The Muppet Schow

380 25 0
                                        

Brant i chłopcy  zorganizowali  dzieciom specjalne przedstawienie.Ne chciał zdradzić co to będzie.

Wszystkie maluchy siedziały na kanapie i wpatrywały się w drewnianą scenę.

Trochę mnie też to zaciekawiło.

Po chwili światła zostały zgaszone, tylko jedno padało na czerwoną kurtynę.

Po chwili wyłoniła się zielona pacynka.Kermit.Zaczęłam się śmiać na wspomnienia mojego ulubionego bohatera.

-Witajcie żaby i sądziedzi.Zapraszamyna muppet schow.-Zaśmiał się jak Żaba.Kermit Żaba.

Po chwili rozpoczął się spektakl.Dzieci patrzyły na niego zaciekawione.

-Skąd on wziął na to pomysł?-Mama śmiała się i kręciła głową.

-Kiedyś powiedziałam, że oglądałam.

Nadal do mnie nie dotarło to co on zrobił.

Nadal do mnie nie dotarło to co on zrobił

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.


-Ale ty masz pomysły.

-Wiem.-Zaczął łaskotać Matta.

-Co sądzisz o tym całym pomyśle na królestwie.

-Nic.-Usiadłam obok nich.

-Nie sądzę.Raczej uważam.

-Ej.-Walnęłam go w ramię.

-Po prostu taka będzie przyszłość i powoli przyzwyczajam się do tego.

-Nie przeraża cię to co planuje Bruno?

-Tak.

-To czemu tego nie pokazujesz?

-Bo wiem, że ty też się boisz.Chce żebyś miała na mnie oparcie.-Objęłam go.

-Dziękuje, że jesteś.Nie odchodź więcej.

-Nigdzie się nie wybieram.

Wieczorem przechodziliśmy się po lesie.Złapałam Brata za rękę.Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.W świetle księżyca jego uśmiech wydawał się jeszcze słodszy.

-Kalisso .-Uklęknął na kolano.Wyjął z kieszeni kurtki pudełko.

-Czy wyjdziesz za mnie?-Otworzył pudełko.

-Tak.-Wstał i wtulił się we mnie.Nałożył na mój palec pierścionek.

-Cudowny.

-Jak to możliwe, że ci się nie oświadczyłem.

-Nie wiem.Jakoś tak wyszło.-Zaśmiał się i wbił się w moje usta.

Pov's Brant

-Wiem, że nie udało nam się poprzednio, ale teraz chce zacząć od nowa.Z tobą i Mattem.

Już cię nie skrzywdzę.

 Ponownie zaczęliśmy się całować tym razem z jeszcze większą namiętnością. Wsunąłem ręce pod jej koszulkę i masowałem dłońmi jej plecy, schodząc pocałunkami na szyję, przegryzając skórę i mocno ssąc. Pisnęła z rozkoszy i pociągnęła mnie za włosy.

-Chodźmy do domu. -Wydyszała na co skinąłem i wziąłem ją na ręce, niczym księżniczkę. Na schodach prawie się przewróciliśmy, gdyż Kalissa  przegryzła płatek mojego ucha,. To działa na mnie bardzo pobudzająco. Kopnąłem drzwi i rzuciłem ją na łóżko. Zacząłem rozpinać guzik od jej jeansów, a następnie całkowicie je ściągnąłem. Kali nie była mi dłużna. Pozbyła się mojej koszulki a następnie spodni. Złapałem za dół jej podkoszulka i pociągnąłem do góry. Moim oczom ukazały się jej całkiem dużych rozmiarów piersi. Odpiąłem jej stanik i zacząłem pieścić jedną z nich. Patrzyłem w jej oczy i drugą dłonią zmierzałem do jej koronkowych majtek. Ściągnąłem je w szybkim tempie. Zamknęła oczy, kiedy kreśliłem kółka na jej kobiecości. Zassałem jej sutka.

 -Nie.-Oderwała się ode mnie i sunęła dłonią w dół moich bokserek.Po chwili wylądowały na podłodze.



Rodzinny   sekretOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz