Przez przeznaczenie pisani są jej obydwoje.Rozum podpowiada ,że może mieć tylko jednego.Niestety serce i los mówią co innego.
Życie Kalissy przewraca się do góry nogami gdy odkrywa prawdę.Ucieka od tego.
Klamka już zapadła.Od przezna...
Rano przywitał mnie Brant, opierający się jedną ręką na poduszkach.
- Dzień dobry kochanie - mrugnął, wyciągając do mnie rękę. Z uśmiechem wskoczyłam na łóżko, podpełzając do niego. Oparłam się o zagłówek, kiedy on przytulił się do mnie, oplatając jedną ręką moją talię, twarz chowając w zagłębienie mojej szyi.
Ja objęłam jego szyję, uśmiechając się szeroko, kiedy zaczął ssać moją skórę, chowając dłoń pod koszulkę. Pogłaskałam jego plecy, w momencie jak położył się na mnie, tak że oplatałam go nogami w pasie.
- Powinniśmy wstać - westchnęłam mu do ucha, sprawiając że otarł nas o siebie.
- Powinniśmy? - pocałował mnie za uchem, jedną z dłoni błądząc po moim udzie.
- Brant - odsunęłam go od siebie, wplatając palce we włosy.
Przewrócił oczami, ściskając mój tyłek.
Zaśmiałam się, spychając go z siebie. Niezadowolony wylądował na plecach.
- W porządku. Daj mi pięć minut - jęknął, kiedy wstałam z łóżka.
- Sądziłam, że weźmiemy razem prysznic - mruknęłam, udając obojętną - Ale skoro ty wolisz się
wyspać..
W ułamek sekundy zerwał się z łóżka, porywając mnie w objęcia. Objęłam go rękoma wokół szyi i nogami wokół pasa, kiedy podtrzymywał mnie za uda.
- A twoje "pięć minut"? - uśmiechnęłam się, przyciskając do siebie nasze usta.
- To właśnie te pięć minut - zamruczał, zatrzaskując za nami drzwi od łazienki celnym kopniakiem.
Pov's Bruno
-I jak tato?
-Nie sądzę żeby to był dobry pomysł.Przecież to twój brat.
-Był nim dopóki nie zjawiła się Kalissa. Ona wszystko zmieniła.
Zgadzasz się na to?
-Jeżeli to wyjdzie na jaw..
-Nie martw się nie wyjdzie.
Pov's Kalissa
Po skończeniu "naszych pięciu minut", wyszłam z toalety, owinięta od piersi do połowy ud ręcznikiem. Woda kapała w moich mokrych włosów, mocząc podłogę i dywan.
Schyliłam się do szafki po czyste ubrania kiedy Brant obrócił mnie i przycisnął do siebie.
- Nie miałbym nic przeciwko, gdybyś miała krótszy ręcznik.
-Wiem jakie miałoby to skutki.
-Dla mnie byłby one bardzo przyjemne.-Mruknął i zbliżył się do mnie.Ominęłam jego usta.
-A..muszę iść na śniadanie.
Przebrałam się w krótką, czerwoną spódniczkę i biały top na ramiączkach.
-Do zobaczenia na śniadaniu.-Wysłałam mu całuska i wyszłam z pokoju.
Po śniadaniu Brant gdzieś wyszedł i długo nie wracał.
-Kalissa.-Obróciłam się i napotkałam spojrzenie szatyna.
-Brant.Co się dzieje?-Czułam jak moje serce zaczyna bić coraz wolniej.
-Nic.
-Na pewno?
-Tak.-Podeszłam do niego i z całej siły uderzyłam go w rękę.
-Gdzie byłeś?!
-Przejść się.
-Nie kłam!-Wrzasnęłam.
-Ojciec chce abym mu pomógł w pewnej sprawie!-Krzyknął.
-Jakiej?
-Mam wyruszyć z nim na wojnę.-Poczułam łzy pod powiekami.
-Zaraz po wszystkim wrócę do ciebie.
-Kłamiesz!
-Obiecuję!-Przygarnął mnie do swojego boku.-Wrócę.
Zaczął kołysać się.
-Nic mi się nie stanie.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Widziałam jak zniknął za drzwiami od domu.
Usiadłam na podłodze i patrzyłam jak duży szary wilk znika w lesie.