Chapter 56

3.3K 163 5
                                        

Jak tylko uporałam się z balkonem, jak najszybciej udałam się do mieszkania. Z ulgą wpadłam do mieszkania, gdzie był już Harry. Siedział na kanapie. Rzuciłam torbę na bok i opadłam obok niego. Zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam na powitanie. Ten oplótł mnie ramionami w talii i przytulił do siebie.

- To jak bardzo tęskniłeś? – zapytałam, odchylając się.

- Bardzo.

Posłałam mu szeroki uśmiech, a ten uśmiechnął się jakoś niemrawo.

- Stało się coś dzisiaj?

- Nie – zaprzeczył. – Ale odwiedził mnie Payne. Mówi, że masz talent i obraz pasuje do gabinetu.

- To chyba dobrze, prawda?

Pokiwał głową.

- A czy stało się coś jeszcze?

- Co na przykład? – spytał, bawiąc się guzikiem mojego sweterka.

- Coś, o czym mi nie mówisz.

Podniósł w końcu głowę i spojrzał mi w oczy, milcząc przez chwilę.

- Mówię ci o wszystkim – powiedział w końcu. – Tak samo jak ty mi – dodał.

- To dobrze. – Uśmiechnęłam się i przytuliłam się do jego klatki piersiowej.

Brunet głaskał mnie po plecach, a ja wdychałam zapach jego perfum. Czułam, że był spięty i dziwiło mnie, że nie chciał powiedzieć o co naprawdę chodzi, ale postanowiłam na niego nie naciskać. Jeśli będzie chciał mi o tym powiedzieć, to to zrobi.

- Jak było na uczelni?

- Jak zwykle. - Wzruszyłam ramionami. – Przygotowania idą coraz lepiej. Moja działka zaraz będzie skończona, reszta podobnie, niedługo wystawiamy przedstawienie – mówiłam. – Jakoś leci.

- A znajomi jak?

- Bez zmian. Myślałam, że Evelyn zaczyna mnie tolerować, ale chyba nie. – Zaśmiałam się cicho. – Ale ogólnie fajnie tam jest.

- Cieszę się – odparł i pocałował mnie w czubek głowy.

- Harry, czy coś cię gryzie? Jakiś smętny jesteś dzisiaj.

- Tylko trochę zmęczony. – Posłał mi krzywy uśmiech. – Nie musisz się tym martwić.

- Skoro tak mówisz – uznałam bez przekonania.

- Wiesz, chyba się położę – powiedział, odsuwając się ode mnie, by wstać. – Chcesz iść ze mną? – zaproponował.

- Chciałabym, ale muszę się trochę pouczyć – jęknęłam, opierając się o kanapę.

Chłopak pokiwał tylko głową i poszedł do sypialni.

Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się, czemu Harry jest w takim nastroju i czy to moja wina, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Może to wizyta pana Payne'a wytrąciła go z równowagi? Jednak myślę, że szybko wyrzuciłby to z głowy.

Z niechęcią poszłam po torbę, którą zostawiłam obok drzwi i wróciłam z nią do salonu. Wyjęłam wszystkie książki i ułożyłam je na stoliku kawowym. Miałam zamiar powtórzyć sobie z historii sztuki, z której jutro miałam mieć egzamin.

Przeczytałam dwa tematy, gdy zadzwonił mój telefon. Z ulga oderwałam wzrok od kartek, bo już zaczynały boleć mnie oczy. Spojrzałam na ekran komórki, a widząc imię koleżanki odebrałam.

- Hej, Caro.

- Masz czas?

- Mam się dobrze, dzięki, że się troszczysz – odparłam z sarkazmem. Studentka bardzo przypominała mi Skylar.

Zakochany w kelnerceOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz