami, przeszły mnie dreszcze. Podbiegłam do szafy, z której wyjęłam puszysty szlafrok i ciepłe skarpetki, po czym je nałożyłam. Kiedy mróz mi już nie groził, zeszłam na dół. Po dźwiękach dochodzących z łazienki mogłam stwierdzić, że mój brat brał prysznic. Skoro tak, czemu by nie zrobić mu śniadania? Z tą myślą udałam się do kuchni. Nastawiłam wodę w czajniku, a do dwóch kubków wsypałam po miarce kawy. Zabrałam się za robienie posiłku, jakim były tosty z szynką i serem - ulubione Jeffrey'a.

Kiedy jedzenie było gotowe, blondyn pojawił się w kuchni, zaskoczony moim widokiem.

- Dlaczego nie śpisz? - zapytał, przytulając mnie na powitanie.

- Zapomniałam wyłączyć budzik. - Wykrzywiłam usta w grymasie.

- Powinnaś odpocząć, a nie robić mi śniadanie - uznał, patrząc na mnie z troską.

- Maruda z ciebie - westchnęłam.

-I kto to mówi. - Zaśmiał się, zasiadając na stołku barowym.

- Lepiej jedź, bo ci wystygnie - upomniałam.

- Tak chcesz mnie uciszyć? - Uniósł brew, próbując zamaskować uśmiech.

- Jakoś muszę. - Wzruszyłam ramionami.

- Cwaniara - skomentował.

- I kto to mówi - zacytowałam go, próbując udawać jego głos.

Nic już nie odpowiedział, bo wgryzł się w tosta. Oparłam łokcie na stole, a na dłoni ułożyłam swój podbródek.

- Czemu ty nie jesz? - zapytał po chwili brązowooki.

- Jakoś nie jestem głodna teraz.

- Głodzisz się? - ciągnął.

- Skąd ci to przyszło do głowy ?- zdziwiłam się.

- Nie widziałem, żebyś coś ostatnio jadła - odparł. - Chyba, że robię śniadanie zanim wyjdziesz do pracy - dodał.

- Nadal nie rozumiem twoich przypuszczeń. - Pokręciłam głową.

- Jesteś strasznie chuda i albo mi się zdaję, albo rzeczywiście jeszcze straciłaś na wadzę - mówił, popijając kawę.

Brat jak zwykle był przewrażliwiony. Wiedziałam, że się o mnie martwił, ale po co za każdym razem wymyślać mi jakieś choroby. Wcale nie byłam taka chuda, a moja waga była w normie.

- Zdaje ci się - zbyłam go, nie mając ochoty na kłótnie.

- Larysa, jeśli coś...

- ...będzie się działo, to ci powiem. Tak, Jeffrey - dokończyłam za niego.

- Martwię się. - Złapał mnie za rękę.

- Wiem, Jeff. - Uśmiechnęłam się lekko, ściskając jego palce. - Ale nie masz po co.

- Jesteś moją siostrą.

- A ty moim bratem. - Przewróciłam oczami, wciąż uśmiechając się pod nosem. - Uzupełniamy się!

- Masz dość specyficzne poczucie humoru - uznał.

- Taki mój urok. - Zrobiłam głupią minę.

Zakochany w kelnerceOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz