Epilogue

486 8 1
                                        

Minęło sporo czasu od ostatnich wydarzeń. 

Historia lubi się powtarzać, dlatego co jakiś czas, nie za często, ale jednak, odwiedzam Remka w szpitalu. Mimo, że leci już ósmy miesiąc, od czasu jego zapadnięcia w śpiączkę, to nadal mam koszmary. Nadal się obwiniam, o jego wypadek, nadal nie potrafię zrozumieć, czemu to musiało się tak potoczyć. 

Na szczęście we wszystkim wspiera mnie Przemek, z którym się związałam jakiś czas po tej sytuacji. Nie byłam pewna, czy to dobry pomysł, bo nadal żyłam nadzieją, że gdy Remek się obudzi, to będziemy ze sobą szczęśliwi, pomimo tych wszystkich kłamstw, ale nie mogłam tak dłużej. Czekanie na to, aż się obudzi, było cholernie wykańczające, a lekarze nie dali mu zbyt pozytywnej prognozy. Trafił do szpitala w stanie krytycznym, był na krawędzi śmierci, jednak nadal gdzieś w środku wierzyłam, że kiedyś się obudzi. 

Czas jednak mijał, życie toczyło się dalej. 

Niedługo miałam przystąpić do napisania matury, a wakacje planowałam spędzić z Przemkiem. Nie do końca wiedzieliśmy, czy wyjedziemy, gdzie wyjedziemy, albo czy w ogóle będzie nas na to stać, ale oboje zapatrywaliśmy się na studia gdzieś indziej. Nie potrafiłabym spędzić tu kolejnych kilku lat. Musiałam odciąć się od wszystkiego stąd, bo po prostu niesamowicie przytłaczało mnie to miasto i ci ludzie. 

Przemek był cudownym chłopakiem i mimo, że wiedziałam, że jeśli będę z nim, to już zawsze będę związana z tym, co mnie spotkało, to i tak postanowiłam dać mu szansę. Byłam pewna, że wykorzysta ją najlepiej, jak potrafi. 

Jeśli chodzi natomiast o Karola to wyprowadziłam się, a z Przemkiem wynajęliśmy loft w centrum miasta, bo nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy po tym wszystkim. Nasz kontakt jest znikomy, ale jest, bo jednak żal mi było go po prostu ucinać. Podobnie było z Michałem i kilkoma innymi osobami. Widywaliśmy się w szkole, ale nie konkretnie miałam ochotę przebywać w ich towarzystwie. 

Czasem, gdy leżę w łóżku i myślę o tym wszystkim, cieszę się, że skończyłam te wszystkie toksyczne przyjaźnie i toksyczne miłości, jednak wiem, że nie ważne jak bardzo się postaram i tak będą mnie spotykać różne dziwne rzeczy. 

Boję się, co mnie czeka. 

- Dobranoc, skarbie - szepnął Remek, całując mnie w czoło.

- Dobranoc, Remi - wymruczałam, po chwili jednak otwierając oczy i orientując się, że jestem sama w pokoju. 

toxic //reZigiuszOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz