Chapter eight

2.4K 100 36
                                        

"Przyjaźń to najtrwalsze uczucie jakie można spotkać, ponieważ, w przeciwieństwie do miłości, nigdy nie przemija."

- Dobra... To tłumaczy dlaczego tu tyle ozdób, ale.. Skąd one się tu wzięły? - zapytał Remek.

- Mam ciekawsze pytanie.. Która jest godzina? Nie wiem, czy zauważyliście, ale Twoja mama zasugerowała, że mamy zrobić kolacje! A KUŹWA TU JEST JAKIEŚ POBOJOWISKO! Remek, musimy posprzątać poło...

- Szumi, Stuart i Michał, wy idziecie ogarnąć piętro, a ja i Marce zostaniemy tutaj - przerwał mi totalnie ignorując to, co wcześniej powiedziałam. - Widzimy się za... - spojrzał na zegarek, na prawej ręce. - Dokładnie dwie godziny - oznajmił. Wszyscy popatrzeliśmy na niego zdziwieni.

- Mógłbyś przynajmniej powiedzieć, gdzie masz tabletki na ból głowy... Nie wiem jak ja wytrzymałem tą godzinę.. - marudził Michał, masując się po głowie. Remek poszedł na chwilę do kuchni, a zaraz wrócił, z opakowaniem tabletek w jednej ręce i butelką wody w drugiej. Przekazał wszystko Szymonowi, po czym całą trójką ruszyli na górę.

- To ja pójdę zająć się kuchnią, a ty ogarnij sa...

- Razem się tym zajmiemy - znów mi przerwał, głupio się uśmiechając. 

Jeszcze raz. Spróbuj mi przerwać jeszcze raz. 

Objął mnie jedną ręką w talii, prowadząc do kuchni.

Głośno westchnęłam rozglądając się po całym pomieszczeniu, po czym wzięłam się za pochowanie różnych składników, które wyjął Stuart, chcąc przygotować kurczaka, a Remek zajął się zmywaniem naczyń, co nie szło mu za dobrze. Co chwilę zerkałam na niego z rozbawieniem, ponieważ okropnie przy tym jęczał (bez skojarzeń proszę XDDDDD).

- Poddaje się! Nie potrafię - zrozpaczony zsunął się na podłogę. Spojrzałam na niego z litością i szturchnęłam nogą, dając do zrozumienia, że ma się przesunąć, po czym sama zajęłam się zmywaniem. Remek poderwał się z podłogi i zaczął skakać ze szczęścia, po czym mocno mnie przytulił, jednak kiedy się ode mnie odsunął nie był już tak rozentuzjazmowany jak wcześniej. Zastanawiał się nad czymś, intensywnie się we mnie wpatrując. Kiedy już miałam się pytać, co go powstrzymuje od dalszego sprzątania, oprzytomniał i jak gdyby nigdy nic, wziął do ręki ścierkę i w ciszy zaczął zmywać blat.

Przez dłuższy czas się do siebie nie odzywaliśmy. Remek co jakiś czas spoglądał na mnie nerwowo, co zaczęło mnie trochę denerwować, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Przynajmniej myślałam, że tak jest. (Nie wiem czemu, ale mam ochotę tu pozdrowić mojego znajomego, (co z tego, że tego nie czyta xD) który zawsze, w zajebisty sposób okazuje swoje podniecenie tym, że spotka mnie na mieście xDDD Dzięki, że nawet jak jesteś po drugiej stronie ulicy, to i tak będziesz do mnie wrzeszczał, pokazując, że chociaż trochę Cię obchodzę <3 xDDD)

- Czemu się tak denerwujesz? - zapytał patrząc na mnie przenikliwym wzrokiem.

Stary, wiedz, że kiedyś zajebie Cię, za udawanie takiego idioty.

- Nie ważne - rzuciłam mu wymuszony uśmiech, po czym chwyciłam za telefon i napisałam do Karola.

      Sis:"Młody, zostaje na kolacje u Reźiego, jego rodzice dziś wracają, musimy ogarnąć dom... Przeżyjesz, nie?"

Kilka minut później dostałam odpowiedź.

      Bro:"Ja przypadkiem nie jestem starszy? Mam dzwonić do szpitala? Ile wypiłaś? *lenny fejs*"

      Sis:"Nie wiem, nie wiem i nie wiem XD Dobra, taki żarcik, wiesz o co kaman, ziom xD Któreś z Nas wpadło na pomysł nagrania kilku filmów w nocy, so wiemy tylko o tym, co działo się podczas tych nagrań xDDD"

toxic //reZigiuszOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz