Powędrowałem z mamą do mojego pokoju, gdzie mogłem mieć pewność, że oprócz nas, nikt nie usłyszy tej rozmowy.
Już zbyt dużo osób o tym wie.
- Ja.. wiem, że to wyglądało co najmniej źl.. - zacząłem po dłuższej ciszy, jednak kobieta przerwała mi w środku zdania. Jak zwykle zresztą.
- Żartujesz?! Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałam, abyście byli razem, jesteście tacy słodcy, o mój boże! - mówiła w tak szybkim tempie, że prawie nie dało się jej zrozumieć. Widać było, że się cieszy, ja już nie do końca byłem z tego zadowolony.
Jeśli będę ją okłamywał, nie wyjdzie mi to na dobre, zresztą, domyśliłaby się, że coś jest nie tak, ale z drugiej strony, jeśli powiem jej prawdę.. nie wiem, czy nie będzie tak tego przeżywać, że aż wyrzuci mnie z domu, Marcelina wszystkiego się dowie, a ja nie wytrzymam i.. kurwa.
To zdecydowanie nie tak miało wyglądać.
- Słuchaj, j-ja.. - odezwałem się po dłuższej ciszy, jąkając się. Zanim kontynuowałem, usiadłem na moim łóżku, obserwując moją mamę, jak robi to samo. Jej wyraz twarzy zmienił się na nieco zmartwiony, co tylko bardziej mnie zestresowało. - To wcale nie jest takie, jak myślisz - wydusiłem z siebie, patrząc na nią niepewnie. Na moje słowa zmarszczyła lekko brwi, ale nie odzywała się. Dała mi w spokoju to opowiedzieć, chociaż nie byłem zbytnio spokojny. Ręce mi się trzęsły z nerwów, co chwilę się zawieszałem, głos mi drżał, jednak nawet, gdy skończyłem mówić i schowałem twarz w dłoniach, nie usłyszałem żadnego komentarza z jej strony. Nie odezwała się słowem i nie mam pojęcia, czy potrzebowała czasu, aby to przemyśleć, czy po prostu nie potrafiła tego pojąć. Ale nie dziwie się jej, sam byłbym w szoku, słysząc coś takiego.
POV Michał
Szymon: Że co zrobił?!
Michał: Że kogo widziałeś?!
Stuart: To znaczy
Stuart: Mogło mi się przewidzieć
Michał: Ale co miałby tu znowu robić?! Przecież to nie ma sensu!
Stuart: Dobra, widziałem go na ulicy
Stuart: Ale to nie musiało być konkretnie tutaj, prawda?
Michał: Jak się spotkamy to chyba coś ci zrobie
Szymon: Kurwa no, streszczajcie się
Szymon: Bo jestem trochę zajęty
Stuart: Czym niby?
Szymon: ..nieważne
Michał: Znowu siedzisz w jakimś klubie?
Stuart: O Boże..
Szymon: Ee, nie, to nie tak!
Stuart: A jak?! Już kolejny raz z nami piszesz, pieprząc jakąś laskę!
Szymon: Wcale nie!
Michał: Ja pier dole
POV Marcelina
Gdy zostałam sama w pomieszczeniu ogarnęły mnie wyrzuty sumienia. Wiedziałam, że prędzej czy później do tego dojdzie, ale nie wiedziałam, że aż tak szybko.. i jeszcze to znajome uczucie, podczas pocałunku. Mam wrażenie, że już się z nim całowałam, ale pomijając fakt, że na pewno to robiliśmy, bo w końcu.. byłam z nim w związku przed wypadkiem i w dalszym ciągu jestem.
Musieliśmy to robić niedawno, ale nie pamiętam tego. Nie pamiętam też, co robiłam wczoraj wieczorem, co trochę mnie niepokoi, ale Karol nie chciał ze mną o tym rozmawiać i tylko kazał przyjść do Remka, więc głównie dlatego tu jestem.
Teraz jednak wolałabym być gdzieś indziej. Nie chcę mu robić przykrości, ale tak powinno być.
Źle zrobiłam, przychodząc tu.
Po dłuższym namyśle, po prostu wstałam z miejsca i pośpiesznie wyszłam na zewnątrz, gdzie od razu uderzyło we mnie chłodne powietrze. Pogoda dziś nie była zbyt ładna, ciemne chmury zasłaniające niebo wskazywały na to, że prawdopodobnie będzie dziś padać. Nie przejęłam się tym jednak, mimo że jestem w krótkim rękawku i z milionem myśli kłębiących się w głowie szłam chodnikiem, wpatrując się w swoje buty.
POV Michał
Szymon: Powiedzcie, że to są jakieś pierdolone żarty
Stuart: Zależy, o co pytasz
Szymon: Po pierwsze. To nie ma sensu, co Dezy miałby tu robić?
Szymon: Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, że to był on
Szymon: Po drugie
Szymon: Stuart
Szymon: Moja stówa, mówiłem ci, że ją pocałuje
Stuart: No jasne, już lecę ci ją dać
Michał: Naprawdę? Zakładaliście się o to? Serio nie widzicie w tym nic złego?!
Stuart: Michał, to jego życie, niech robi co chce, po co my mamy się w to wpieprzać?
Szymon: No właśnie
Szymon: I przecież, nie pamiętasz już, ile o niej zawsze opowiadał? Marcelina to, Cysia tamto, Marce sramto
Stuart: Myślałem, że mu coś w końcu zrobię
Szymon: Ale od zawsze mu się podobała
Szymon: Więc skoro dostał taką szansę, to czemu nie może jej wykorzystać?
Michał: Jesteście spierdoleni
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
[...]
Ogólnie rzecz biorąc, nie chce się tłumaczyć co rozdział, dlaczego nie wrzuciłam go wcześniej, czy coś, bo to bez sensu, po prostu się cieszcie, że jest XDDD
No i tak szczerze mówiąc, mam w planach nowe fanfiction, z Remusiem rzecz jasna, ale to tylko plany, nie wiem czy się za jakiś czas przypadkiem nie rozmyślę XD