Chapter fifty three

391 15 10
                                        

- Co myślisz o Przemku? - spytałam, obserwując jak Karol robi sobie śniadanie. Siedziałam jeszcze w pidżamie, w kuchni, zajadając się płatkami i siedząc zamyślona. Do Remka nie odzywałam się od wczoraj, natomiast z Przemkiem jestem umówiona dziś, żeby przyszedł do mnie, posiedzieć i pogadać. 

- Nic do niego nie mam. Czemu pytasz? - zmarszczył lekko brwi. 

- Spotkałam się z nim ostatnio kilka razy i dziś do mnie przyjdzie - wzruszyłam lekko ramionami, dalej jedząc swoje płatki. 

- A co z Remkiem? - spytał, siadając obok mnie przy stole, ze swoją jajecznicą i mierząc mnie wzrokiem. Dziwnym wzrokiem. 

- A co ma być? Obraził się na mnie i się do mnie nie odzywa - odparłam obojętnie, nawet nie myśląc o tym, jak on może się teraz czuć. Nie chciałam o tym myśleć. Nie chcę być z nim na siłę, albo dlatego, że on mnie nadal kocha. Nic nie wiem o naszym związku i nikt nawet nie stara się mi czegoś o nim przypomnieć, więc czego on ode mnie oczekuje? 

- Może z nim porozmawiaj? Strasznie mu zależy, żeby do ciebie wrócić - zaproponował, patrząc na mnie smutnym wzrokiem, jakby było mu mnie żal. Albo jego. 

- Nie widać - rzuciłam krótko, wstając od stołu i odkładając miskę po płatkach do zlewu, po czym od razu wróciłam do pokoju szybkim krokiem. 

Jeśli on się nie stara, ja też nie będę tego robić. 

Zerknęłam na wyświetlacz telefonu, zastanawiając się nad tym, czy Remek dalej ma mnie w dupie i jak się okazało.. nadal się do mnie nie odzywał. 

Nie zadzwonił do mnie ani razu od wczoraj, nie napisał żadnej wiadomości. 

Spodziewałam się tego. 

- Co myślisz, o lekcjach indywidualnych? - Karol nagle wpadł do mojego pokoju, że aż podskoczyłam w miejscu ze strachu. - Myślę, że to będzie dobry pomysł, biorąc pod uwagę twoją sytuacje, że nic nie pamiętasz i w ogóle.. - mówił strasznie szybko, machając rękoma we wszystkie strony. Spojrzałam na niego jedynie jak na idiotę, nic nie odpowiadając przez dłuższą chwilę. - Więc? - uniósł brwi ku górze, mierząc mnie pytającym wzrokiem. 

- Chcesz mnie odciąć od świata? Czemu wy nie pomagacie mi wcale w tym, żebym coś sobie przypomniała? O co wam, kurwa, chodzi? - spytałam zdenerwowana już tym wszystkim, a Karol jedynie patrzał się na mnie, nie wiedząc co powiedzieć. 

- To trochę trudny temat, Remek powinien ci to jakoś rozjaśnić - mruknął nagle poważniejąc i krzyżując ręce na klatce piersiowej. 

- Co ma do tego niby Remek? Co wy przede mną ukrywacie?! - podniosłam głos, wstając z łóżka, z zamiarem podejścia bliżej Karola, jednak dźwięk dzwonka do drzwi mnie trochę uspokoił. Wyminęłam brata w drzwiach i zeszłam pośpiesznym krokiem na dół, słysząc wołanie Karola za mną. - Daj mi spokój! - odkrzyknęłam mu nadal poddenerwowana. Gdy stanęłam przed drzwiami wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi, zerkając na Przemka, stojącego w ich progu z lekkim uśmiechem. 

- Hej, wyglądasz.. jakbyś dopiero wstała - parsknął, mierząc mnie wzrokiem, a ja dopiero wtedy zorientowałam się, że zapomniałam się przebrać i jakkolwiek ogarnąć i tylko przywaliłam sobie otwartą dłonią w twarz, nie wierząc w siebie. - Ale to nie szkodzi, i tak zawsze wyglądasz słodko, skarbie - szepnął mi do ucha, gdy mnie mijał, a mi aż zrobiło się gorąco i poczułam motylki w brzuchu. 

S k a r b i e. 

Co. Do. Chuja. 

Gdy fala ciepła mi minęła, otrząsnęłam się i zaprowadziłam Przemka do swojego pokoju, rzucając jeszcze zdenerwowane spojrzenie Karolowi, który obserwował nas tylko, stojąc w drzwiach do kuchni. 

- Ale masz wygodne łóżko - stwierdził Przemek, który jak tylko wszedł do pokoju, od razu się na nie rzucił. Spojrzałam na niego z rozbawieniem, rzucając się na łóżko obok niego i zerkając w jego stronę z szerokim uśmiechem. - Co ten barman ci nawygadywał? - spytał nagle zaciekawiony.

- Tajemnica służbowa - prychnęłam, rozbawiona faktem, że on myślał, że mu tak łatwo o tym powiem.

- Aha? Nie zdradzisz mi jej? - spytał, udając smutnego, żeby wzbudzić we mnie litość, ale pokręciłam tylko przecząco głową, śmiejąc się z niego. - Słodko się śmiejesz - stwierdził, przyglądając mi się z szerokim uśmiechem, a ja zawstydzona natychmiastowo zamilkłam, czując, że się rumienie i znów robi mi się gorąco. 

Czemu ja tak na niego reaguję? 

Udając, że nic się nie stało, podniosłam się, z zamiarem wstania z łóżka, jednak ten złapał mnie silnymi rękoma w talii, kładąc z powrotem tak, jak leżałam, a mi zrobiło się jeszcze bardziej gorąco i poczułam, jakby mój żołądek wywrócił się do góry nogami. 

Co. Się. Dzieję. 

Zwariuję tu zaraz. 

- Coś nie tak? - spytał głupio się uśmiechając. Chyba zauważył, że coś jest na rzeczy. W sumie się nie dziwie, pewnie jestem cała czerwona. Zawstydzona schowałam twarz w poduszki, cały czas szeroko się uśmiechając. 

Kompletnie zatraciłam się w jego dotyku, gdy przyciągnął mnie bliżej siebie i poczułam bijące od niego ciepło. Mi samej było tak gorąco w środku, że nie potrafiłam nic powiedzieć, a gdy zerkałam na niego ukradkiem, widziałam, że jest szczęśliwy. 

Skubany miał rację.

Nie da się opisać tego, na jak szczęśliwego on teraz wygląda. 

Po chwili podniosłam się do pozycji siedzącej, a on razem ze mną. Wyglądał na trochę zakłopotanego, ale gdy słodko się do niego uśmiechnęłam, wszystkie jego wątpliwości znikły. Przynajmniej tyle mogłam odczytać z jego wyrazu twarzy, bo najwyraźniej, tak jak mi, głos ugrzązł mu w gardle i nie potrafił nic powiedzieć. Patrzeliśmy się na siebie w skupieniu przez dłuższy czas i w pewnej chwili nieświadomie przygryzłam wargę, na co jego aż przeszły dreszcze. 

W końcu nie wytrzymał i spojrzał mi jeszcze ostatni raz w oczy, po czym wpił się w moje usta, całując je dość nieśmiało, ale pewnie. Ja natomiast dopiero po chwili zrozumiałam co się dzieje i oddałam pocałunek, czując jak Przemek delikatnie się uśmiecha.

Cholera, co ja robię? I czemu aż tak mi się to podoba? 

Kiedy całowałam go już bardziej pewna siebie, światło z korytarza dotarło do nas, przez otwierające się drzwi.

- Remek? 

toxic //reZigiuszOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz